<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>tarcza antykryzysowa - Na odlew!</title>
	<atom:link href="https://naodlew.pl/tag/tarcza-antykryzysowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naodlew.pl</link>
	<description>O otaczającej nas rzeczywistości bez znieczulenia</description>
	<lastBuildDate>Tue, 26 May 2020 13:48:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/05/cropped-ikona-na-odlew-1-32x32.jpg</url>
	<title>tarcza antykryzysowa - Na odlew!</title>
	<link>https://naodlew.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Tarczą w przedsiębiorcę</title>
		<link>https://naodlew.pl/2020/04/28/tarcza-w-przedsiebiorce/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=tarcza-w-przedsiebiorce</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Krzysztof S.]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2020 21:08:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[Koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antykryzysowa]]></category>
		<category><![CDATA[urząd pracy wniosek]]></category>
		<category><![CDATA[żarty z przedsiębiorcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naodlew.pl/?p=129</guid>

					<description><![CDATA[<p>Antykryzys w praktyce Napisałem kilka tekstów na temat teorii spiskowych, ale czas też zająć się w końcu praktyką, czyli faktami na temat działań podejmowanych przez miłościwie nam panujący Rząd. Nie przypuszczałem nawet, że tak krytykowana ostatnio tzw. „Tarcza Antykryzysowa”, jest bublem aż tej klasy&#8230; Gdyby ktoś spytał mnie wcześniej o przyjęte rozwiązania, to pewnie niektórych [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://naodlew.pl/2020/04/28/tarcza-w-przedsiebiorce/">Tarczą w przedsiębiorcę</a> first appeared on <a href="https://naodlew.pl">Na odlew!</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<figure class="wp-block-image size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="700" height="491" src="https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/04/Kryzys.png" alt="" class="wp-image-130" srcset="https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/04/Kryzys.png 700w, https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/04/Kryzys-300x210.png 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /><figcaption>Kryzys &#8211; fot. Pixabay</figcaption></figure>



<h3 class="wp-block-heading">Antykryzys w praktyce</h3>



<p>Napisałem kilka  tekstów na temat teorii spiskowych, ale czas też zająć się w końcu praktyką, czyli faktami na temat działań podejmowanych przez miłościwie nam panujący Rząd. Nie przypuszczałem nawet, że tak krytykowana ostatnio tzw. „<strong>Tarcza Antykryzysowa</strong>”, jest bublem aż tej klasy&#8230;</p>



<p>Gdyby ktoś spytał mnie wcześniej o przyjęte rozwiązania, to pewnie niektórych bym bronił, bo wyglądały na papierze jako tako. Choćby możliwość uzyskania jednorazowego wsparcia dla samozatrudnionych, czy mikroprzedsiębiorców. W końcu dla na najmniejszych i te symboliczne kwoty, mogą być często, przy jednoczesnym zwolnieniu z opłat ZUS i odroczeniem płatności podatków, również elementem, który pozwoli przetrwać choćby kilka tygodni, bo miesięcy już raczej nie.</p>



<p>Jednak konia z rzędem (albo konia z Rządem) temu, komu uda się załatwić coś „elektronicznie” w Urzędzie Pracy i nie dostanie przy tym zawału albo przynajmniej rozstroju nerwowego. <strong>Na stronach ZUS, CEIDG oraz praca.gov.pl spędziłem osobiście około 1,5 dnia!</strong> Nie. Nie chodzi godziny. To nie żaden błąd. Próbując najpierw się logować przez bankowość elektroniczną, by złożyć korektę wpisu, a potem ją wysłać – kilkanaście prób bez powodzenia. Ponowne logowania i telefony do konsultanta, zmiana przeglądarki, wysłuchanie porad, że należy się wylogować, wyczyścić cache, czyli podobnie jak w programach Microsoftu, wysiąść i wsiąść ponownie. Uruchomić silnik, no bo pod maskę przecież i tak zajrzeć się raczej nie da itp…</p>



<p>Przeniosłem się więc na stronę Urzędu Pracy (praca.gov.pl), gdzie poprzedniego dnia udało mi się nawet napisać i zapisać prawie cały wniosek. Tak mi się wtedy wydawało, ale to był dopiero początek…. Okazało się, że niestety, nie jest możliwe wysłanie wniosku elektronicznego bez załącznika, którym tutaj proszę nie przecierać oczu ze zdumienia &#8211; UWAGA!: ma być skan tego samego dokumentu, tylko nazywającego się już nie wniosek, lecz umowa, która zawiera dokładnie te same dane, tylko  wypełnić ją trzeba „na piechotę”, a więc ręcznie (sic!), nie chciało się autorom pomysłu stworzyć choćby dokumentu elektronicznego, a takie pdf-y to już przecież standard w urzędach skarbowych i nie tylko. </p>



<h3 class="wp-block-heading">Koło w czoło</h3>



<p>Żeby „ułatwić” życie przedsiębiorcy, jeszcze do 14 kwietnia portal praca.gov.pl odsyłał uprzejmie każdego użytkownika do pobrania umowy ze stron rządowych msp, gdzie oczywiście jej nie było. Teraz jest już lepiej, bo link do umowy prowadzi wprost z opisu samego wniosku. Tym nie mniej znalazłem rzeczony dokument w internecie, ale wciąż nie mogłem uwierzyć, że to co piszą w instrukcji może być prawdą.</p>



<p>Przecież, to niemożliwe, myślałem. Jakieś niesłychane połączenie Kafki z Orwell-em nawet w Urzędzie Pracy powinno mieć jednak swoje granice. Trzeba to koniecznie wyjaśnić u źródła! Zatem prawdziwa, czarna (nomen omen) kawka i do telefonu&#8230;. Ale zaraz, do jakiego telefonu? Przecież na stronie jest tylko numer Zielonej Linii (po angielsku Green Line) brzmiałoby jeszcze lepiej, ale pojawił się jeden problem. Może nie taki znów istotny, bo ikonka ładna, a że pod numerem 19524 (przestrzegam!) nikt się nie zgłasza, to przecież tylko drobny, dla UP całkiem nieistotny szczegół… Nie bądźmy tacy małostkowi. Pewnie na stronie lokalnej będzie lepiej. Z takim właśnie przekonaniem wybrałem więc numer lokalny, ale nic z tego! Nie, nie… Jednak odpowiedział! Tym razem odezwał się za to automat płci żeńskiej, który beznamiętnym głosem (skąd oni biorą takie talenty i kto im prowadzi  casting?) poinformował mnie, że tak generalnie, to w sprawie tarczy mam dzwonić na wspomnianą Green Line i… w ten właśnie sposób zginęło wiele osób… innymi słowy &#8211;  koło się zamknęło. No, może nie całkiem, bo po drodze skasowało 1,80 zł, jako że sześć połączeń po 30 groszy, daje właśnie taką skromną kwotę. Skromną? Jeśli zatelefonowało, a ściślej rzecz ujmując, usiłowało zasięgnąć informacji powiedzmy, około 11 tyś naiwnych osób, a to całkiem możliwe, bo wnioski, wedle oficjalnych danych ZUS, złożyło w Łodzi już ponad 15 tyś przedsiębiorców, a więc zakładam, że część z nich próbowała także aplikować do UP, a wtedy kwota łączna z takiego numeru może już sięgać ponad 9 tysięcy zł i to o ile naiwniacy wykonali jedynie po 3 próby. Hazardziści pewnie postawili na ten śliczny numer o wiele większe sumy, dzwoniąc kilkadziesiąt razy. No i co? Twierdziliście, że urzędnik nie zarabia dla kraju pieniędzy? Jak Wam teraz? Łyso! Zarabia i to nie mało! W dodatku spokojnie pijąc sobie kawkę, a licznik się kręci…</p>



<h4 class="wp-block-heading">Profil profilem, ale papier musi być po naszej stronie</h4>



<p>Cóż, trzeba jednak było sobie radzić dalej. <strong>Nic to, że podpisujesz każdy wniosek profilem zaufanym, albo podpisem elektronicznym</strong>, to nic, że zalogowanie się oraz przesłanie dokumentu wymaga po drodze kilku potwierdzeń, bo także wysyłają Ci na telefon kody, które musisz starannie wpisać na stronie. Wszystko to za mało! <strong>Musi być koniecznie umowa papierowa, bo bez papierowej umowy urzędnik więdnie, urzędnik umiera</strong> na stojąco, albo i na siedząco, ale nigdy nie na leżąco. Co to, to nie! Urzędnik, a już zwłaszcza w urzędzie pracy, nie może pozwolić, żeby ktoś pomyślał, że On jest niepotrzebny. To jest w końcu Urząd Pracy, a więc praca, praca i jeszcze raz praca! Przedsiębiorca może być zbędny, jego firma i jego pieniądze także, a nawet i cała rodzina oraz znajomi kompletnie niepotrzebni, ale nie urzędnik, a już na pewno nie urzędnik Urzędu Pracy, zwłaszcza gdzieś blisko ministerstwa. </p>



<p>Bo to jest właśnie to miejsce, w którym się pracuje. Mało tego! JEDYNE miejsce. Tam, gdzie przedsiębiorca postanowił, zupełnie niepotrzebnie i nieopatrznie uwierzyć w dziurawe koło, które dla zmylenia przeciwnika nazywane jest „tarczą antykryzysową”, już nie ma mowy o żadnej pracy. TKM! My Urzędnicy przez duże „U”. Patrzcie, jak to sobie zgrabnie wymyśliliśmy! Nikt się już nie przemknie! Dlaczego? Nie można pozwolić, żeby petent się wykpił i wysłał coś szybko. O nie, nie… Nie z nami te numery brunet. Wypełniłeś wniosek ręcznie? Zeskanowałeś? Brawo! To teraz czeka na ciebie kolejna pułapka. Sądziłeś, że w dniu roboczym trochę sobie popracujesz? Nic z tego, kolego! Pomyśleli i w swej &nbsp;genialności (ktoś, kto ten „myk” wymyślił musiał mieć chyba IQ co najmniej 200, a kto wie, może nawet bliżej 300, bo jeszcze przy tym ściśle współpracował z nie mniej genialnym i niezbędnym informatykiem, a może i całym zespołem). </p>



<p>O co chodzi? Ano, myśleli, myśleli, no i wymyślili, że lepiej jeśli pojedynczy załącznik do wniosku będzie ważył nie więcej niż 1 megabajt. Brawo! Super! Nic to, że ogółem wszystkie załączniki nie mogą przekraczać 24 MB. Liczy się sztuka i tylko sztuka! Ale to nie jakiś tani teatr, czy opera&#8230; <strong>Zawsze co 5 dokumentów, to nie jeden</strong>, racja? Produkcja papierów oraz biurokracja musi przejawiać się w każdym, nawet najmniejszym elemencie kontaktu z petentem, żeby przypadkiem nie stracił on poczucia rzeczywistości.</p>



<p>Ktoś spyta, no dobrze, ale po co aż tyle? Cały megabajt, kiedy wiadomo, że pdf-y to przecież „maciupeńkie”, malusieńkie pliczki i takie 9 stron umowy nic nie waży, prawda? Trzeba było ograniczyć plik do 100kb, a wtedy już na pewno nikt niczego by nie wysłał, chyba że czystą kartkę. I o to chodzi! </p>



<p>Jednak, kiedy ten durny i naiwny jak dziecko przedsiębiorca jest na tyle nieodpowiedzialny, że się uparł i ma być jednak elektronicznie, zamiast wsiąść jak człowiek w samochód, albo wziąć taksówkę i przyjechać do urzędu, by się następnie dowiedzieć, że go nie przyjmą, bo koronawirus szaleje i należy się umówić (tylko jak?) &nbsp;to sam jest sobie winien. Prawda? Może nie próbował przez 19524? Jakaś kara musi być! Zielona linia działa wprawdzie niczym sex-telefon, trzeba tu uczciwie przyznać, że jednak stawki nieco niższe, pewnie czasowo dostosowane do zbliżającego się kryzysu. Łaskawcy, mogli przecież kazać dzwonić na 0700, ale zostawmy to….</p>



<p>&nbsp;Zatem kiedy ten idiota, który faktycznie myślał, że mu Państwo chce od siebie jednak dać jakiś ochłap, więc wyprodukował tę umowę w formie pdf, to ma pecha. No, bo taki plik waży przeważnie ponad 3-4mb, jako że skany mają tę przypadłość, iż są plikami graficznym, a przerobienie ich na pdf-a pomaga w niewielkim stopniu w zmniejszeniu ich wielkości, bo i sam format pdf nie do tego przecież służy. Tego typu zakres wiedzy niestety już jest nie do ogarnięcia dla współpracujących dzielnie i ku chwale kraju, urzędnika z informatykiem. Taki zaj… tj. zabójczy i oryginalny tandem…</p>



<p>&nbsp;Wymyślili, że należy tak zadbać o wygodę, by przedsiębiorca musiał ten plik pdf podzielić co najmniej na cztery pliki. Wtedy dopiero upieczemy kilka pieczeni na jednym ruszcie, no bo i przedsiębiorca czymś czas sobie wypełni, a my, zamiast wrzucić całego pdf-a na drukarkę, będziemy to robić 4 razy dłużej z przerwami na kanapkę oraz herbatkę i dzięki temu, czy się stoi, czy się leży… Dzień minął. Wydrukowaliśmy kilka dokumentów? To teraz jeszcze je trzeba poskładać, żeby się strony zgadzały, bo nienumerowane przecież dla ułatwienia, więc kolejne godziny itd.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Informatyzacja idzie pełną parą&#8230;</h4>



<p>I właśnie w tym miejscu zmęczony czytelnik mógłby pomyśleć, że to już koniec. O, nie! Nic bardziej mylnego. Teraz, o ile udało się dodać załączniki próbujemy wysłać całość wniosku, a wtedy do akcji wkracza niezawodne wąskie gardło serwerów. Widzimy, jak system mieli, przełyka, krztusi się, po czym dostaje czkawki i w końcu pojawia się komunikat, że połączenie zostało zerwane – timeout. Cóż, zbyt długi czas odpowiedzi serwera. To nic, myślisz sobie, spokojnie&#8230; Trzeba spróbować ponownie. I jeszcze raz i tak 15 razy, aż wreszcie udało się! Ale w nocy. Niektórzy dali sobie po kolacji luz. Wszak w przerwach między kolejnymi wirtualnymi wizytami w urzędach pracy i nie tylko, trzeba czasem się przespać, o ile ktoś po takim dniu jeszcze w ogóle zasnąć może i nie przyśni mu się jakiś urzędnik z ulubionego Urzędu Pracy, ZUS-u, albo innej ukochanej przez Polaków instytucji. Słyszałem, że niektórym śni się niemal od razu Morawiecki z Szumowskim (bez maseczki, ponieważ najpierw odradzał, potem doradzał, a teraz nawet już grozi). Koszmar jakiś… To ja jednak mam znacznie lepiej.</p>



<p>Taki milutki, kolorowy sen, w którym jestem czerwoną tarczą z 10-ką na czole i właśnie ustawia się już w kolejce grupa posłów, która w przerwie między odsyłaniem kolejnych projektów do zamrażarki postanowiła, że sobie postrzela… O, jak to dobrze. W porównaniu z wirtualnym urzędem, a zwłaszcza urzędem pracy, to czysta przyjemność!</p>



<h3 class="wp-block-heading">Suplement</h3>



<p>Żarty z przedsiębiorcy nie mają jednak kresu. Dowiedziałem się wczoraj, że jednak da się! A co się da? Ano, już nie można wysyłać załączników o wielkości 1MB. Teraz jest ograniczenie do 250 kb i 5 plików. A nie mówiłem! Idą w tę stronę&#8230; Tylko, przecież proponowałem, żeby ograniczyć od razu do 100 kilobajtów, bo jednak jakiemuś przedsiębiorcy się coś przemknie, a po co? No, ale urzędnik nie może tak po prostu. On musi dochodzić krok po kroku. Chyba, że chodzi o jakieś zachowanie pozorów, ale jakoś nie wierzę. Skoro we Wrocławiu odesłali prawie wszystkim wnioski do poprawki, to może i u nas szykują się do jakiejś większej &#8222;jakościowej&#8221; zmiany. Trzeba w końcu zadbać, żeby przedsiębiorca się nie nudził&#8230; Prawda?</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p>Czytaj też: <a href="https://naodlew.pl/2020/04/28/gigantyczna-manipulacja/">Gigantyczna manipulacja</a>, <a href="https://naodlew.pl/2020/04/22/choroba-wcale-nie-musi-byc-najgorsza/">Choroba nie musi być najgorsza</a>, <a href="https://naodlew.pl/2020/04/30/szczyt-szumowskiego/">Szczyt Szumowskiego</a>, <a href="https://naodlew.pl/2020/04/25/maseczka-na-kazda-okazje/">Maseczka na każdą okazję</a></p><p>The post <a href="https://naodlew.pl/2020/04/28/tarcza-w-przedsiebiorce/">Tarczą w przedsiębiorcę</a> first appeared on <a href="https://naodlew.pl">Na odlew!</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Choroba wcale nie musi być najgorsza&#8230;</title>
		<link>https://naodlew.pl/2020/04/22/choroba-wcale-nie-musi-byc-najgorsza/?utm_source=rss&#038;utm_medium=rss&#038;utm_campaign=choroba-wcale-nie-musi-byc-najgorsza</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Krzysztof S.]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Apr 2020 10:21:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[budżet się wali]]></category>
		<category><![CDATA[lekarstwa na kryzys 2020]]></category>
		<category><![CDATA[tarcza antykryzysowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naodlew.pl/?p=144</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lekarstwo gorsze od choroby? Rzut oka na zestawienia śmiertelności w Europie w ostatnich tygodniach, w sposób jasny i klarowny pokazuje, że podstaw do paniki nie ma, a już na pewno do tak drastycznych działań i ograniczania swobód obywatelskich, z jakimi mieliśmy i wciąż mamy do czynienia, nie tylko w Polsce. Jest rzeczą oczywistą, że rządy [&#8230;]</p>
<p>The post <a href="https://naodlew.pl/2020/04/22/choroba-wcale-nie-musi-byc-najgorsza/">Choroba wcale nie musi być najgorsza…</a> first appeared on <a href="https://naodlew.pl">Na odlew!</a>.</p>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="700" height="493" src="https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/05/Lek-fot.Pixabay.jpg" alt="" class="wp-image-145" srcset="https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/05/Lek-fot.Pixabay.jpg 700w, https://naodlew.pl/wp-content/uploads/2020/05/Lek-fot.Pixabay-300x211.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /><figcaption>Lek może być gorszy od choroby &#8211; fot. Pixabay</figcaption></figure>



<h2 class="wp-block-heading">Lekarstwo gorsze od choroby?</h2>



<p>Rzut oka na zestawienia śmiertelności w Europie w ostatnich tygodniach, w sposób jasny i klarowny pokazuje, że podstaw do paniki nie ma, a już na pewno do tak drastycznych działań i ograniczania swobód obywatelskich, z jakimi mieliśmy i wciąż mamy do czynienia, nie tylko w Polsce. Jest rzeczą oczywistą, że rządy poszczególnych krajów mają prawo wprowadzać różnego rodzaju zakazy, czy czasowe obostrzenia dla prewencji i ochrony obywateli, tylko wszystko to powinno być oparte o empiryczne dane oraz zdrowy rozsądek. Większość ludzi raczej nie czyta analiz epidemiologów i nie słucha ich krytycznych, opartych jednak o konkretne dane na przestrzeni wielu lat, uwag. Dlatego już nie dziwią wszelkie „zachowania stadne”, które mogą występować pod wpływem histerii codziennie podsycanej przez szukające sensacji media, ale jeżeli takim zachowaniom poddaje się rząd, to jest z pewnością bardzo źle. Władze postanowiły nam zafundować lekarstwo znacznie gorsze od samej choroby, zatem powinny wziąć na siebie wszelkie konsekwencje działań, które już obecnie prowadzą wprost do wielu tragedii rodzinnych, gdy upadają firmy dające utrzymanie wielu ludziom. Niestety, to nie wszystko, ponieważ kumulacja podejmowanych obecnie decyzji gospodarczych dopiero przed nami, a analitycy dość jasno i  w sposób jednoznaczny mówią, że latem, a najpóźniej jesienią, albo na początku przyszłego roku, będzie katastrofa, która nie miała precedensu w ciągu ostatnich 100 lat. I to nie są żadne opowieści z mchu i paproci, lecz prosta konstatacja oparta o bieżące wyniki i statystykę. Jeżeli bowiem kilkadziesiąt tysięcy firm przestaje działać praktycznie z dnia na dzień i przedsiębiorcy nie widzą możliwości ratunku, ani światełka w tunelu, a rząd mówi głośno i z emfazą o tarczy rzucając im jakiś ochłap, który można określić krótko &#8211; „koło w czoło”, jak mają zaufać takiej władzy na dłużej? Kto to „dłużej” przetrwa, jeśli nawet nie wiadomo o jakich terminach rozmawiamy? Tak to, niestety, wygląda, gdy <strong>zamiast odporności stadnej, mamy stadną histerię</strong>, a już największą chyba po stronie rządowej…</p>



<h3 class="wp-block-heading">&nbsp;Tarcza nie wystarcza</h3>



<p>To, że kolejne decyzje polityczne determinują ekonomię państwa i to przeważnie na wiele lat, jest truizmem, a każdy zdaje sobie tego sprawę. Nie da się przecież, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, dokonać nagle zmian, które by przyniosły jakiś korzystny efekt po kilku tygodniach. Bardzo łatwo coś zniszczyć, odbudować trudniej.  Dobrze to ujął kiedyś nieodżałowany trener Górski: „Łatwiej kijek obcieńkować, niż go potem pogrubasić”. Jednak <strong>za podejmowane działania, które zrujnowały, bądź zrujnują wiele biznesów</strong>, raczej na długie lata, albo bezpowrotnie, <strong>ktoś powinien odpowiedzieć</strong>.</p>



<p>Rząd, coraz intensywniej pracuje nad wdrożeniem kolejnych elementów „<a href="https://naodlew.pl/2020/04/30/tarcza-w-przedsiebiorce/">tarczy antykryzysowej</a>”, wśród których znajdzie się na przykład podwyższenie liczby uprawnionych do zwolnień ze składek ZUS firm. W drugiej wersji zmian, dotyczy to nie tylko przedsiębiorców, którzy zatrudniają do 9 pracowników, ale nawet do 49, wprawdzie zwolnienie tylko z 50% składek, ale z pewnością brzmi to nieco lepiej, niż pierwsze propozycje. Trwają prace nad kolejnymi wersjami zmian. Tarcza jest przemalowywana, klejona w miejscach, które pękły, ale wciąż ma dziury. Być może zostaną wprowadzone w końcu dobrowolne ubezpieczania w ZUS. To akurat jeden z postulatów Konfederacji, który formacja rządząca ma teraz okazję przejąć. Jeżeli ktoś myśli, że budżet się przez to zawali, to jest w dużym błędzie. <strong>Budżet się zawali przede wszystkim dlatego, że upadną tysiące małych firm</strong>, bo to one, w ponad 73% decydowały dotąd o wpływach do „wspólnego worka”. Tylko, że z takiego worka nie należało w czasach prosperity wyciągać wszystkiego i rozdawać, jak Święty Mikołaj… Można powiedzieć, no ale kto mógł przewidzieć, że przyjdzie jakiś koronawirus? Oczywista bzdura, bo fakt że koniunktura gospodarcza nigdy nie była i nie jest trwała, a zdarzenia losowe związane z kaprysami natury (powodzie, susze, epidemie itd) zawsze się zdarzały. Wiedzą o tym ludzie z wykształceniem podstawowym, a i bez wykształcenia również i nie trzeba tu żadnej profesury. Sytuacja, w której poważne państwo może się zawalić z powodu jakiegoś wirusa udowadnia tylko w całej rozciągłości, że z powagą nie ma to państwo zbyt wiele wspólnego. Teraz właśnie rozpoczął się generalny test, który zdają władze poszczególnych krajów. Działania w Polsce można, jak dotąd, ocenić najwyżej na 2+, żeby już ten plus tradycyjnie przy Rządzie pozostał… </p>



<p>Gospodarka światowa to system naczyń połączonych, a im słabsze państwo, tym mniej od niego zależy i jego ekonomia tym mocniej uwarunkowana jest zawirowaniami na rynkach zewnętrznych. Wszak same koszty obsługi długu zagranicznego mogą nas nieźle stłamsić, za co oczywiście nie będzie odpowiedzialny wyłącznie obecny&nbsp; rząd, ale też kilka poprzednich, choć akurat ten miał rzeczywistą szansę, by to zadłużenie znacznie zmniejszyć. Teraz już „mleko się rozlało”. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że mamy nadal własną walutę, dzięki czemu nie musimy być jedynie biernym obserwatorem siedzącym, jak ubogi krewnym, na garnuszku banku centralnego UE, ale jesteśmy w stanie swoją polityką monetarną częściowo wpływać na to, co się dzieje na rynku wewnętrznym, co może pozwolić wyjść z zapaści nieco szybciej. Osłabienie złotówki będzie też korzystne dla naszego eksportu, pod warunkiem, że w ogóle będziemy mieli co eksportować, a nie jest to takie oczywiste, gdy firmy produkcyjne padają jak muchy ze względu na przerwane łańcuchy dostaw, zamykane granice, czy olbrzymie problemy z kontraktami, odbiorcami i powierzchnią magazynową oraz zdolnością do utrzymania zespołu pracowników. Nie wszystko jeszcze stracone i nie czas teraz płakać nad rozlanym mlekiem, lecz właśnie ratować firmy. Tylko przy pomocy tratwy, a nie dziurawego, albo jak wolą niektórzy, betonowego koła.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Kiedy to wszystko się skończy?</h2>



<p>Dobre pytanie&#8230; Chyba każdy chciałby znać na nie odpowiedź. Niestety, mam złą wiadomość. W pewnym sensie, to się nie skończy już nigdy. Świat nie będzie wyglądał tak samo, jak przed tą wielką hucpą, albo jak kto woli, pandemią. Tak, tak… słyszę już głosy krytyki, że tak nie można, przecież giną ludzie i to nie są żadne ćwiczenia, ale czysta prawda. Zgadza się, tyle tylko, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Epidemie zdarzały się i to znacznie większe, a na pewno też będą się powtarzać. Czasem mniej,  innym razem trochę bardziej groźne. Sęk w tym, by umieć rozpoznać co jest faktycznie niebezpieczne, a co tylko sprawia takie wrażenie. </p>



<p>Dotychczasowe wyniki nie wskazują w żadnym razie, że mamy jakiś Armagedon zdrowotny. Przypomnę tylko, że wszystko rozpoczęło się przecież jeszcze w listopadzie, w Chinach, a na przełomie roku dotarło do Europy i innych krajów, a więc mija właśnie 5 miesięcy! Jeżeli w tym czasie na całym świecie z powodu Covid-19 (nawet przy założeniu najlepszej woli prowadzących statystyki we wszystkich krajach) zmarło poniżej 300 tyś osób, to mówienie o pandemii stanowi nie tylko poważne nadużycie, ale jest wręcz czystą głupotą, bo inaczej określić tego się chyba nie da. Przypomnę, że <strong>w Polsce umiera ponad 1200 osób</strong> <strong>dziennie</strong>, co pomnożone przez 4 miesiące daje już 144 tyś, a mówimy na razie tylko o jednym i wcale nie największym przecież, kraju. Nie dość tego! Jeśli spojrzymy na dane epidemiologiczne szerzej, to odsetek ludzi młodych „zabitych przez koronawirusa” (cudzysłów nieprzypadkowy, bo sam wirus nie zabija), w takich krajach jak Włochy, czy Hiszpania, gdzie ofiar było w Europie najwięcej, nie przekracza 1%. Do niedawna w Italii było to zaledwie 0,2%, w Chinach zresztą również. Jest przy tym niezwykle prawdopodobne, że kilkadziesiąt procent z hospitalizowanych &nbsp;osób 75+ i tak zmarłaby na choroby towarzyszące, lub po prostu na zwykłe zapalenie płuc, które bywa bardzo częstym powikłaniem popularnej grypy. Na to zwrócił w swoim marcowym wywiadzie uwagę dr Wolfgang Wodarg, jeden z bardziej znanych epidemiologów w Europie.</p>



<h4 class="wp-block-heading">Kryzys 2020 potrwa dłużej&#8230;</h4>



<p>Zatem, gdy piszę, że to się może nie skończyć nigdy, wcale nie mijam się z prawdą. Mam wewnętrzne przekonanie, że ta „tresura”, z którą wszyscy w mniejszym, czy większym stopniu w ostatnim czasie się stykamy i dobrze ponad 100 tyś mandatów już tylko w ciągu kilkunastu dni, to przygrywka i początek większej całości. Kolejne odsłony wciąż jeszcze przed nami, być może już późną jesienią, co zresztą nasz dzielny pan minister zapowiada. I nawet nie chodzi o to, że jakieś koncerny zarobiły miliony, czy miliardy na testach, inne na sprzedaży maseczek i rękawiczek gumowych, a kolejne uzyskają biliony, gdy w końcu wyprodukują i sprzedadzą swoją szczepionkę. Patrząc nieco szerzej, był to (a wciąż trwa) znakomity poligon doświadczalny dla władz, jak dalece można będzie wziąć obywateli za twarz i jak daleko posuniętej głupocie i cynizmowi się nie oprą, o ile będzie ona odpowiednio podbudowana medialnym przekazem. Wiemy już, że ten test wypadł niemal wzorowo. Wszyscy grzecznie siedzą w maseczkach na co drugim siedzeniu w autobusach, a jeśli już koniecznie wyjść muszą, zachowują odstępy, grzecznie płacą mandaty, najpierw za wizytę w parku, a  potem za rozmowę ze znajomym na ulicy bez zachowania 2 metrów odstępu. Nawet jeżeli są jakieś poważne wątpliwości co do podstawy prawnej i zgodności przepisów z konstytucją, obywatele słuchają karnie komunikatów i z wypiekami na twarzy przekazują sobie najnowsze informacje o kolejnych zakażeniach i zgonach, jakby to były najatrakcyjniejsze newsy w historii. Przy tym święcie wierzą w to, że od zakażenia uchroni ich jakaś maseczka. Naprawdę są przekonani, że będą przez to o wiele bardziej bezpieczni. Czyż to nie jest osobliwe?&nbsp; No, a jeżeli  zachoruje jakaś gwiazda i zaapeluje w mediach społecznościowych #zostańcie w domu, już nikt nawet nie podejmie polemiki. Smutne to, bo przecież nie będzie prowadziło w żadnym razie do integracji społecznej, ale coraz dalszej atomizacji społeczeństwa, a raz odebranych swobód obywatelskich władza nigdy w pełni nie odda, o czym mogliśmy przekonać się po zamachach na World Trade Center. Zostaliśmy zmuszeni do noszenia maseczek, co przewidziałem wcześniej pisząc o tym na stronach portalu Tu Łódź i wszyscy karnie zasłaniają usta bez względu na to, czy kaszel już mają, czy też dopiero dostaną go w prezencie, po kilku dniach noszenia maseczki, będącej siedliskiem bakterii już po 40 minutach. Nie mam złudzeń, że z oszczędności będą ją zmieniać choćby 2 razy na dzień, a przecież jeśli ktoś musi się przemieszczać bo wykonuje pracę na powietrzu (np. listonosz), powinien mieć takich maseczek nawet kilkanaście dziennie. Jaki to ma sens, gdy nie kicha i nie kaszle, trudno dociec, ale WHO &#8222;rekomendowała&#8221;&#8230; </p>



<p>Całego życia nie da się jednak przenieść do internetu. Nawet gdyby się udało, to co stanie się, kiedy ktoś tę sieć wyłączy? Czy nadal będziemy potrafili jeszcze ze sobą normalnie rozmawiać nie stojąc dwa metry dalej? A może właśnie o to chodzi, żebyśmy tę umiejętność jak najszybciej stracili?</p>



<hr class="wp-block-separator"/>



<p>&nbsp;Polecane teksty: <a href="https://naodlew.pl/2020/04/28/gigantyczna-manipulacja/">Gigantyczna manipulacja</a>, <a href="https://naodlew.pl/2020/04/30/szczyt-szumowskiego/">Szczyt Szumowskiego</a>, <a href="https://naodlew.pl/2020/04/25/maseczka-na-kazda-okazje/">Maseczka na każdą okazję</a></p><p>The post <a href="https://naodlew.pl/2020/04/22/choroba-wcale-nie-musi-byc-najgorsza/">Choroba wcale nie musi być najgorsza…</a> first appeared on <a href="https://naodlew.pl">Na odlew!</a>.</p>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
