
Tym razem chciałem poświęcić wpis sytuacji dość kuriozalnej, z którą mamy do czynienia od lat, ale ostatnich pięć przelało czarę goryczy. Słynny „Koszmar z Ulicy Wiązów”, to bajeczka na dobranoc dla grzecznych dzieci w porównaniu z koszmarem, z którego wielu lekarzy jeszcze długo się nie wybudzi.
O co chodzi? Oczywiście, niektórzy Czytelnicy domyślili się zapewne, że chcę wrócić do opisywanej już na tym blogu kilkakrotnie sytuacji w jakiej znaleźli się niezłomni lekarze. Ktoś zapragnął zniszczyć im życie i stara się to robić konsekwentnie i metodycznie. Dlaczego? Bo może! Nikt nie ośmiela się „świętych krów” wyprowadzić na pastwisko jak najdalej od prześladowanych. Przeciwnie! Czują całkowitą bezkarność. Brak jakiegokolwiek cienia empatii, więc mogą robić rzeczy potworne.
Asumptem do tego tekstu stały się procesy lekarzy niezłomnych, w tym ten, którego kolejną odsłonę miałem okazję zobaczyć na żywo w ostatni czwartek. Prosiłem w poprzednim tekście o podpisanie petycji kierowanej do Prezydenta RP, co można zrobić nadal, bo chodzi o to, aby powstał projekt gruntownej reformy, która ograniczyłaby patologie z jakimi mamy do czynienia. O samym procesie będzie nieco dalej, a żeby wprowadzić Czytelników w temat, przypomnę nieco historii dotyczącej Izb Lekarskich w Polsce.
Skąd się wzięły Izby Lekarskie?
Izby Lekarskie powstały początkowo jako zrzeszenia chroniące pacjentów przed szarlatanami, by z biegiem lat ewoluować w niezależny samorząd weryfikujący kwalifikacje medyków.
Geneza i cel historyczny
Zręby samorządu powstawały od XVII wieku, ale współczesne struktury, posiadające umocowanie w prawie państwowym, uformowano dopiero w II RP. Głównym zamysłem było oddanie całkowitej kontroli nad wykonywaniem zawodu samym lekarzom, co miało gwarantować niezależność i chronić pacjentów przed oszustami medycznymi.
- Rok 1636 przyniósł powstanie Collegium Medicorum Gedanensis w Gdańsku, które król wyposażył w przywileje do walki ze znachorami.
- Rok 1921 to moment, w którym Sejm odrodzonej Polski uchwalił ustawę powołującą zorganizowany samorząd lekarski.
- Rok 1950 przyniósł fizyczną i prawną likwidację izb przez władze komunistyczne, które uznały środowisko za „klasowo obce”.
- Rok 1989 stanowił czas reaktywacji izb, wymuszonej przez ruchy solidarnościowe tuż przed pierwszymi wolnymi wyborami.
Współczesne zadania samorządu
Dziś funkcjonowanie izb ściśle regulują ustawy, które narzucają im rolę strażnika bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. Instytucja ma obowiązek reagować, gdy metody pracy lub publiczne wypowiedzi medyka stoją w sprzeczności z przyjętymi standardami leczniczymi.
- Decydowanie o przyznaniu, zawieszeniu lub całkowitym odebraniu Prawa Wykonywania Zawodu (PWZ).
- Egzekwowanie od członków przestrzegania zapisów Kodeksu Etyki Lekarskiej.
- Prowadzenie postępowań w ramach własnego pionu sądowniczego (Rzecznicy Odpowiedzialności Zawodowej oraz Sądy Lekarskie).
Okręgowe Izby Lekarskie (OIL) oraz Naczelna Izba Lekarska (NIL) dysponują łącznie budżetem rzędu kilkuset milionów złotych rocznie, pochodzącym głównie z przymusowych opłat od medyków. Środki te są przeznaczane przede wszystkim na wynagrodzenia dla administracji izb, funkcjonowanie pionu dyscyplinarnego, utrzymanie nieruchomości oraz szkolenia i wsparcie dla lekarzy.
Skąd izby mają pieniądze?
Budżet samorządu lekarskiego opiera się na stabilnych, gwarantowanych ustawowo wpływach, niezależnych od koniunktury rynkowej. Główne filary to:
- Składki członkowskie: Od 1 stycznia 2023 roku podstawowa miesięczna stawka dla każdego praktykującego lekarza i stomatologa wynosi 120 zł. Lekarze na stażu podyplomowym płacą 60 zł, a seniorzy, którzy ukończyli 70 lat, są zwolnieni z tego obowiązku.
- Dotacje z budżetu państwa: Ministerstwo Zdrowia przekazuje izbom środki na pokrycie kosztów zadań administracyjnych zleconych przez państwo, takich jak np. prowadzenie rejestru lekarzy.
- Przychody poboczne: Obejmują odsetki z lokat bankowych, dochody z własnej działalności gospodarczej izb, a także zapisy i darowizny.
Skala budżetów w praktyce
W Polsce funkcjonuje 15 Okręgowych Izb Lekarskich, które same uchwalają swoje budżety, a następnie przekazują określoną część zebranych składek do Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL). Kwoty różnią się w zależności od liczby lekarzy zrzeszonych w danym regionie.
| Instytucja | Analizowany okres | Skala środków finansowych |
| Naczelna Izba Lekarska (NIL) | 2023 r. | 51,4 mln zł (wykazana całkowita suma bilansowa) nil |
| Wielkopolska Izba Lekarska | 2023 r. | 17,9 mln zł (zrealizowane przychody roczne) wil |
| Lubelska Izba Lekarska | 2025 r. | 14,7 mln zł (uchwalony plan kosztów) nowa.oil.lublin |
Struktura wydatków samorządu
Analiza sprawozdań finansowych poszczególnych izb dowodzi, że większość środków pochłaniają bieżące koszty operacyjne, wynagrodzenia i narzuty. Zebrane z opłat miliony złotych są wydawane na:
- Wynagrodzenia i administrację: Opłacenie etatowych pracowników biurowych, zewnętrznych kancelarii prawnych, usług księgowych i informatycznych. W dużych okręgach same wynagrodzenia i ubezpieczenia społeczne mogą pochłaniać niemal 4 miliony złotych rocznie.
- Aparat dyscyplinarny: Pokrywanie kosztów postępowań prowadzonych przez Rzeczników Odpowiedzialności Zawodowej i Sądy Lekarskie (obsługa procesów, opinie biegłych, biurokracja).
- Utrzymanie nieruchomości: Wydatki na energię, materiały biurowe, eksploatację oraz remonty budynków należących do poszczególnych izb.
- Działalność wydawniczą i szkoleniową: Koszty druku i kolportażu prasy branżowej (np. „Gazeta Lekarska”, biuletyny regionalne), organizacja zjazdów delegatów, wydarzeń integracyjnych oraz darmowych szkoleń zawodowych.
- Wsparcie socjalne: Zabezpieczenie funduszy na zapomogi losowe dla lekarzy w trudnej sytuacji życiowej oraz jednorazowe odprawy pośmiertne dla ich rodzin.
Zsumowany budżet izb lekarskich przekracza 200 milionów złotych!
Innymi słowy, to ilość pieniędzy porównywalna np. do budżetu Cieszyna, czy Sanoku, a więc do średniego budżetu blisko czterdziestotysięcznego miasta. Można by z pewnością wydać taką kasę znacznie bardziej efektywnie. Wystarczyłoby podzielić ten „samorząd lekarski” na kilka organizacji, zapewniając dobrowolność przynależności do wybranej z nich, nieruchomości zaś sprzedać w cenie rynkowej, a część pieniędzy przeznaczyć na odszkodowania dla pokrzywdzonych wyrokami Izb Lekarskich, lekarzy niezłomnych. Sąd lekarski stworzyć jeden, za to złożony nie tylko z lekarzy, ale też z prawników w taki sposób, żeby w każdym składzie orzekającym mógł się znaleźć ktoś, kto rzeczywiście posiada znajomość procedur prawa karnego oraz dysponuje niezbędnym doświadczeniem życiowym.
Ponadto, przy rozpatrywaniu konkretnych spraw, związanych na przykład z błędami w sztuce lekarskiej, zawsze powinien się znaleźć się tam specjalista konkretnej dziedziny, której błąd dotyczy. Nie może być tak, że dentyści decydują o tym, czy chirurg dobrze wykonał swoją pracę. To są jawne żarty i parodia wymiaru sprawiedliwości. Do tego zmarnowane środki ze składek 166.000 lekarzy. Co ciekawe, nawet ci, którzy pracują na kontraktach zagranicznych i opuścili Polskę już dawno, wciąż muszą płacić składki, chyba, że zrzekli by się prawa wykonywania zawodu.
Stworzono potwora, który będzie zaopatrywany w kasę do końca świata i jeden dzień dłużej, żeby przywołać pewnego „klasyka”. Wszak liczba lekarzy, choć może w niewystarczającym dla pacjentów stopniu, ale jednak będzie wzrastać. Owszem, istnieje jakaś wymiana pokoleń, bo przecież przedstawiciele tego pięknego zawodu także czasem jednak umierają. Mimo wszystko, przyrost nowych adeptów jest dynamiczny.
Dość napisać, że tylko w latach 2019–2024 liczba absolwentów medycyny wzrosła o niemal 30%. Przełożyło się to na mocne odmłodzenie kadry – obecnie najliczniejszą grupą lekarzy wykonujących zawód są osoby w wieku od 30 do 39 lat (ponad 20% wszystkich medyków). Wcześniej w statystykach dominowali lekarze zbliżający się do emerytury.
A jak wyglądał ten przyrost na przestrzeni dwóch dekad pokazuje tabela poniżej. Czy już widzicie, że to finansowe perpetuum mobile? Rzecz jasna, nie ma takiej sumy pieniędzy, której nie dałoby się zmarnować. Z ostrożności procesowej dodam, że nie wiem, czy przymusowe składki lekarzy są w marnowane jeszcze w jakikolwiek inny sposób. Bardzo możliwe, że w świetle prawa wszystko się zgadza. Musiałaby to sprawdzić na przykład Naczelna Izba Kontroli, która jednak nigdy nie badała całościowej sensowności i sposobu wydawania pieniędzy ze składek przez Izby Lekarskie, ponieważ z prawnego punktu widzenia po prostu nie ma do tego uprawnień.
| Rok | Liczba lekarzy z prawem do zawodu (PWZ) | Lekarze pracujący bezpośrednio z pacjentem | Kontekst sytuacji rynkowej |
| 2000–2010 | Brak ujednoliconych elektronicznych rejestrów dla całego okresu | ok. 115–120 tys. (szacunki dla tego okresu) | Niskie limity przyjęć na studia medyczne i fala emigracji do UE po 2004 roku gazetaprawna. |
| 2011/2012 | ok. 135 tys. | 121,4 tys. | Wskaźnik liczby lekarzy na 1000 mieszkańców oscyluje wokół 2,2–2,4 – jeden z najgorszych wyników w Europie nil+2. |
| 2017 | 146,0 tys. | 135,9 tys. | Stopniowa odbudowa kadr; powolny wzrost nil+1. |
| 2022 | 158,9 tys. | 131,4 tys. | Skutki pandemii oraz zmiana metodologii GUS (dokładniejsze odfiltrowanie osób niepracujących w zawodzie) medicalpress+1. |
| 2024 | 166,5 tys. | 141,2 tys. | Historyczny rekord. Wskaźnik dla Polski wynosi ok. 3,77 lekarza na 1000 mieszkańców, co stanowi poziom średniej unijnej newsmed+1. |
Zgodnie z Konstytucją RP oraz ustawą o NIK, instytucja ta powołana jest do kontrolowania majątku państwowego, samorządu terytorialnego (gmin, powiatów) oraz wydatkowania środków z budżetu państwa.
- NIK nie ma prawa prześwietlać, na co władze izb lekarskich przeznaczają pieniądze zebrane od lekarzy.
- Składki członkowskie nie są podatkiem ani daniną publiczną odprowadzaną do Skarbu Państwa – są majątkiem samego samorządu zawodowego.
- Z tego powodu NIK nie może oceniać, czy organizacja zjazdów, wynagrodzenia dla sędziów lekarskich czy zakup nieruchomości przez izbę to wydatki celowe i gospodarne.
Kiedy NIK mógłby wkroczyć do Izby?
Istnieje tylko jeden scenariusz, w którym kontrolerzy NIK mogliby wejść do Naczelnej lub Okręgowej Izby Lekarskiej: gdy izba otrzymuje celową dotację z budżetu państwa (np. od Ministra Zdrowia) na realizację konkretnego zadania zleconego przez rząd, takiego jak prowadzenie państwowych rejestrów medycznych.
Wówczas i tak kontrola ograniczyłaby się wyłącznie do sprawdzenia, jak wydano tę konkretną dotację, a nie jak izba zarządza całym swoim budżetem. Głośny przypadek miał miejsce w 2016 roku, gdy posłowie opozycji zawiadomili NIK po tym, jak ówczesny Minister Zdrowia (a wcześniej wieloletni prezes Naczelnej Izby Lekarskiej) przyznał samorządowi lekarskiemu wielomilionową dotację publiczną.
Tak więc ten twór, a w zasadzie po 1989 roku (w pewnym sensie) „nowotwór”, rośnie sobie bez przeszkód, w myśl zasady „samorządzie nasz malutki, rośnij duży, okrąglutki”. Od 2010 roku usankcjonowano fakt niezależności poszczególnych izb, których liczba wynosi 24.
W ramach kontroli i monitorowania procesu edukacyjnego lekarzy, które jest jednym z zadań samorządu lekarskiego, nie może on, (być może na szczęście), nakładać kar finansowych na lekarzy, czy placówki edukacyjne. Gdyby tak się stało, budżet zapewne szybko pobiłby kolejny rekord. Tymczasem jednak trzeba pozostać przy dotychczasowych uprawnieniach.
Ministerstwo Zdrowia oraz Naczelna Izba Lekarska wciąż nie wypracowały mechanizmów, które skutecznie egzekwowałyby powszechny obowiązek kształcenia. W środowisku od lat toczy się debata (wysuwano m.in. propozycje nakładania wielokrotności składek w ramach grzywny), jednak ostatecznie przepisy represyjne w tym zakresie nie powstały.
Z faktu wspomnianej wyżej kontroli wynika więc niewiele. Lekarze mają teoretycznie obowiązek samokształcenia, co akurat w tym zawodzie wydaje się być elementem kluczowym. Dlaczego? Ponieważ niedouczony medyk może wyrządzić krzywdę nie jednemu, czy dwóm, ale nawet setkom pacjentów, jeśli nie zostanie w porę odsunięty od swoich obowiązków.
Jednak brak określonej liczby punktów, które powinien uzyskać lekarz, czyniąc zadość wymaganiom, nie skutkuje niczym dotąd, aż popełni jakiś błąd w sztuce. Wówczas brak samokształcenia stanie się dla niego okolicznością obciążającą w trakcie postępowania przed Izbą Lekarską.
Zdobywanie punktów
Problem jest szerszy, ponieważ właśnie dotykamy sfery, w której podobno da się zarobić. Zasady organizacji szkoleń i zyski z tym związane stanowią swoisty rynek wokół edukacji lekarskiej. Ponieważ samorząd lekarski wymusza zdobycie 200 punktów, powstaje stały popyt na usługi szkoleniowe, który jest zaspokajany zarówno przez instytucje publiczne, jak i sektor prywatny. Szerzej pisze o tym na swoim blogu Tomasz Kwieciński.
Kto może organizować takie szkolenia?
Prawo do organizowania szkoleń punktowanych nie jest zarezerwowane wyłącznie dla państwowych uczelni medycznych czy okręgowych izb lekarskich. Szkolenia może organizować w zasadzie każdy podmiot gospodarczy – w tym prywatne firmy szkoleniowe, stowarzyszenia, fundacje, a nawet szpitale czy kliniki – pod warunkiem dopełnienia formalności.
Aby wydarzenie gwarantowało uczestnikom przyznanie punktów edukacyjnych, organizator musi:
- Posiadać wpis do rejestru podmiotów prowadzących ustawiczny rozwój zawodowy lekarzy. Rejestr ten prowadzą Okręgowe Izby Lekarskie (według siedziby organizatora).
- Każdorazowo przedstawiać do akceptacji Naczelnej Rady Lekarskiej program kształcenia, tematykę i czas trwania, zwłaszcza jeśli jest to kurs organizowany w formie online (np. webinarium czy e-learning).
Czy na tym rynku da się zarobić?
Pytanie retoryczne. Oczywiście, że TAK. Organizacja szkoleń dla lekarzy to prężnie działająca gałąź biznesu edukacyjnego. Na rynku komercyjnym można wygenerować spore zyski, ze względu na:
- Wysokie opłaty wpisowe: Za specjalistyczne komercyjne kursy doskonalące organizatorzy pobierają kwoty rzędu od kilkuset do nawet 3000 zł za osobę (w zależności od tematyki i formy).
- Masowość: Krótkie seminaria jednodniowe, przynoszące mniejszą liczbę punktów, często kosztują około 200–300 zł, co przy sali liczącej 50-100 lekarzy daje dziesiątki tysięcy złotych przychodu z jednego wydarzenia.
- Formę online: Skalowanie biznesu ułatwiają płatne platformy e-learningowe. Przeciętny pakiet internetowych kursów (za np. 10 punktów edukacyjnych) może kosztować w okolicach 400-500 zł od użytkownika.
- Finansowanie B2B: Lekarze rzadko płacą za najdroższe szkolenia z własnej kieszeni. Koszty te często pokrywają pracodawcy (kliniki, szpitale) w ramach budżetu rozwojowego lub funduszy socjalnych, a niekiedy nawet koncerny farmaceutyczne (poprzez granty edukacyjne i sponsoring towarzystw naukowych).
Podsumowując, obowiązek edukacyjny stworzył legalny, komercyjny ekosystem, w którym prywatne firmy (po uzyskaniu pieczątki i rejestracji w izbie) z zyskiem realizują zapotrzebowanie lekarzy na z góry ustaloną pulę punktów.
Firma, która chce szkolić, musi wnieść na rzecz Izby niewysoką opłatę administracyjną (500 zł) + połowę tej kwoty za kolejne szkolenia. To dla większości organizatorów są grosze, szczególnie w świetle możliwych obrotów, które opisałem wyżej.
Trzeba też oddać sprawiedliwość, że jest wiele szkoleń bezpłatnych dla lekarzy, organizowanych przez same Izby. Tak więc, jeśli ktoś chce podnosić kwalifikacje, teoretycznie może to zrobić.
Czemu „teoretycznie”? Ponieważ, choć prócz wiedzy praktycznej z wielu dziedzin pozamedycznych (np. z zakresu bezpieczeństwa prawnego, „kompetencji miękkich, jak komunikacja z pacjentem, kwestie wypalenia zawodowego, itd.), serwowana jest im wiedza, co do której istnieje „konsensus naukowy”.
Kto tutaj jest niedoukiem?
I dochodzimy do powyższego kluczowego pytania. Skoro bowiem jest w ogóle możliwe zaatakowanie lekarza z groźbą pozbawienia go na rok, czy nawet na kilka lat, prawa do wykonywania zawodu nie za poważny błąd w sztuce, ale za poglądy, albo prezentowanie najnowszych badań naukowych, to co poszło źle? Napisać, że wszystko, byłoby z pewnością przesadą. Jednak wyraźnie widać, w jakim kierunku to zmierza.
Kształt współczesnej edukacji medycznej i wytycznych klinicznych jest nierozerwalnie związany z finansowaniem przez przemysł farmaceutyczny, co rodzi systemowe konflikty interesów. Obserwacja, że medycyna akademicka skupia się głównie na farmakoterapii objawowej, a nie na badaniu uwarunkowań przyczynowych (np. środowiskowych czy dietetycznych), wynika wprost z faktu, że kosztowne badania kliniczne i kampanie edukacyjne opłacają podmioty, których celem jest sprzedaż opatentowanych produktów.
Wpływ przemysłu farmaceutycznego na szkolenia
Choć same Izby Lekarskie starają się organizować własne, darmowe kursy, to gros specjalistycznej wiedzy klinicznej lekarze zdobywają na zjazdach i kongresach organizowanych przez towarzystwa naukowe. Wydarzenia te są potężnie dotowane przez koncerny farmaceutyczne. Zgodnie z raportami publikowanymi w ramach dobrowolnego „Kodeksu Przejrzystości” (inicjatywa INFARMA), tylko w 2023 roku firmy przetransferowały ponad pół miliarda złotych do polskiego sektora medycznego. (legaartis)
Wielomilionowe kwoty przeznaczane są bezpośrednio na pokrywanie opłat rejestracyjnych, kosztów hoteli i podróży lekarzy na konferencje (często zagraniczne), a także na wysokie honoraria za wykłady dla autorytetów medycznych. Analizy naukowe (m.in. publikowane na łamach prestiżowego „The BMJ”) wprost potwierdzają, że lekarze, którzy przyjmują gratyfikacje finansowe lub szkoleniowe od branży farmaceutycznej, są statystycznie znacznie bardziej skłonni ordynować pacjentom leki swoich sponsorów, często ignorując inne metody leczenia. (pulsmedycyny)
System kształcenia – nawet ten niesponsorowany bezpośrednio – koncentruje się głównie na przekazywaniu wytycznych tworzonych przez środowiska eksperckie z nurtu Evidence-Based Medicine (EBM), nie pozostawiając przestrzeni na nieszablonowe, holistyczne podejście do pacjenta.
Taka jest prawda i nie ma tu szczególnej filozofii. Można by zadać sobie pytanie, jak to zmienić? Jak sprawić, że niedouczeni członkowie sądów lekarskich, zaczną się uczyć, zanim zaczną oskarżać, albo sądzić kolegów po fachu?! A może to kompletnie nie ma znaczenia? Czy należałoby, nie do końca uprzejmie, ale całkowicie sensownie, założyć, że nie mamy tutaj jednak do czynienia z kompletnymi kretynami, którzy nie potrafią choćby rzucić okiem na abstrakty kilkudziesięciu publikacji badań, co zajęłoby im co najwyżej dwa albo trzy dni? Bo jeśli oni potrafią czytać i wyciągać wnioski, CO lub KTO im w tym przeszkadza?!
Między Kafką, a Orwellem

I tutaj docieramy do czwartkowego procesu pani doktor Ratkowskiej. Relację sprzed sali rozpraw oraz wywiad z panią doktor po zakończeniu, można obejrzeć na przykład tutaj.
Być może ktoś wrzuci do sieci zapis samej rozprawy. To kuriozum! Przewodniczący składu sędziowskiego NSL, prof. Jerzy Kruszewski, po przedłożeniu przez Obwinioną aktualnych (z 2025 r.) badań z Niemiec i Japonii), zaczął opowiadać, że być może aktualna wiedza medyczna jest inna, od tej, z którą mieliśmy do czynienia kilka lat wstecz. Podał nawet kilka przykładów, kiedy wiedza w dziedzinie kardiologii się kilkakrotnie zmieniała, a lekarzy popełniających rzeczywisty błąd, nie można było pociągnąć do odpowiedzialności, bo opierali się na konsensusie naukowym.
Dodał, że obecny proces dotyczy sytuacji sprzed kilku lat. Dał więc pośrednio do zrozumienia, że nawet jeżeli lekarz miał absolutną rację, choćby w kwestii szkodliwości preparatów Pfizera, wiemy to dziś, ale wtedy obowiązywała inna „aktualna wiedza”, zatem można pociągnąć dr Ratkowską do odpowiedzialności. I to jest wywód przewodniczącego Naczelnego Sądu Lekarskiego!
Ręce i nogi się uginają! Jasno widać, że słówko „lekarski” zmienia wszystko. Czemu? Ponieważ ten sąd, w którym nie ma żadnego prawnika, różni się od normalnego sądu powszechnego tym, czym krzesło elektryczne od krzesła biurowego, albo „demokracja socjalistyczna”, od demokracji.
Na szczęście, złożone dwa lata wstecz w Okręgowym Sądzie Lekarskim dokumenty, potwierdzą, że JUŻ WÓWCZAS, aktualna wiedza medyczna była zupełnie inna. Problem w tym, czy nad tym pochyli się jeszcze NSL, czy dopiero Sąd Najwyższy, do którego trzeba będzie się odwołać.
Niektórzy, może dość optymistycznie, ale nie bezpodstawnie, mogą odebrać wypowiedź profesora Kruszewskiego, jako asekurację na wypadek procesów cywilnych. Oszkalowany i sponiewierany medialnie onkolog – dr Norbert Szaluś, po przerwie, która trwała blisko 1,5 roku odzyskał w SN prawo wykonywania zawodu, a teraz z powództwa cywilnego właśnie skarży tych, którzy doprowadzili do takiego niesprawiedliwego wyroku. Ucierpieli jego pacjenci. Nie wszyscy przeżyli, a mieliby szansę, gdyby różni bandyci sądowi nie sprzeniewierzyli się swojej misji.
Rzecz jasna, nie myślę tutaj o misji, kolokwialnie pisząc, „uwalenia” prawdziwego, uczciwego lekarza za wszelką cenę, ale o przysiędze Hipokratesa. Zaszkodzić pacjentom można na różne sposoby, niekoniecznie przez działanie, czy zaniechanie konkretnej terapii, ale również przez zabranie im lekarza, który utrzymywał ich przy życiu.
To samo dotyczy pani doktor Katarzyny Ratkowskiej, której odsunięcie od możliwości leczenia, mogłoby mieć podobny skutek, mimo że chodzi o psychiatrię, a nie o onkologię. Dobra wiadomość jest taka, że NSL odroczył obie rozprawy, przyjmując nowe dokumenty i zapowiadając powołanie biegłego. Tak więc na razie pacjenci nie stracą swojego skutecznego i niezłomnego lekarza.
Miejmy nadzieję, że ta farsa, bo trudno nazwać inaczej całe to postępowanie sądowe, zakończy się wkrótce definitywnie uniewinnieniem pani doktor. Tym niemniej, proces jakby wyjęty wprost z Kafki lub Orwella, formalnie będzie się jeszcze toczył. Dlatego wciąż zachęcam do podpisania petycji w obronie dr Katarzyny Ratkowskiej. Presja ma sens!
Tyle na dziś. Jak zawsze bardzo dziękuję Czytelnikom, że odwiedzają ten zakątek sieci. Jeżeli uważasz, że to pisanie ma sens, możesz mnie wesprzeć na przykład poprzez postawienie mi wirtualnej kawy, albo inną formę wsparcia, za co będę wdzięczny. Polecam zakup mojej nowej powieści kryminalnej „KLESZCZ” lub książki „SPLOT”, których okładki widzisz poniżej i na stronie Rideró, gdzie są dostępne także w formie e-booka. Tam też można przeczytać obszerne fragmenty obu pozycji.
Zapowiadana powieść w końcu się ukazała, więc mam nadzieję, że uda się też wreszcie zebrać środki na zbiór opowiadań covidowych „Ostatni Oddech”. To trwa już zbyt długo, ale może coś drgnie. 😉

Jeśli któraś z książek przypadnie Ci do gustu i zdecydujesz się napisać krótką recenzję na stronie, pod zakupioną pozycją, wymyślę jeszcze jakiś dodatkowy gratis. Nieustająco dziękuję osobom, które zdecydowały się wspierać blog cyklicznie. To wiele dla mnie znaczy.
Aby wybrać formę stałego zlecenia, albo wpłaty jednorazowej podaję niżej numer konta oraz link:
44 1140 2017 0000 4502 0148 3714 czy za pośrednictwem Revoluta. Pozostałe opcje znajdują się w stopce.
—
Polecam też moje felietony: Niech po Świętach, Kto jest mordercą? Uchwała zamiast wolności badań, Nawet nie potrafili dosypać! Przestępca w fotelu? Wariant rumuński? Skandaliczne kłamstwo, Cierpliwość Brauna, Czas otrzeźwienia, Cenzura ignorantów, Sejmowa dintojra, Wszyscy będą siedzieć! Braun do Watykanu, Oklaski dla Brauna, Wielbłąd Kaczyńskiego, Przedwyborcza histeria pacynek, Podżeganie do pokoju, Elektryczne szaleństwo, Kaganiec oświaty, Antidotum na wirusy, Tydzień z hukiem, Ruskoonucyzm patriotyczny, Raszyńska masakra i czerwony diabeł, Obłędna miłość, Igrzyska śmierci w cieniu Pekinu, Klątwa Kurskiego i australijski skandal, Pudrowanie trupa i gry szpitalne, Strzały na granicy! Grobbing 2.0 i Halloween, Zjedz szczepionkę, Gladiator i dziewczyny, Turniej US Open Closed, Wymyk do podporu, Szczepionkowa propaganda nie działa! Szczepionkowe wakacje z QR kodem, Szczepionkowa schizofrenia, Największy przekręt i co dalej? Zabijamy ludzi, Złoty strzał dla seniora, To już nie teorie spiskowe! Uratowani przez Covid?
i artykuły: Czy nam też to zrobią? Chcieli wymordować dzieci? Jak nas kroi banda czworga? Jak długo pozwolimy im szkodzić? Obrzydliwy antysejsmityzm, Gangsterzy i filantropi, Obywatelstwo to nie bilet na koncert, AI cierpi na autyzm, Wojciech Szczęsny nie chciał, Imigranci od zaraz, Skumbrie w temacie, A świstak siedzi i… ,Czy wirusy naprawdę istnieją? Wojny nuklearnej nie będzie, Banderyzacja i jacht dla każdego, Higiena plus i różne dewastacje, Coraz więcej dowodów, Tego nie wolno przeoczyć! Dzieciofobia w natarciu, Chętniej dadzą Owsiakowi, To było słabe! Debatanci w uśmiechniętej stacji, Wyłączą wszystko! Bezkarność morderców, Czas zadumy, Istnieją skuteczne terapie, Co z tym rakiem? A nasi mordercy milczą, Czy Kennedy obroni nasze dzieci? Czy to lek na wszystko? Dokładne wytyczne mordowania ludzi, Dowody ludobójstwa złożone w sądzie, Cenzura pozostanie bezkarna? Mitologia polio trwa, Uważajcie w Sylwestra! Mają nas za idiotów, PAN w służbie WHO, Hodowla mózgów i inne teorie, Tylko bez teorii spiskowych! Krzywdzenie dzieci, Byli w tym skuteczni, Terapia Daremna w natarciu, Ile lat więzienia? Sztuczny Inteligent, Zainfekowany mózg, I tylko dzieci żal, Zbrodnie medyczne trwają od lat! Szczepionki gorsze od choroby, Sanitarna bandyterka powraca, Strzelanie w stopę, Bezwarunkowy dochód podstawowy coraz bliżej! Oszuści, mordercy i EVC, Zapnijcie pasy! Etyka znika, Polimeryzacja ludzkości, Broń biologiczna w Polsce? Gumowe skrzepy we krwi, System zaczął przeciekać, Grypa szaleje? Powyborcza czkawka, Woda z mózgu, Prawdziwy MATRIX, To już jest koniec! Turborak i ratunek po szprycy, DNA zmienione szczepionkami, Nowotworów o 14000 procent więcej, Dzieci umierają coraz szybciej, Nikt nie umknie! Pałowanie z uśmiechem, Postępactwo naciska, Twój awatar przetrwa, Czas przebudzenia, Każdy ma wybór, W cieniu wojny, Chcą naszego dobra, Bandyckie metody, Świecenie oczami, Biorą się za niemowlaki, Rok kłamstw, Więzienie za prawdę o eliksirze, Covidowe srebrniki i WHO, Grillowanie lekarzy, Ponad 38 mln ofiar szczepień, Wielu rannych i będzie gorzej, Bandyci i mordercy się nie zatrzymują, Kontrakt z Pfizerem ujawniony! Pętla się zaciska, Kolejna pandemia lada moment, Czy Twoja komórka okaże się zabójcą? Już nic nie będzie tak samo, Potworna Sztuczna Inteligencja, Będą zabijać, czy tylko straszą? Właśnie to chcą ukryć! Gwałty i tortury, Pedofile z WHO, Tragedia kanadyjskich dzieci, Sztuczne mięso w Polsce?! O ponad 6300 procent więcej zgonów dzieci, WHO poza prawem, Kanibalizm u bram, Bawią się nami znakomicie, Zamordyści odbiorą nam mienie, Sportowcy marionetkami globalistów? Szczepionkowy dogmat i cenzura, Oddali życie za pracę, Smacznego mRNA, Grafen detoksykacja, Sztuczna inteligencja głupia, jak but? Kłamstwo musi runąć! Trzymanie za mordę, System się przewraca, Ryzyko śmierci większe o 276 procent, Piętnastominutowe więzienia, Czipowanie ludzi już wkrótce! Zjedz świerszcza, Szczepionkowe skandale, Odporność zabijana na raty, Grafen zamiast wirusa? Twoja praca zniknie, 500 szczepionek w ciągu 8 lat!, Czy to na pewno wirus? Kredyt społeczny wchodzi tylnymi drzwiami, Jak walczyć z WHO? Zabijanie odporności potwierdzone, A co na to Kościół? Udarów więcej o ponad 100 tysięcy procent! Pfizer obnażony, Krew zaszczepionych niebezpieczna? 14.650 rodzajów powikłań! Zaszczepione dzieci umierają 137 razy częściej, Koniec teorii spiskowych? Umiera o 691 procent więcej dzieci, O 10.660 procent więcej nowotworów, Jak kłamcy bronią morderczych szczepionek, Psychopaci wytworzyli HIV-1, Cała prawda o COVID-19, Co wzięli zamiast szczepionki? WHO w mętnej wodzie, Teoria spiskowa do korekty, Sprawdź szkodliwość swojej szczepionki, Niemal o 300% więcej diagnoz nowotworów, Szczepionki czy trutka na szczury? Co pływa we krwi zaszczepionych, Masowe zgony sportowców, Eliksir śmierci, Ofiary covidowych szczepień przemówiły, Norymberga 2.0 coraz bliżej, Działa tylko trzecia dawka! Magnetyczne szczepionki i depopulacja, Maseczki groźne dla życia, Śmierci, których nie było





