
Nikt rozsądny nie broni prawdziwych szarlatanów. Człowiek, który sprzedaje choremu na raka jakieś szkodliwe preparaty, albo „wodę strukturyzowaną”, pokazując fałszywe dane o jej skuteczności, być może zasługuje na jakąś odpowiedź ze strony państwa. Oczywiście, jeśli wykorzystuje niewiedzę i naiwność chorego, albo brak możliwości świadomej oceny faktów, spowodowany chorobą. Robię to zastrzeżenie, bo nie jestem zwolennikiem przejmowania przez Państwo roli „mamuśki”, która ma zadbać o to, by ktoś przypadkiem nie zrobił sobie krzywdy niewłaściwymi decyzjami.
Zgodnie z cytowaną tu wielokrotnie zasadą „chcącemu nie dzieje się krzywda”, ochrona jest niezbędna w bardzo ograniczonym zakresie. Każdy, kto jest pełnoletni i nie pozbawiony prawnie możliwości podejmowania decyzji z przyczyn zdrowotnych, ma wolną wolę, która obejmuje podejmowanie decyzji ryzykownych i popełnianie błędów. W tym również wynikających z poddania się dowolnej terapii, jaką ktoś uzna za perspektywiczną.
Nowe prawo, czy bezprawie?
Problem z projektem „lex szarlatan” — nowelizacją Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, przyjętą przez Radę Ministrów 11 maja 2026 roku i skierowaną do Sejmu — polega na tym, że do eliminacji garstki rzeczywistych oszustów zbudowano machinę administracyjną, która może zmieść z rynku tysiące legalnie działających podmiotów, pozbawić pacjentów prawa wyboru i wyciszyć każdego, kto ośmieli się publicznie kwestionować medyczny mainstream.
Czego ustawa oficjalnie zakazuje?
Projekt definiuje cztery kategorie „praktyk pseudomedycznych” podlegających karze:
- Diagnozowanie i leczenie chorób przez osoby bez uprawnień medycznych
- Oferowanie metod bezwartościowych medycznie, reklamowanych jako lecznicze
- Rozpowszechnianie dezinformacji zdrowotnej — promowanie niesprawdzonych metod lub podważanie skutecznych terapii
- Prowadzenie działalności leczniczej bez wpisu do rejestru
Na papierze wygląda to pewnie dla niektórych w miarę rozsądnie, choć już i tutaj można się przyczepić do kilku sformułowań. Na przykład, co to znaczy „leczenie chorób”? Jeśli polecę komuś kilkudniowy post, czy będzie to oznaczało, że go „leczę”? W rzeczywistości posty są przecież terapią leczniczą i często pomagają. A co, gdyby ten ktoś przesadził i zmarł z powodu zastosowania się do mojej rady? Czy mogę zostać pociągnięty do odpowiedzialności z wymienionego wyżej tytułu?
W praktyce jest znacznie gorzej, bo każdy z tych punktów to potencjalny wytrych, który przy odpowiedniej interpretacji można włożyć w drzwi dowolnego gabinetu, studia, portalu czy konta w mediach społecznościowych.
Kto będzie decydował, co jest „pseudomedycyną”?
Tu zaczyna się sedno problemu. Cały projekt obraca się wokół pojęcia „aktualnej wiedzy medycznej” — ale to pojęcie nie jest zdefiniowane w ustawie.
Kto decyduje, co należy do aktualnej wiedzy medycznej? Niezależna komisja naukowa? Sąd? Jakieś ciało eksperckie z udziałem różnych specjalistów, w tym praktyków? NIE! O wszystkim zdecyduje Rzecznik Praw Pacjenta. Serio? Jak to możliwe?
Dobre pytanie. Czy naprawdę może to zrobić jeden urząd, który jednocześnie ściga, osądza i karze?
Historia medycyny pełna jest przykładów, kiedy „aktualna wiedza medyczna” blokowała metody, które dziś są standardem: prebiotyki i probiotyki przez dekady były traktowane jako „nieudowodnione”, diety eliminacyjne w chorobach zapalnych jelit — wyśmiewane, a psychoterapia w leczeniu depresji i zaburzeń lękowych — marginalizowana przez psychiatrię farmakologiczną. Każde z tych podejść przez lata mieściłoby się w definicji „praktyki pseudomedycznej” w rozumieniu projektowanej ustawy.
Nie chodzi o to, że mainsteream zawsze się myli. Chodzi o to, że oddanie jednej instytucji prawa do ostatecznego definiowania granic nauki — bez mechanizmu odwoławczego i bez pluralizmu eksperckiego — to przepis prowadzący wprost do nadużyć i tragedii.
Ktoś powie, że przesadzam, bo to, że RPP zablokuje komuś bloga, to jeszcze nic takiego. Tylko że tutaj chodzi o możliwość nadużyć na wielką skalę! Mogą pojawić się też samobójstwa całkowicie bezprawnie osaczonych przedsiębiorców, którzy nie odnajdą w sobie siły, by walczyć z systemem, „kopiąc się z koniem”.
Taka sądowa batalia w polskich realiach przekracza czasem 10 lat, a w obecnej sytuacji, pozwanemu Skarbowi Państwa „może się przypomnieć”, że na jakimś etapie orzekał „neo-sędzia” i wtedy wszystko rozpocznie się od początku. Nikt nie będzie pytał, w jaki sposób pozbawieni pracy i terroryzowani przez łże-media ludzie, utrzymają swoje rodziny.
Narzędzia grozy
Przyjrzyjmy się więc nowym uprawnieniom Rzecznika Praw Pacjenta.:
Projekt wyposaża RPP w zestaw narzędzi, który nie ma precedensu w dotychczasowym prawie administracyjnym w obszarze ochrony zdrowia.
1. Kara finansowa do 1–2 milionów złotych — bez wyroku sądu
RPP może samodzielnie nałożyć karę administracyjną do 1–2 mln zł decyzją własnego urzędu — bez wnoszenia sprawy do sądu, bez ławy przysięgłych, bez rozprawy z pełnym postępowaniem dowodowym. Dla porównania: prokurator, który ma znacznie większy arsenał środków prawnych, nie może nałożyć ani złotówki kary — to wyłączna kompetencja sądu karnego po przeprowadzeniu postępowania z pełnymi gwarancjami procesowymi.
2. Natychmiastowa wykonalność — zapłać, potem się skarż
Decyzja RPP ma rygor natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że podmiot, na który nałożono karę miliona złotych, musi najpierw zapłacić, a dopiero potem może wnieść skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sprawa w WSA trwa miesiącami. Postępowanie kasacyjne przed NSA — latami. Dla małej firmy, gabinetu czy freelancera-komentatora medycznego kara miliona złotych oznacza faktyczną upadłość, zanim sąd w ogóle zbada sprawę. Ewentualny zwrot pieniędzy po wygranym procesie nie przywróci do życia działalności firmy, która w międzyczasie przestała istnieć. (więcej tutaj)
Trzeba przy tym dodać, że ewentualne odszkodowania, przyznawane zwykle przez polskie sądy w ilościach homeopatycznych, w stosunku do rzeczywiście wyrządzonych krzywd, nie załatwią wszystkiego. Nawet wysokie kwoty nie zrekompensują w pełni utraty dobrego imienia. Owszem, mogą to zrobić częściowo, ale w wielu sytuacjach powrót do poprzedniej działalności może okazać się już niemożliwy lub niecelowy.
3. Publiczne ostrzeżenie — infamia przed wyrokiem
To bodaj najbardziej niebezpieczne narzędzie z całego zestawu. RPP może wydać publiczne ostrzeżenie skierowane do obywateli — z nazwą podmiotu lub imieniem i nazwiskiem osoby — jeszcze w trakcie postępowania, zanim zapadnie jakakolwiek ostateczna decyzja.
W prawie karnym takie działanie byłoby nielegalne — naruszałoby domniemanie niewinności i dobra osobiste. W postępowaniu administracyjnym prowadzonym przez RPP jest możliwe.
Efekt praktyczny: terapeuta, dietetyk, trener, autor bloga o zdrowiu otrzymuje zintensyfikowany czarny PR i wielką „czarną łatę” od państwowego urzędu, zanim ktokolwiek udowodnił mu cokolwiek. Wystarczy, że postępowanie zostało wszczęte. Reputacja zniszczona. Klienci odchodzą. Współpracownicy rezygnują. A potem okazuje się, że RPP popełnił błąd w ocenie stanu faktycznego lub prawnego — ale słowo „przepraszamy” i jakieś pieniądze, nie zwrócą zaufania klientów.
4. Nakaz usunięcia treści z internetu
RPP zyskuje prawo żądania usunięcia treści z internetu — artykułów, postów, reklam, filmów, podcastów — które według oceny urzędu promują praktyki pseudomedyczne lub „dezinformację zdrowotną”. Brak jest w projekcie precyzyjnych gwarancji proceduralnych dla autorów takich treści. Nie wiadomo, w jakim trybie autor może się bronić, kto kontroluje zasadność żądania i w jakim czasie.
W praktyce: RPP wysyła pismo do platformy lub hostingodawcy. Platforma — bojąc się regulacyjnych konsekwencji — usuwa treść. Autor dowiaduje się post factum. Apeluje. Czeka. Treść jest usunięta od tygodni lub miesięcy. I co? Ano, NIC! „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”.
5. Decyzja tymczasowa — zamknięcie działalności z dnia na dzień
Projekt przewiduje możliwość wydania decyzji zabezpieczającej, która nakazuje natychmiastowe zaprzestanie działalności — zanim zakończy się postępowanie główne. Wyobraźmy sobie gabinet psychoterapii integracyjnej, który działa legalnie od dekady, ma setki klientów, zatrudnia kilku terapeutów. RPP wszczyna postępowanie — bo ktoś złożył skargę. Decyzja tymczasowa: zamknąć. Pracownicy bez dochodu. Pacjenci bez opieki. Postępowanie ciągnie się przez rok. Na końcu — umorzenie. Ale gabinetu już nie ma. I prawdopodobnie nie będzie…
Absurdy, które projekt generuje w praktyce
Prawnicy wskazują na konkretne scenariusze, które ustawa czyni możliwymi:
Trener oddechu (np. technika Wima Hofa) mówi na swoim kursie, że regularne ćwiczenia oddechowe „mogą zmniejszyć objawy depresji” — co jest potwierdzone w badaniach naukowych. Czy to „dezinformacja zdrowotna”? Według RPP — potencjalnie tak, bo trener nie ma uprawnień medycznych.
Dietetyk bez tytułu lekarza zaleca dietę eliminacyjną pacjentowi z chorobą Hashimoto — co jest rekomendacją stosowaną przez wielu endokrynologów. Czy to „leczenie bez uprawnień”? Projekt nie daje jednoznacznej odpowiedzi.
Bloger medyczny pisze artykuł krytyczny wobec konkretnego leku — powołując się na badania z recenzowanych czasopism — i stawia pytania o skutki uboczne przemilczane przez producenta. Czy to „dezinformacja zdrowotna” polegająca na „podważaniu skutecznych terapii”? Literalna treść projektu to umożliwia.
Żadna z tych osób nie jest szarlanem. Wszystkie mogą stracić działalność, reputację i oszczędności życia.
AI do kasacji?
A co z modelami językowymi sztucznej inteligencji? Załóżmy, co zresztą nie jest żadnym szczególnym założeniem lecz powszechną praktyką, że korzystam z ChataGPT i zadaję pytanie o skuteczną mieszankę ziół na ból gardła. Otrzymuję błyskawiczną odpowiedź, ze źródłami, bo przecież literatury na ten temat jest w sieci nadal sporo.
I jeśli ja to zastosuję w praktyce i przygotuję sobie, albo komuś z rodziny stosowne lekarstwo i podzielę się tą informacją publicznie, czy mogę podlegać karze? Oczywiście! A gdybym choćby tylko „nieopatrznie” udostępnił taką recepturę sąsiadowi, który nie posiada dostępu do internetu, czy RPP będzie miał możliwość ukarania mnie wysoką karą administracyjną. Przecież „leczyłem bez uprawnień”, prawda?
Oczywiście, że to bzdura. Udostępniłem jedynie wiedzę naukową, która jest lub powinna być powszechnie znana, a do tego dość łatwa do zweryfikowania. Czy powołanie się na któryś z popularnych LLM-ów będzie wystarczający, aby uniknąć kary? A może trzeba będzie wykazać, że co najmniej kilka z nich podaje te same informacje? Jeśli tak, które zostaną uznane za „prawomyślne”? Czy ktoś to w ogóle będzie badał?
Otóż, NIE! „Rzecznik Praw Pacjenta” (cudzysłów chyba konieczny, co wyjaśnię niżej), będzie mógł najpierw ukarać blogera czy dietetyka dotkliwą karą finansową, a ten, będzie zmuszony wykazać, że „nie jest wielbłądem”. W jaki sposób sądy będą podchodziły do zdjęcia infamii z ukaranego i zwrotu ukradzionych mu „w majestacie prawa”, pieniędzy? Obawiam się, że w wielu przypadkach, nawet kilkanaście lat walki z tego rodzaju przemocą państwa, może być daremne. Widzimy to doskonale na przykładzie choćby toczących się „procesów szczepionkowych”, które bardzo rzadko przynoszą sprawiedliwy wyrok. Chronieni są wciąż bandyci z Big Pharmy.
Prawa pacjenta: ochrona czy paternalizm?
Projekt jest przedstawiany jako ochrona pacjentów. Tymczasem część pacjentów — w tym organizacje onkologiczne — otwarcie mu się sprzeciwia.
Chory na nowotwór w stadium IV, któremu medycyna konwencjonalna nie oferuje wyleczenia, a jedynie paliatywne wydłużenie życia o kilka tygodni przy znacznej toksyczności leczenia, ma prawo powiedzieć: „chcę spróbować czegoś innego”. To nie jest naiwność. To świadoma decyzja człowieka, który wie, że stawką jest jego własne życie.
Ustawa, wprowadzając zakaz „promowania niesprawdzonych metod”, może faktycznie uniemożliwić takim pacjentom dostęp do informacji o alternatywach — bo każdy, kto taką informację przekazuje, ryzykuje postępowanie RPP. Rezultat jest odwrotny do deklarowanego: ustawa nie chroni pacjentów, lecz ogranicza ich autonomię informacyjną. Pacjent zostaje objęty kuratelą państwa, które wie lepiej.
„Superresort” RPP bez demokratycznej kontroli
Serwis „Świat Lekarza” wprost nazywa to, co się dzieje: RPP buduje „superresort” — urząd o kompetencjach wykraczających daleko poza tradycyjny model rzecznika, bez rozbudowanych mechanizmów kontrolnych, bez własnego orzecznictwa, bez lat doświadczeń proceduralnych, które wypracowały np. UOKiK czy KNF.
Co więcej: RPP jest powoływany przez Sejm na wniosek Marszałka Sejmu. To organ polityczny z mandatem politycznym. W połączeniu z prawem do wydawania publicznych ostrzeżeń, nakładania kar milionowych i żądania usuwania treści z internetu — tworzy się narzędzie, które w rękach partyjnie lojalnego Rzecznika może służyć do eliminowania głosów niewygodnych politycznie pod pretekstem walki z pseudomedycyną.
KNF i lekcja, której nie odrobiliśmy
Podobny model działania istnieje od lat w nadzorze finansowym. KNF prowadzi „postępowania wyjaśniające”, w których przyszły podejrzany nie ma prawa do pełnomocnika, nie może odmówić odpowiedzi, nie zna pełnego zakresu postępowania. KNF zbiera materiał dowodowy jak prokuratura — ale bez gwarancji Kodeksu postępowania karnego. Prokuratura dostaje gotowy materiał, a sąd — sprawę przygotowaną przez urząd, który od początku przyjął tezę o winie.
Projekt lex szarlatan idzie krok dalej: RPP nie tylko zbiera materiał — sam orzeka i sam egzekwuje. Nie potrzebuje prokuratury. Nie potrzebuje sądu. Potrzebuje tylko jednej rzeczy: własnego przekonania, że coś jest pseudomedycyną.
Co powinno znaleźć się w ustawie?
Krytyka projektu nie musi oznaczać obrony oszustów, chociaż w moim przekonaniu, żadna nowa ustawa nie jest potrzebna. Wystarczy egzekwowanie prawa i istniejąca wolność zawierania umów cywilnoprawnych. Jeśli zgadzam się powierzyć własne zdrowie, a być może i życie, „znachorowi”, dietetykowi, czy komukolwiek, kto dotarł do mnie z wiedzą medyczną, która może jeszcze nie jest ogólnie znana, państwu NIC do tego!
Jeżeli wyraziłem taką wolę i świadomie wybieram terapie, które nie są dostępne w zwykłych, licencjonowanych przez oficjalną służbę zdrowia placówkach medycznych, mam do tego prawo. NIKT nie może mnie zmuszać do korzystania z usług NFZ, czy prywatnego sektora medycyny rockefellerowskiej.
Ktoś będzie argumentował, że przecież potem państwo musi łożyć środki na leczenie ofiar różnych „szarlatanów” i temu należy przeciwdziałać. To są brednie! Czy to samo państwo odcina się od alkoholików, narkomanów, albo samobójców, którzy zniszczyli swoje zdrowie? Przecież robili to świadomie? Słyszeliśmy podobne nawoływania całkiem niedawno.
Przypomnijmy sobie apele różnych bandytów covidowych, którzy chcieli, aby ludzie nie poddający się eksperymentowi medycznemu i „niezaeliksirowani”, czyli „siewcy śmierci”, płacili za leczenie oraz zostali wyjęci spod prawa. By nie mogli korzystać z placówek handlowych, gastronomicznych, brać udziału w imprezach masowych itd. Obowiązkowe zakagańcowanie, testowanie i szprycowanie, a jeśli nie, to wypad z „demokratycznej wspólnoty”.
Krótka pamięć, czy głupota? Gdyby jednak na siłę przyjąć, że nie każdy jest świadomy i jakąś grupę należy koniecznie chronić, można zbudować skuteczną ochronę pacjentów, zachowując elementarne standardy praworządności. Wystarczyłyby:
- Precyzyjne definicje „praktyki pseudomedycznej” z przykładami i wyłączeniami — zamiast odesłania do pojęcia „aktualnej wiedzy medycznej”
- Niezależna komisja ekspercka (nie tylko lekarze specjaliści, ale też metodolodzy, prawnicy, przedstawiciele pacjentów, lekarze i naukowcy niezależni) oceniająca, co stanowi naruszenie
- Zawieszający skutek odwołania — firma nie płaci kary i nie zamyka działalności do czasu prawomocnego orzeczenia
- Zakaz publicznych ostrzeżeń przed zakończeniem postępowania — lub co najmniej prawo do natychmiastowej repliki
- Jasna procedura dotycząca żądań usunięcia treści, z obligatoryjną notyfikacją autora i terminem na odpowiedź
- Rozdzielenie funkcji śledczych, orzekania i egzekucji między różne podmioty
Żaden z tych postulatów nie jest radykalny. Wszystkie, mogłoby się wydawać, są standardem w demokratycznym państwie prawa. Ich brak w obecnym projekcie nie jest przypadkiem — to wybór strategiczny, który mówi nam, jaka jest faktyczna intencja ustawy.
Zamiast podsumowania
Ustawa „lex szarlatan” w obecnym kształcie nie jest narzędziem do walki z szarlatanami. Jest próbą wzmocnienia autorytarnych praktyk w zarządzaniu rynkiem usług zdrowotnych, informacją medyczną i — potencjalnie — debatą publiczną na tematy zdrowotne przez jeden urząd, bez realnej kontroli sądowej, bez gwarancji procesowych i bez mechanizmu naprawczego dla tych, którzy zostaną skrzywdzeni. To wyjątkowo słabo zakamuflowane narzędzie wspierania Big Pharmy.
Prawdziwy szarlatan ma prawnika i kapitał, żeby przetrwać rok w sądzie. Dietetyk, bloger, terapeuta oddechowy czy instruktor mindfulness — nie ma. Zatem można go wyeliminować. I o tym jest ta ustawa.
Rzecznik Praw Pacjenta – brzmi dumnie i ktoś mógłby błędnie mniemać, że naprawdę chodzi o ochronę chorych. Nic bardziej mylnego! W każdym razie, na pewno nie w sytuacji, kiedy tworzy się lub zmienia ustawy, gwarantujące jeszcze większe bezprawie i utrwalenie patologii w służbie zdrowia. Do tego nakładające kaganiec każdemu, kto sprzeciwia się mordowaniu chorych i bezkarności farmaceutycznych korporacji.
Nie są to jakieś oceny „na wyrost”. Wszak to w trakcie ostatniej plandemii zaniechano leczenia pacjentów, zasłaniając się „aktualną wiedzą medyczną” i stręczono im ZAMIAST leków, szprycowanie szkodliwymi substancjami. Na szczęście znaleźli się też lekarze uczciwi, którzy jeszcze dziś, po 6 latach od tej hucpy, wciąż płacą wysoką cenę za to, że nie sprzeniewierzyli się przysiędze lekarskiej.
Nie możemy dopuścić do tego, żeby banda podająca się za jakichkolwiek „rzeczników” zdrowia Polaków, próbowała ich ubezwłasnowolnić, a potem, pod pretekstem „konsensusu naukowego”, wyszczepić jak bydło i nie pozwolić leczyć się sposobami, którymi skutecznie leczono ludzi przez wieki.
LEX SZARLATAN – PRAWDOPODOBNIE NAJWIĘKSZA SZARLATANERIA OD CZASU COVID-19
Tyle na dziś. Mam nadzieję, że przynajmniej świadomi pacjenci, dadzą odpór takim zakusom. Zachęcam, żeby pojawić się pod Pałacem Prezydenckim na X Proteście Przeciw Przymusowi Szczepień, bo to jedna z ważniejszych dat nie tylko w czerwcu br.

Jeśli uważasz, że moja praca publicystyczna ma jakiś sens, możesz mnie wesprzeć w różnych możliwych formach, na przykład stawiając mi kawę.
Będę też zobowiązany za każdą wiadomość, czy podzielenie się informacjami. To cenna wskazówka, że ta praca ma sens, co motywuje mnie do kolejnych godzin gromadzenia materiałów i ich opracowania. Polecam zakup mojej powieści kryminalnej „KLESZCZ” lub / i książki „SPLOT”, których okładki widzisz poniżej i na stronie Rideró, gdzie są dostępne także w formie e-booka. Tam też można przeczytać obszerne fragmenty obu pozycji.
Nadal mam nadzieję, że uda się też zgromadzić środki na zbiór opowiadań covidowych „Ostatni Oddech”.

Jeśli któraś z książek przypadnie Ci do gustu i zdecydujesz się napisać krótką recenzję na stronie, pod zakupioną pozycją, wymyślę jeszcze jakiś dodatkowy gratis. Nieustająco dziękuję osobom, które zdecydowały się wspierać blog cyklicznie. To wiele dla mnie znaczy.
Aby wybrać formę stałego zlecenia, albo wpłaty jednorazowej podaję niżej numer konta oraz link:
44 1140 2017 0000 4502 0148 3714 czy za pośrednictwem Revoluta. Pozostałe opcje znajdują się w stopce.
—
Polecam też moje felietony: Swastyka przykryje wszystko, Jak żyć panie Premierze? Niech po Świętach, Kto jest mordercą? Uchwała zamiast wolności badań, Nawet nie potrafili dosypać! Przestępca w fotelu? Wariant rumuński? Skandaliczne kłamstwo, Cierpliwość Brauna, Czas otrzeźwienia, Cenzura ignorantów, Sejmowa dintojra, Wszyscy będą siedzieć! Braun do Watykanu, Oklaski dla Brauna, Wielbłąd Kaczyńskiego, Przedwyborcza histeria pacynek, Podżeganie do pokoju, Elektryczne szaleństwo, Kaganiec oświaty, Antidotum na wirusy, Tydzień z hukiem, Ruskoonucyzm patriotyczny, Raszyńska masakra i czerwony diabeł, Obłędna miłość, Igrzyska śmierci w cieniu Pekinu, Klątwa Kurskiego i australijski skandal, Pudrowanie trupa i gry szpitalne, Strzały na granicy! Grobbing 2.0 i Halloween, Zjedz szczepionkę, Gladiator i dziewczyny, Turniej US Open Closed, Wymyk do podporu, Szczepionkowa propaganda nie działa! Szczepionkowe wakacje z QR kodem, Szczepionkowa schizofrenia, Największy przekręt i co dalej? Zabijamy ludzi, Złoty strzał dla seniora, To już nie teorie spiskowe! Uratowani przez Covid?
i artykuły: Łatwe 280 milionów? Ruch przedłużania życia, Ludzie na części – Cz1, Święta bez pokoju, Kto się boi Żydów? Afera czy System? Jak się tworzy szarlatana? Izby znachorskie, Czy nam też to zrobią? Chcieli wymordować dzieci? Jak nas kroi banda czworga? Jak długo pozwolimy im szkodzić? Obrzydliwy antysejsmityzm, Gangsterzy i filantropi, Obywatelstwo to nie bilet na koncert, AI cierpi na autyzm, Wojciech Szczęsny nie chciał, Imigranci od zaraz, Skumbrie w temacie, A świstak siedzi i… ,Czy wirusy naprawdę istnieją? Wojny nuklearnej nie będzie, Banderyzacja i jacht dla każdego, Higiena plus i różne dewastacje, Coraz więcej dowodów, Tego nie wolno przeoczyć! Dzieciofobia w natarciu, Chętniej dadzą Owsiakowi, To było słabe! Debatanci w uśmiechniętej stacji, Wyłączą wszystko! Bezkarność morderców, Czas zadumy, Istnieją skuteczne terapie, Co z tym rakiem? A nasi mordercy milczą, Czy Kennedy obroni nasze dzieci? Czy to lek na wszystko? Dokładne wytyczne mordowania ludzi, Dowody ludobójstwa złożone w sądzie, Cenzura pozostanie bezkarna? Mitologia polio trwa, Uważajcie w Sylwestra! Mają nas za idiotów, PAN w służbie WHO, Hodowla mózgów i inne teorie, Tylko bez teorii spiskowych! Krzywdzenie dzieci, Byli w tym skuteczni, Terapia Daremna w natarciu, Ile lat więzienia? Sztuczny Inteligent, Zainfekowany mózg, I tylko dzieci żal, Zbrodnie medyczne trwają od lat! Szczepionki gorsze od choroby, Sanitarna bandyterka powraca, Strzelanie w stopę, Bezwarunkowy dochód podstawowy coraz bliżej! Oszuści, mordercy i EVC, Zapnijcie pasy! Etyka znika, Polimeryzacja ludzkości, Broń biologiczna w Polsce? Gumowe skrzepy we krwi, System zaczął przeciekać, Grypa szaleje? Powyborcza czkawka, Woda z mózgu, Prawdziwy MATRIX, To już jest koniec! Turborak i ratunek po szprycy, DNA zmienione szczepionkami, Nowotworów o 14000 procent więcej, Dzieci umierają coraz szybciej, Nikt nie umknie! Pałowanie z uśmiechem, Postępactwo naciska, Twój awatar przetrwa, Czas przebudzenia, Każdy ma wybór, W cieniu wojny, Chcą naszego dobra, Bandyckie metody, Świecenie oczami, Biorą się za niemowlaki, Rok kłamstw, Więzienie za prawdę o eliksirze, Covidowe srebrniki i WHO, Grillowanie lekarzy, Ponad 38 mln ofiar szczepień, Wielu rannych i będzie gorzej, Bandyci i mordercy się nie zatrzymują, Kontrakt z Pfizerem ujawniony! Pętla się zaciska, Kolejna pandemia lada moment, Czy Twoja komórka okaże się zabójcą? Już nic nie będzie tak samo, Potworna Sztuczna Inteligencja, Będą zabijać, czy tylko straszą? Właśnie to chcą ukryć! Gwałty i tortury, Pedofile z WHO, Tragedia kanadyjskich dzieci, Sztuczne mięso w Polsce?! O ponad 6300 procent więcej zgonów dzieci, WHO poza prawem, Kanibalizm u bram, Bawią się nami znakomicie, Zamordyści odbiorą nam mienie, Sportowcy marionetkami globalistów? Szczepionkowy dogmat i cenzura, Oddali życie za pracę, Smacznego mRNA, Grafen detoksykacja, Sztuczna inteligencja głupia, jak but? Kłamstwo musi runąć! Trzymanie za mordę, System się przewraca, Ryzyko śmierci większe o 276 procent, Piętnastominutowe więzienia, Czipowanie ludzi już wkrótce! Zjedz świerszcza, Szczepionkowe skandale, Odporność zabijana na raty, Grafen zamiast wirusa? Twoja praca zniknie, 500 szczepionek w ciągu 8 lat!, Czy to na pewno wirus? Kredyt społeczny wchodzi tylnymi drzwiami, Jak walczyć z WHO? Zabijanie odporności potwierdzone, A co na to Kościół? Udarów więcej o ponad 100 tysięcy procent! Pfizer obnażony, Krew zaszczepionych niebezpieczna? 14.650 rodzajów powikłań! Zaszczepione dzieci umierają 137 razy częściej, Koniec teorii spiskowych? Umiera o 691 procent więcej dzieci, O 10.660 procent więcej nowotworów, Jak kłamcy bronią morderczych szczepionek, Psychopaci wytworzyli HIV-1, Cała prawda o COVID-19, Co wzięli zamiast szczepionki? WHO w mętnej wodzie, Teoria spiskowa do korekty, Sprawdź szkodliwość swojej szczepionki, Niemal o 300% więcej diagnoz nowotworów, Szczepionki czy trutka na szczury? Co pływa we krwi zaszczepionych, Masowe zgony sportowców, Eliksir śmierci, Ofiary covidowych szczepień przemówiły, Norymberga 2.0 coraz bliżej, Działa tylko trzecia dawka! Magnetyczne szczepionki i depopulacja, Maseczki groźne dla życia, Śmierci, których nie było






























































































































































































































































































































































