
Dzieje się! Tak można by najkrócej skomentować ostatnie dni, ale przecież zawsze da się znaleźć coś, co rozgrzewa media do czerwoności. Tyle tylko, że w sezonie ogórkowym częściej są to sprawy obyczajowe.
Teraz jednak mamy do czynienia z sytuacją naprawdę poważną. Niektórzy, zwłaszcza admiratorzy twardej polityki prezydenta Donalda Trumpa, przecierają oczy ze zdumienia i pytają, czy przywódca USA aby na pewno jest całkiem zdrowy? Bynajmniej, nie chodzi im w tej trosce najbardziej o zdrowie fizyczne. Co się stało, że człowiek, który idąc do władzy obiecywał zakończenie wojny za naszą wschodnią granicą w ciągu kilku dni, teraz jest bliski wywołania już nie tylko jednego, ale nawet kilku konfliktów zbrojnych?
Najgorsze samopoczucie mogą mieć wszyscy „miłośnicy” NATO, jako naszego zabezpieczenia w kwestiach obrony. Czego można oczekiwać od „sojuszu”, w którym podstawowy partner zamierza zaanektować część terytorium innego członka tej „organizacji obronnej”? Może kogoś drażnić liczba wyrażeń wziętych w cudzysłów, ale przecież na serio nie da się już mówić, a na pewno nie uczyni tego nikt odpowiedzialny, że mamy do czynienia z rzeczywistym sojuszem, czy organizacją nastawioną na obronę.
Od dawna zresztą już tak nie jest. Pakt Północnoatlantycki tylko na papierze pozostał „obronny”, co widzieliśmy, kiedy brał udział czy to w „misjach humanitarnych” czy „stabilizacyjnych”, zawsze realizował interesy głównie swojego największego partnera, jakim są USA.
Wielu autorów wskazuje, że NATO zinterpretowało „ochronę ludności” tak szeroko, iż praktycznie realizowało zmianę reżimu, co oceniane jest jako wyjście poza mandat i podważenie zaufania do doktryny „Responsibility to Protect”. internationalcrimesdatabase
Niewątpliwie, także z punktu widzenia prawa międzynarodowego, Kosowo w 1999 roku, to była rzeczywista agresja. Pojęcie „humanitaryzmu” w interwencjach jest dość osobliwe i szerokie.
Potocznie wszystko z udziałem żołnierzy w niebieskich hełmach albo z napisem „stabilization force” bywa wrzucane do worka „misje pokojowe”. Prawniczo i politologicznie rozróżnia się jednak:
- peacekeeping – z reguły za zgodą stron konfliktu, z minimalnym użyciem siły, klasyczne operacje ONZ;
- peace enforcement – wymuszenie pokoju środkami zbrojnymi, często bez zgody jednej ze stron (Bośnia, KFOR, Libia);
- interwencja zbrojna bez mandatu – tu wpisuje się właśnie głównie Kosowo 1999 w wykonaniu NATO.
Co do punktu drugiego, to jak mawia redaktor Stanisław Michalkiewicz, „wprawdzie nie będzie wojny, ale rozgorzeje taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie”. ;D
To czy ktoś ma w głowie szerszą, czy bardzo wąską definicję słowa „obrona”, chyba w kontekście działań żołnierzy w niebieskich hełmach na przestrzeni całego okresu istnienia paktu NATO, nie ma większego znaczenia. Po prostu to się przestaje mieścić w jakichkolwiek ramach. Wiadomo, że Stany Zjednoczone jako naczelny policjant całego ziemskiego łez padołu, realizowały i wciąż to czynią, przede wszystkim własną politykę.
Pisałem o gigantycznej mistyfikacji 11 września i jej skutkach. Oczywiście, 2001 rok nie był początkiem kontrowersyjnych operacji. Od czasu powstania waszyngtońskiego paktu w 1949 roku, było ich więcej. Po wysadzeniu wież World Trade Center, „usprawiedliwiony” atak na Afganistan dał wymierne korzyści, jakimi z pewnością było powstanie baz wojskowych w Bagram i Kandahar oraz w sąsiednich krajach (Kirgistan, Uzbekistan), co umożliwiło projekcję siły wobec Iranu, Pakistanu i Chin. Rzecz jasna, finansowo to się nie spięło w żaden sposób, ponieważ wojna z Talibami kosztowała USA ponad 2,3 biliona dolarów, a wydatki finansowane długiem zwiększyły znacznie deficyt federalny. Bilans 2 456 żołnierzy zabitych, ponad 20 000 rannych, nie licząc dziesiątek tysięcy ofiar cywilnych i milionów uchodźców z Afganistanu, to także marna rekomendacja dla podobnych działań. W dodatku po 20 latach Talibowie wrócili do władzy (w 2021 roku).
Przykładów działań zbrojnych Stanów Zjednoczonych i wykorzystywania Paktu jest oczywiście więcej, ale nie temu chciałem poświęcić dzisiaj ten skromny wpis. Fakt, że wodę z mózgu robiono nam przez lata, opowiadając jakie to niezwykłe korzyści uzyskamy będąc jednym z „głównych sojuszników” USA, ma swoje konsekwencje. Przecież i dziś słyszymy o „braku alternatywy”, bo nas ten zły Putin zagryzie, a tak w ogóle, gdyby naszego nieszczęśliwego kraju od 3 lat nie „broniła Ukraina”, już dawno zapewne bylibyśmy kolonią rosyjską.
Nie mam nic przeciwko rozsądnym sojuszom wojskowym, ale siłę obronną należy budować w oparciu o własną armię i inwestycje w rodzimy przemysł zbrojeniowy, zamiast kupowania złomu, albo samolotów, do których uruchomienia niezbędna jest zgoda Wielkiego Brata. Można sobie kupić przepiękne zabawki, ale na co to wszystko, kiedy nieobliczalny „tatuś” zamknie je w szafie, a na dodatek wyrzuci, albo zgubi klucz?
Czy Donald Trump wykonując takie ruchy, jak ostatnio, czyli na przykład grożenie sojusznikom nałożeniem ceł sięgających nawet 25%, tylko za to, że wysyłają na Grenlandię symboliczne oddziały wojskowe w ramach solidarności z Danią, przemyślał konsekwencje swoich działań?
Nie sądzę. Zwłaszcza po wypowiedziach z Davos, gdzie już ponoć zdążył zawrzeć jakieś porozumienie z przedstawicielem duńskiego państwa. To są wszystko „opowieści dziwnej treści”, które być może mają na celu wyciszenie całej afery aneksji Grenlandii, przynajmniej na czas innych rozmów politycznych, które Trump zamierza tam przeprowadzić.
Ktoś może, nie bez racji, powiedzieć, że Dania w pełni zasłużyła sobie na potraktowanie jej „z buta” po tym, co przez całe stulecia, a i przez ostatnie dekady, czyniła Inuitom, rdzennym mieszkańcom lodowatej wyspy. A byłoby o czym pisać!
Historia traktowania ludności (Inuitów) przez Danię od 1721 roku to historia systematycznej kolonizacji, przymusowej asymilacji i wielopokoleniowej traumy. Od wczesnych misji nawracania autochtonów ze stosowaniem przemocy fizycznej, poprzez monopol handlowy utrzymujący Inuitów w ekonomicznej zależności, do przymusowej urbanizacji, eksperymentów psychologicznych na dzieciach i kampanii sterylizacji – duńskie władze konsekwentnie traktowały grenlandzką ludność nie jako ludzi o równych prawach, ale jako zasoby do kontroli i eksploatacji.
Choć formalne kroki w kierunku dekolonizacji nastąpiły w 1953, 1979 i 2009 roku, głębokie skutki tych polityk trwają do dziś. Dopiero w ostatnich latach Grenlandia i międzynarodowa społeczność naukowa zaczęły poddawać krytyce te praktyki i domagać się sprawiedliwości dla ofiar. humanium
Czy jednak przypomnienie traumy mieszkańcom Grenlandii mogłoby spowodować nieoczekiwany wynik ewentualnego referendum dotyczącego przynależności do określonego państwa? Zgoda na tego rodzaju rozstrzygnięcia jest raczej niemożliwa, bo konstytucyjne władze Danii musiałyby mieć zdecydowanie „nierówno pod sufitem”, aby w ogóle takie referendum organizować.
To trochę tak, jakbyśmy dzisiaj chcieli rozpisać referendum na Śląsku na temat jego ewentualnej przynależności do Niemiec. Trzeba by się mocno walnąć jakimś młotkiem w głowę, żeby w ogóle na poważnie rozważać podobny scenariusz.
W takim razie, jak Donald Trump zamierzałby wejść w posiadanie Grenlandii? Tam warunki są dosyć ekstremalne. Żarciki o dodaniu przez Danię jednego psiego zaprzęgu do obrony wyspy, mogą śmieszyć, ale atak konwencjonalnymi metodami, a zwłaszcza próba okupacji wcale nie musiałby się skończyć dobrze nawet dla takiej potęgi militarnej, jak USA. Największa wyspa świata (ponad 2 mln km kwadratowych) w 81% skuta lodem, z górami powyżej 3,5 km wysokości, to nie jest wcale łatwy teren. Wiemy, jak wyglądała wyprawa Napoleona do Rosji i jak, w podobny sposób, „połamał sobie zęby na lodzie”, Hitler. Wojska amerykańskie mają już wprawdzie doświadczenie w zajmowaniu tego obszaru, bo podczas II Wojny Światowej zajęły go, (na prośbę Danii zresztą), aby ochronić wyspę przed Niemcami. W 1946 roku USA złożyły ofertę jej wykupu w wysokości 100 mln dolarów w złocie oraz dodatkowo wymianę gruntów, którą minister spraw zagranicznych Gustav Rasmussen odrzucił, określając jako absurdalną. Czym innym jest jednak złożenie oferty, którą można odrzucić, a czym innym ordynarny szantaż.
Oczywiście, dzisiejsza technologia pozwoliłaby amerykańskiej armii zająć znaczną część terenu błyskawicznie bez względu na panujące tam warunki (choć akurat latem jest na części wyspy nawet około 10 stopni na plusie). To byłaby dla USA „bułka z masłem”, skoro przygotowuje się do podboju kosmosu. Zadanie tym łatwiejsze, że trudno spodziewać się jakiegoś oporu „grenlandzkich partyzantów”. 😉
Interesująca jest w tym kontekście postawa Rosji, gdzie rzecznik prasowy rządu potwierdził, nie kwestionowany przecież przez nikogo, fakt przynależności wyspy do Danii, a następnego dnia minister Ławrow powiedział, że dla USA Grenlandia jest kluczowym punktem strategicznym, jak dla Rosji Krym. Czyżby Trump zapewnił już sobie neutralność Putina w konflikcie, w zamian za uznanie zaanektowanych przez rosyjskiego zimnego czekistę, terenów znajdujących się w granicach Ukrainy?
Tymczasem sytuacja zmienia się dynamicznie, bo kolejne oświadczenia amerykańskiego przywódcy płynące z Davos, mówiły najpierw o zaniechaniu użycia siły, ale jednoczesnym żądaniu natychmiastowych negocjacji w kwestii sprzedaży wyspy. Wczoraj zaś usłyszeliśmy już o propozycji zachowania aktualnego statusu Grenlandii pod warunkiem umożliwienia USA zainstalowania tam baz wojskowych. Epopeja trwa!
Jednak to nie jedyna „konkurencja”, w której Trump postanowił wystartować, dzielnie walcząc o prymat największego prezydenta – awanturnika w historii Stanów Zjednoczonych. Jak wyglądają te zawody?
Wiemy, że groźby wobec Iranu powtarzają się od dawna. Był też czerwcowy atak, który miał dosyć dziwny przebieg i według ekspertów został wcześniej uzgodniony ze stroną irańską. Teraz słyszymy kolejne buńczuczne oświadczenia i groźby całkowitego zniszczeniem Iranu, jeśli ich służby dokonałyby zamachu na życie prezydenta Trumpa. Miał on ponoć wydać armii instrukcje, aby w razie takiego zamachu „wymazać Iran z powierzchni Ziemi”.
Wcześniej Trump nazwał najwyższego przywódcę Iranu „chorym człowiekiem” i wzywał Irańczyków do zmiany władzy, co rządzący Iranem uznali za wypowiedzenie im wojny.
Rzecz jasna, Trump nie porwie Ajatollahów tak, jak to zrobił z Maduro w Wenezueli. To inna skala trudności, bo lotniskowiec nie podpłynie w pobliże. Doświadczenia w wojnach z Afganistanem, czy Irakiem są dla USA dosyć bolesne, zwłaszcza finansowo. Pochłonęły biliony dolarów. Nawet jeśli Rezerwa Federalna zgodzi się drukować kolejne setki miliardów, widmo bankructwa przybliża się coraz szybciej. W końcu przecież dolar przestanie być główną walutą świata. To się zaczyna dziać i tych procesów siłą powstrzymać się raczej nie da.
Trump nie zaatakuje Chin, Indii i Rosji jednocześnie, co byłoby chyba niemożliwe w dzisiejszych realiach nawet, gdyby to chciał rozłożyć w czasie. Amerykański potwór, który może pożreć każdą ofiarę, którą zechce i kiedy zechce, pozostał już tylko na papierze.
Owszem, z Danią by sobie pewnie poradził, bo przecież sojusznicy są rozbrojeni, a też nie łudźmy się, że Niemcy (których 14-osobowa misja na Grenlandii zakończyła się po trzech dniach), Francuzi, czy inne nacje, zechcą oddawać życie za wolność Inuitów na lodowatej wyspie.
Kompromitowanie się przywódcy USA i roztrwonienie w tak krótkim czasie poparcia, jakim mógł się cieszyć nie tylko w swoim kraju, jest zadziwiające. Policzek wymierzył mu też na wspomnianym forum w Davos, premier Kanady Mark Carney, mówiąc, że porządek świata oparty na dominacji USA właśnie się załamuje i wzywając mniejsze i średnie kraje do zjednoczenia się, by nie zmiażdżono ich w walce między USA, a Chinami. Za przemówienie zebrał owację na stojąco. Stwierdził też, że podporządkowanie się mocarstwom nie daje bezpieczeństwa. Podkreślił że „średnie kraje muszą działać razem, bo jeśli nie jesteśmy przy stole, jesteśmy w menu”. Włoskie media uznały tę mowę za punkt zwrotny zachodniej dyplomacji i manifest przetrwania dla Europy.
Przypomnę, że także o Kanadzie mówił Trump nie tak dawno, w kontekście powiększenia USA o kolejny stan. Powiedział kanadyjskiemu premierowi, że traktat z 1908 roku ustalający równoleżnik 49° był „nieważny” i chciał go „zmienić”. Określił granicę kanadyjsko-amerykańską jako „linię sztuczną, która wygląda jak narysowana linijką”. Ale idźmy dalej:
Trump w lutym 2025 proponował, by zniszczoną przez izraelskie działania wojenne Strefę Gazy przekształcić w „bliskowschodnią riwierę”. Po spotkaniu z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, (określanym przez wielu publicystów mianem „izraelskiego rzeźnika”, ściganego jeszcze do niedawna międzynarodowym listem gończym), oświadczył, że Stany Zjednoczone przejmą kontrolę nad palestyńską eksklawą.
– Będziemy jej właścicielami i weźmiemy odpowiedzialność za usunięcie wszystkich niewybuchów oraz innej broni znajdującej się na jej terenie – zapowiadał, sugerując jednocześnie, że USA stworzą tam turystyczny raj i tysiące nowych miejsc pracy.
Plan Trumpa, bez cienia zażenowania, zakładał wysiedlenie około 2 mln Palestyńczyków do krajów takich, jak Jordania czy Egipt! To przykład „wyjątkowej empatii”, czyż nie?
W grudniu 2025 Trump nazwał Somalię „brudną, śmierdzącą, pełną przestępczości”. A o imigrantach powiedział: „Ich kraj jest nie do niczego i śmierdzi. Nie chcę ich w moim kraju”. Na wiecu w Pensylwanii (9 grudnia 2025) stwierdził: „Jedynym, co potrafią, jest atakowanie statków”.
Oczywiście, antyimigracyjna polityka ma swoje uzasadnienie, ale takie słowa chyba prezydentowi państwa nie przystoją.
Czy wojna handlowa z całym światem, którą próbował rozpocząć w zeszłym roku, będzie kontynuowana, czy też zostanie zmuszony do wycofywania się rakiem, jak w przypadku rozmów z Chinami? Zobaczymy.
Donald Trump obiecywał w kampanii prezydenckiej uniknąć „niekończących się wojen” i zaangażowania zagranicznego. A jak było?
Rzeczywistość – bombardowania w 2025-2026 roku w siedmiu krajach: cfr
- Iran (obiekty jądrowe, czerwiec 2025)
- Irak (marzec 2025)
- Syria (odpowiedź na ataki)
- Jemen (bojownicy Houthi, marzec-maj 2025)
- Somalia (Państwo Islamskie, luty 2025)
- Nigeria (kontrterroryzm)
- Wenezuela (Operacja Absolute Resolve, 3 stycznia 2026)
W trakcie World Economic Forum w Davos (21 stycznia 2026) Trump powiedział europejskim przywódcom: „Bez nas, w tej chwili mówilibyście wszyscy po niemiecku i trochę po japońsku”. Opisał Europę jako „osłabioną” i „nie zdolną do samodzielnej obrony”.
Tutaj miał akurat sporo racji, chociaż niewykluczone jest, że nie musielibyśmy uczyć się rosyjskiego. Tego już nie sprawdzimy, natomiast diagnoza co do współczesnych możliwości obronnych większości państw europejskich, choć trafna, wypowiedziana została mało dyplomatycznie.
Czy tego rodzaju wypowiedzi są rozsądne? Można by pytać dalej, a pewnie będzie jeszcze okazja, bo kolejny rok prezydentury dopiero się rozpoczął.
A może w tym szaleństwie jest metoda? Wszak wiemy, że deklaracja uczynienia Ameryki ponownie wielką, wymaga w działaniach sporego rozmachu. Nie jest przypadkiem, że Trump chce zadbać o „przywrócenie sprawiedliwości”, czy „demokracji” zwłaszcza w tych miejscach, gdzie znajduje się ropa naftowa (Irak, Iran, Wenezuela), albo olbrzymie złoża metali ziem rzadkich (Grenlandia, Ukraina). Jeśli nie wiadomo o co chodzi, przeważnie tak naprawdę wiadomo i to aż za bardzo! 😉
Być może Donald Trump powinien zorganizować jakąś olimpiadę, a może bardziej Trumponiadę, w której startowaliby politycy walczący w kilku konkurencjach na najgłupszy pomysł pięciolecia. Akurat w Polsce można by znaleźć sporo mocnych kandydatur, zwłaszcza w dziedzinie ekonomii i myślę, że premier Morawiecki miałby szanse stanąć na pudle kilka razy, a potem może w końcu do jakiegoś pudła, za całokształt działań, trafić.
Oczywiście, prezydent USA piastował już urząd wcześniej, więc chociaż z przerwą, akurat minęło pięć lat jego obecności na tym zaszczytnym stanowisku. Rzecz jasna, nie każdy może działać aż tak spektakularnie, szczególnie w kwestiach posyłania wojsk w różne rejony świata. Trzeba jednak przyznać, że szkodnictwo polityczne nawet na niższym poziomie, jest w stanie zniweczyć najlepsze, być może i uczciwe w założeniu, plany. Szkoda, że musimy oglądać to bez przerwy…
To na dziś tyle. Jak zwykle, dziękuję wszystkim, którzy czytają tego bloga, a zwłaszcza każdemu, kto uznał, że warto go wesprzeć. Można to nadal robić, na przykład przez postawienie mi wirtualnej kawy, albo inną formę wsparcia, za co będę wdzięczny, na przykład zakup mojej nowej, „jeszcze ciepłej” powieści kryminalnej „KLESZCZ” lub książki „SPLOT”, których okładki widzisz poniżej i na stronie Rideró, gdzie są dostępne także w formie e-booka. Tam też można przeczytać obszerne fragmenty obu pozycji.
Zapowiadana powieść w końcu się ukazała i mam nadzieję, że uda się w końcu zebrać środki także na zbiór opowiadań covidowych „Ostatni Oddech”.

Jeśli któraś z książek przypadnie Ci do gustu i zdecydujesz się napisać krótką recenzję na stronie, pod zakupioną pozycją, wymyślę jeszcze jakiś dodatkowy gratis. Nieustająco dziękuję osobom, które zdecydowały się wspierać blog cyklicznie. To wiele dla mnie znaczy.
Aby wybrać formę stałego zlecenia, albo wpłaty jednorazowej podaję niżej numer konta oraz link:
44 1140 2017 0000 4502 0148 3714 czy za pośrednictwem Revoluta. Pozostałe opcje znajdują się w stopce.
—
Polecam też moje felietony: Niech po Świętach, Kto jest mordercą? Uchwała zamiast wolności badań, Nawet nie potrafili dosypać! Przestępca w fotelu? Wariant rumuński? Skandaliczne kłamstwo, Cierpliwość Brauna, Czas otrzeźwienia, Cenzura ignorantów, Sejmowa dintojra, Wszyscy będą siedzieć! Braun do Watykanu, Oklaski dla Brauna, Wielbłąd Kaczyńskiego, Przedwyborcza histeria pacynek, Podżeganie do pokoju, Elektryczne szaleństwo, Kaganiec oświaty, Antidotum na wirusy, Tydzień z hukiem, Ruskoonucyzm patriotyczny, Raszyńska masakra i czerwony diabeł, Obłędna miłość, Igrzyska śmierci w cieniu Pekinu, Klątwa Kurskiego i australijski skandal, Pudrowanie trupa i gry szpitalne, Strzały na granicy! Grobbing 2.0 i Halloween, Zjedz szczepionkę, Gladiator i dziewczyny, Turniej US Open Closed, Wymyk do podporu, Szczepionkowa propaganda nie działa! Szczepionkowe wakacje z QR kodem, Szczepionkowa schizofrenia, Największy przekręt i co dalej? Zabijamy ludzi, Złoty strzał dla seniora, To już nie teorie spiskowe! Uratowani przez Covid?
i artykuły: Czy nam też to zrobią? Chcieli wymordować dzieci? Jak nas kroi banda czworga? Jak długo pozwolimy im szkodzić? Obrzydliwy antysejsmityzm, Gangsterzy i filantropi, Obywatelstwo to nie bilet na koncert, AI cierpi na autyzm, Wojciech Szczęsny nie chciał, Imigranci od zaraz, Skumbrie w temacie, A świstak siedzi i… ,Czy wirusy naprawdę istnieją? Wojny nuklearnej nie będzie, Banderyzacja i jacht dla każdego, Higiena plus i różne dewastacje, Coraz więcej dowodów, Tego nie wolno przeoczyć! Dzieciofobia w natarciu, Chętniej dadzą Owsiakowi, To było słabe! Debatanci w uśmiechniętej stacji, Wyłączą wszystko! Bezkarność morderców, Czas zadumy, Istnieją skuteczne terapie, Co z tym rakiem? A nasi mordercy milczą, Czy Kennedy obroni nasze dzieci? Czy to lek na wszystko? Dokładne wytyczne mordowania ludzi, Dowody ludobójstwa złożone w sądzie, Cenzura pozostanie bezkarna? Mitologia polio trwa, Uważajcie w Sylwestra! Mają nas za idiotów, PAN w służbie WHO, Hodowla mózgów i inne teorie, Tylko bez teorii spiskowych! Krzywdzenie dzieci, Byli w tym skuteczni, Terapia Daremna w natarciu, Ile lat więzienia? Sztuczny Inteligent, Zainfekowany mózg, I tylko dzieci żal, Zbrodnie medyczne trwają od lat! Szczepionki gorsze od choroby, Sanitarna bandyterka powraca, Strzelanie w stopę, Bezwarunkowy dochód podstawowy coraz bliżej! Oszuści, mordercy i EVC, Zapnijcie pasy! Etyka znika, Polimeryzacja ludzkości, Broń biologiczna w Polsce? Gumowe skrzepy we krwi, System zaczął przeciekać, Grypa szaleje? Powyborcza czkawka, Woda z mózgu, Prawdziwy MATRIX, To już jest koniec! Turborak i ratunek po szprycy, DNA zmienione szczepionkami, Nowotworów o 14000 procent więcej, Dzieci umierają coraz szybciej, Nikt nie umknie! Pałowanie z uśmiechem, Postępactwo naciska, Twój awatar przetrwa, Czas przebudzenia, Każdy ma wybór, W cieniu wojny, Chcą naszego dobra, Bandyckie metody, Świecenie oczami, Biorą się za niemowlaki, Rok kłamstw, Więzienie za prawdę o eliksirze, Covidowe srebrniki i WHO, Grillowanie lekarzy, Ponad 38 mln ofiar szczepień, Wielu rannych i będzie gorzej, Bandyci i mordercy się nie zatrzymują, Kontrakt z Pfizerem ujawniony! Pętla się zaciska, Kolejna pandemia lada moment, Czy Twoja komórka okaże się zabójcą? Już nic nie będzie tak samo, Potworna Sztuczna Inteligencja, Będą zabijać, czy tylko straszą? Właśnie to chcą ukryć! Gwałty i tortury, Pedofile z WHO, Tragedia kanadyjskich dzieci, Sztuczne mięso w Polsce?! O ponad 6300 procent więcej zgonów dzieci, WHO poza prawem, Kanibalizm u bram, Bawią się nami znakomicie, Zamordyści odbiorą nam mienie, Sportowcy marionetkami globalistów? Szczepionkowy dogmat i cenzura, Oddali życie za pracę, Smacznego mRNA, Grafen detoksykacja, Sztuczna inteligencja głupia, jak but? Kłamstwo musi runąć! Trzymanie za mordę, System się przewraca, Ryzyko śmierci większe o 276 procent, Piętnastominutowe więzienia, Czipowanie ludzi już wkrótce! Zjedz świerszcza, Szczepionkowe skandale, Odporność zabijana na raty, Grafen zamiast wirusa? Twoja praca zniknie, 500 szczepionek w ciągu 8 lat!, Czy to na pewno wirus? Kredyt społeczny wchodzi tylnymi drzwiami, Jak walczyć z WHO? Zabijanie odporności potwierdzone, A co na to Kościół? Udarów więcej o ponad 100 tysięcy procent! Pfizer obnażony, Krew zaszczepionych niebezpieczna? 14.650 rodzajów powikłań! Zaszczepione dzieci umierają 137 razy częściej, Koniec teorii spiskowych? Umiera o 691 procent więcej dzieci, O 10.660 procent więcej nowotworów, Jak kłamcy bronią morderczych szczepionek, Psychopaci wytworzyli HIV-1, Cała prawda o COVID-19, Co wzięli zamiast szczepionki? WHO w mętnej wodzie, Teoria spiskowa do korekty, Sprawdź szkodliwość swojej szczepionki, Niemal o 300% więcej diagnoz nowotworów, Szczepionki czy trutka na szczury? Co pływa we krwi zaszczepionych, Masowe zgony sportowców, Eliksir śmierci, Ofiary covidowych szczepień przemówiły, Norymberga 2.0 coraz bliżej, Działa tylko trzecia dawka! Magnetyczne szczepionki i depopulacja, Maseczki groźne dla życia, Śmierci, których nie było








