
Miałem nadzieję, że wrócę już w tym tygodniu do bardziej poważnych tematów, ale ostatnie dni przyniosły kilka wydarzeń obok których trudno przejść obojętnie. Będzie więc trochę mniej o polityce, która już zaczyna wszystkim wychodzić bokiem.
Donald Tusk zagrał va banque?
Wystąpienie szefa rządu było kolejnym żenującym spektaklem, a głosowanie nad votum zaufania dla obecnych oprawców demokracji, nie przyniosło sensacji. Czy trzymanie się stołków, które nagle mogły zostać wykopane, było trudne do przewidzenia? Raczej nie. Najwięksi krytycy premiera, jak Marek Sawicki z PSL, także zachowali się „jak trzeba”, oczywiście w kwestii koryta. Teraz znów mogą krytykować. Kompletna schizofrenia? A może po prostu norma? Pytanie, czy Tusk zagrał o pełną pulę, czy to była tylko ustawka, a decyzje zapadły już wcześniej, niekoniecznie w naszym nieszczęśliwym kraju, pozostawiam Czytelnikom. Moim zdaniem doszło do umowy, którą można streścić w jednym zdaniu: „Wy nam nie będziecie kwestionować Nawrockiego i wywracać wyborów, a my was zostawimy do końca kadencji”. Rzecz jasna, mogę się mylić, zwłaszcza, że umawianie się z politykami, to trochę, jak całowanie lwa w tylną część ciała. Ryzyko duże, przyjemność żadna…
Kosmos!
W niedzielę zakończyła się walka o puchary wielkoszlemowego turnieju French Open, jak nazywają go Amerykanie, albo Rolanda Garrosa, która to nazwa przyjęła się w Europie. W Paryżu Iga Świątek nie obroniła tytułu, ale i tak 26 kolejnych zwycięstw i 3 kolejne zwycięstwa w tym prestiżowym turnieju, a łącznie 4, budzą szacunek. Nie wiem, czy obecne pokolenie Polaków doczeka w XXI wieku podobnych sukcesów w tenisie, obojętne, czy w wykonaniu kobiet, czy mężczyzn. Iga już w wielu klasyfikacjach znajduje się w panteonie sław, a czterokrotne zdobycie tytułu na paryskiej mączce sytuuje ją wśród tenisistek wybitnych. Oczywiście, Chris Evert udała się ta sztuka aż siedmiokrotnie, a Rafa Nadal dokonał tego 14 razy, ale Polka skończyła właśnie 24 lata, więc jeszcze ma szansę swój wynik poprawić. Szkoda, że zacięty półfinał z Aryną Sabalenką, aktualną liderką rankingu, był emocjonujący tylko w dwóch setach, bo liczyliśmy na udział Igi w pierwszym od roku finale. Kryzys, jaki przeżywa zawodniczka ma zapewne wiele przyczyn i nie będę się na tym koncentrował. Odsyłam do interesującego komentarza Dawida Celta i Marka Furjana w programie BreakPoint. Triumfatorką została ostatecznie Coco Gauff, która sięgnęła po drugi w karierze tytuł wielkoszlemowy.
Finał panów, w którym zagrali Jannik Sinner i Carlos Alcaraz, był widowiskiem, które z pewnością przejdzie do historii tenisa. Był to drugi najdłuższy finał na tych kortach, trwający 5,5 godziny! Nie tylko komuś, kto grywał w tę piękną grę, czy uprawiał inną dyscyplinę sportu, już sam czas przebywania na korcie może wydawać się absurdalny. W jaki sposób zawodnicy są w stanie walczyć nie tylko z przeciwnikiem, ale własnymi słabościami i wznieść się na kosmiczny poziom w ostatniej godzinie pojedynku, pozostanie tajemnicą. Większość ludzi widząc coś takiego zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że oni w ogóle obaj przeżyli? 😉 Hiszpan, który bronił tytułu, odwrócił losy meczu, gdyż przegrywał 0:2 w setach, a w czwartym obronił trzy piłki meczowe. Dodatkowym smaczkiem był fakt, że po raz pierwszy od 1984 roku zdarzyło się, że zarówno w finale kobiet, jak i mężczyzn, zagrały pierwsza i druga rakieta rankingu, czyli teoretycznie były to spotkania aktualnie najlepszych tenisistów i tenisistek na świecie. Włoch wyeliminował w półfinale słynnego Serba. Trzydziestoośmioletni Novak Djokovic tym razem nie dał rady młodszemu o czternaście lat rywalowi, mimo wsparcia kibiców i rodziny. Walka o puchar była ucztą dla fanów dyscypliny.
Kopacze jak zwykle…
Tymczasem w Polsce pasjonowano się sportem drużynowym, jakim jest piłka kopana. W zasadzie nawet nie tyle samym sportem, co kolejną aferą w reprezentacji. Tak to już u nas jest, że sukcesów wprawdzie nie mamy, bo trudno za taki uznać wynik 2:0 z Mołdawią w meczu towarzyskim, rozgrywanym na żenującym poziomie, a w zasadzie nawet nie „poziomie”, lecz w jakiejś głębokiej depresji. Zawsze znajdzie się kilku gości, którzy potrafią rozgrzać internet swoimi szalonymi decyzjami, ale żeby aż tak?! Tym razem nie zawiódł selekcjoner kadry Michał Probierz, być może chcąc przejść do historii, jako trzeci zwolniony przez tego samego piłkarza trener. Jednak zadbał o to, żeby nikt nie mógł postawić mu zarzutu, że zwolnił go kapitan reprezentacji. W tym celu, bo innego trudno się dopatrzeć, zadzwonił do Roberta Lewandowskiego w porze usypiania dzieci i w jednominutowej rozmowie poinformował go, że właśnie odbiera mu opaskę kapitańską. Niespełna 40 minut później pojawił się oficjalny komunikat PZPN, że kapitanem reprezentacji Polski został Piotr Zieliński, który zresztą często pełnił tę funkcję pod nieobecność Lewandowskiego. Robert długo nie czekał z odpowiedzią i wydawało się, że popełnił błąd, bo zanim opadły emocje, zrezygnował z gry w kadrze Polski, dokąd będzie ją prowadził Probierz. Argumentował to utratą zaufania do trenera. Ktoś powie, że to było słabe, podobnie jak rezygnacja z udziału w dwóch meczach, czyli towarzyskim z Mołdawią i o punkty eliminacji Mistrzostw Świata, z Finlandią. Kibice mają prawo, rzecz jasna, oceniać to w różny sposób. Większość komentatorów i byłych kadrowiczów, powiesiła na Lewandowskim taką ilość psów, które nie zmieściłyby się pewnie w tirze z naczepą. No, bo jak on mógł?! Przecież reprezentant nie ma prawa sobie wybierać meczów, w których zagra i jego, nomen omen, „psim” obowiązkiem oraz zaszczytem jest reprezentowanie kraju.
Moim zdaniem, takie stawianie sprawy nie tylko jest nieuczciwe, ale po prostu głupie. Jeśli reprezentant czuje, że nie będzie w stanie z dowolnej przyczyny, dać z siebie stu procent, to zachowuje się racjonalnie informując o tym trenera. Lewandowski powiedział o wypaleniu nie tylko fizycznym, ale też mentalnym, po niezwykle ciężkim sezonie i nie jest tak, że gry w kadrze unikał. Ma za sobą 18 lat występów reprezentacyjnych i 158 meczów, w których strzelił 85 bramek. To są kosmiczne liczby i tylko kompletny kretyn, albo człowiek wyjątkowo złej woli, może kwestionować zaangażowanie zawodnika w występy dla Polski. Szczerze pisząc, mógłby w ogóle nie podejmować dyskusji, tylko krótko poinformować, że z przyczyn osobistych, nawet bez informacji o stanie zdrowia, tym razem prosi aby go nie brać pod uwagę w kompletowaniu kadry. Ale, co ty piszesz?! – oburzy się pewnie wielu kibiców, którzy uważają, że kto, jak kto, ale piłkarz MUSI! Wszak jest kapitanem, a kapitan schodzi z pokładu ostatni.
Takie bzdety można serwować gawiedzi w brukowcach, czy na vlogach, bo to się świetnie sprzedaje, a kasa płynie. Rozkładanie na czynniki pierwsze, kto tutaj kłamie i czy to w ogóle ma znaczenie, innymi słowy bicie piany i podkręcanie polskiego piekiełka. Słusznie podsumował to Krzysztof Stanowski, twierdząc, że kłamią wszyscy. To całkiem prawdopodobne. Faktem jest, że tłumaczenie Lewandowskiego, o przyjeździe na zgrupowanie, by pożegnać Kamila Grosickiego, wieloletniego kolegę z reprezentacji, trzymał w tajemnicy i wiedział o tym tylko trener, było niewątpliwie słabe. Tym bardziej, kiedy przepraszał Kamila w rozmowie telefonicznej, mówiąc, że jednak nie przyleci. Bardziej prawdopodobną wersją jest refleksja, że po prostu tak zrobić nie wypada. Myślę, że nic by się nie stało, gdyby odbył dwie jednostki treningowe i zagrał 45 minut, schodząc z boiska po pierwszej połowie. Rozumiem też, że ma już zasłużony urlop, a wchodzenie znów w treningi, aby uniknąć ewentualnej kontuzji, było dla niego, (w obecnej formie), trudne. Miał do tego prawo, podobnie jak trener miał prawo zabrać mu opaskę kapitana.
Też zagrał o pełną pulę
Tyle tylko że sam Michał Probierz, pytany kilka dni wcześniej, czy nieobecność Lewego, którą zaakceptował, spowoduje utratę funkcji kapitana, wyraźnie zaprzeczył, twierdząc że sytuację akceptuje, a Zieliński przejmie opaskę na czas nieobecności kolegi. Co się zatem stało, że nagle postanowił, przed ważnym, a być może nawet bardzo ważnym meczem o punkty, rozpętać awanturę? Przecież bez względu na wynik w Finlandii, można było to rozwiązać na spokojnie. Nie sądzę, żeby były w tej kwestii jakieś naciski ze strony samego Zielińskiego, zwłaszcza jeśli akceptował dotąd swoją rolę w kadrze. Wyszło niezręcznie? To mało powiedziane. Reakcja odpowiedzialnego selekcjonera na krytyczne wypowiedzi Lewandowskiego, który pracował przecież z najlepszymi trenerami świata, nie powinna wyglądać w ten sposób.
Otóż, jestem przekonany, że czara goryczy się po prostu przelała, a Lewy choć postąpił emocjonalnie, to wbrew pozorom, racjonalnie. Skoro jego uwagi nie znalazły wcześniej akceptacji, a trener odbierał to jako jakiś atak na siebie i nagle zaczyna przed istotnym spotkaniem, a po straszliwym blamażu z Mołdawią, zasiać w drużynie i mediach taki ferment, to oznacza, że Lewandowski MA RACJĘ! Ba! On nie tylko mógł, ale wręcz powinien, właśnie dla dobra polskiej piłki, zakwestionować pozycję człowieka, który ośmiesza naszych kopaczy i NIC nie wskazuje na to, że będzie lepiej. Bo niby dlaczego z zawodników grających w dobrych, europejskich klubach, nie można zbudować drużyny, która powalczy o zwycięstwo w grupie, a od razu zakładać, że może (w domyśle, jakimś cudem), uda się wygrać dwumecz z Finlandią i awansować do baraży? Z takim podejściem, niestety, zespół jest skazany na porażkę. Chyba, że chodzi o jakiś kolejny „efekt Michniewicza” i udawanie, że najważniejsze jest, żeby się „wczołgać” do turnieju, a na Mistrzostwach uda się zrobić przyzwoity wynik. Co to znaczy „przyzwoity”? Ano, nie do końca wiadomo. Czy remis w pierwszym meczu będzie już OK, bo wtedy to nie drugi, tylko trzeci będzie o wszystko? Nie o takim zakończeniu kariery reprezentacyjnej myśli z pewnością zawodnik wybrany dwukrotnie najlepszym piłkarzem globu.
Bezinteresowna zawiść, to jedna z naszych cech narodowych. Jak to powiedział Grzegorz Braun, wielu ludziom do szczęścia nie tylko jest potrzebne, żeby im pole obrodziło i stado się powiększyło, ale jeszcze żeby sąsiadowi zdechła krowa. Dopiero wtedy będą usatysfakcjonowani. Utarliśmy Lewandowskiemu nosa! Brawo! Teraz, cokolwiek by nie zrobił, już zawsze będzie winien! I o to chodzi! Czy na pewno?
On po prostu ma rację. Rozum podpowiada, że każda farsa musi mieć swój koniec i branie w niej udziału na siłę, nie zmieni scenariusza. Podobnie, jak nie uratuje koncertu pierwszy skrzypek, kiedy dyrygent postanowi eksperymentować wbrew partyturze. Można poczekać cierpliwie, aż Titanic pójdzie na dno, ale czy za wszelką cenę trzeba pozostać na pokładzie? Oczywiście, nie wiem, jaka jest sytuacja w szatni. Gdyby było tak, jak piszą dziennikarze informujący o „przeciekach”, że po decyzji selekcjonera zapanowała wielka radość, to by oznaczało, że Lewandowski kompletnie nie wiedział, co się dzieje, albo że koledzy go klepali po plecach, a między sobą mówili coś innego. Tylko że to się nie trzyma kupy. W takiej sytuacji Lewy zrezygnowałby z opaski już dawno, bo gdyby reprezentacji nie miał w sercu, to byłaby mu ona potrzebna, jak krowie smycz. Trudno powiedzieć coś takiego o gościu, który zostawił na boisku tyle zdrowia w 158 spotkaniach.
Zatem, jeśli pomysł „niespodzianki” dla Grosickiego był słaby, to jednak znacznie słabsze było zabranie kapitańskiej opaski przez telefon. No, ale klasy trenerskiej nie kupisz na Allegro. Każdy zachowuje się tak, jak potrafi. Zagrał o pełną pulę? Dokładnie! Miałem nadzieję, że tym razem będzie to ostatni taniec Probierza i intuicja okazała się słuszna, a Robert Lewandowski, nawet w wieku 40 lat, nadal kadrze się przyda. Istnieje szansa, że w końcu znajdzie się trener, który potrafi stworzyć z kopaczy zespół, który nie tylko chce, ale też umie pokazać na boisku, że skuteczna walka o dobry wynik, jest możliwa. Niepotrzebne są same gwiazdy, ale kilka zawsze miło się ogląda. Nie mamy ich w nadmiarze, więc szanujmy te, które jeszcze świecą…
Ciekawe jak się z tego wytłumaczą?
Jeśli byłoby prawdą, że piłkarze mają dość Lewandowskiego, to tym bardziej powinien się zdystansować, bo przecież trudno się narzucać ludziom, którzy nie chcą z tobą grać, a już na pewno nie wtedy, kiedy chcieliby cię upokorzyć i nie mają odwagi wyrazić tego wprost, tylko wykorzystując trenera. Nawet gdyby mogli przedstawić jakieś konkretne zarzuty, bo przecież wiadomo, że funkcja kapitana nie jest dożywotnia, to elementarna uczciwość wobec kolegi, z którym dzieliło się szatnię przez lata, wymagałaby jednak przekazania mu tego osobiście. Choćby właśnie przez radę zawodników. Czy tak trudno powiedzieć, „stary, cenimy cię jako jednego z najlepszych napastników na świecie, ale nie podoba nam się to i to”. Ewentualnie, mogliby dać do zrozumienia, że chcieliby jednak dokonać zmiany kapitana, ponieważ jest kilka poważnych zarzutów. Jakich? Sami wiedzą najlepiej. Jeżeli nie chodzi o jakąś bezinteresowną zawiść, czy utarcie nosa, można rozmawiać i nie wykorzystywać trenera do załatwiania porachunków grupy, która pragnie zmian. Nie wierzę, że wszyscy chcieliby odwołania kapitana, bo powodów do tego musiałoby być wiele. PZPN zaprzeczył, że inicjatywa wyszła od piłkarzy, chociaż nie mam pojęcia, skąd mogliby to wiedzieć? Może jakaś afera podsłuchowa wisi w powietrzu? 😉
Odwróćmy sytuację. Czy ktokolwiek, pomijając status Lewego w kraju i za granicą, chciałby grać w jednej drużynie z bandą tchórzy? Z ludźmi, którzy gadają za plecami różne rzeczy, a nie mają odwagi tego wyartykułować? Czy drużyna, w której załatwia się takie sprawy rękami trenera ma w ogóle jakieś, choćby minimalne, szanse na sukces? Moim zdaniem NIE i sam nie chciałbym brać udziału w tego rodzaju przedsięwzięciu. Rzecz jasna, animozje zawsze istnieją, a ludzie ze skłonnością do intryg i plotek są wszędzie i reprezentacja nie jest jakimś wyjątkiem. Zwłaszcza, że to grupa dosyć liczna, a do tego płynna. Przychodzą „młodzi”, starają się zabłysnąć, powalczyć o akceptację starszych kolegów. Istnieje rywalizacja na poszczególnych pozycjach, co w naturalny sposób tworzy też napięcia. To jasne, co nie zmienia faktu, że o poważnych sprawach należy rozmawiać, a żale do kapitana chyba jednak zgłaszać najpierw jemu, a nie trenerowi, po cichu, najlepiej wtedy, kiedy zainteresowanego akurat nie ma. Tak nie postępują mężczyźni, ale dzieciaki. Mimo wszystko, nie jest też tak, że Lewandowski mógłby się poczuć dotknięty szczerością i odmówić gry w kadrze z powodu tego, że kilku kolegów uważa, że nie posiada wystarczających kwalifikacji, aby być liderem zespołu. Po jedenastu latach być może sam chętnie by się pozbył tego „przywileju”, który przecież rodzi dodatkowe obowiązki.
Kapitan ma służyć ekipie i motywować do walki, nie tylko na boisku. Niech jednak nikt nie próbuje tłumaczyć, że absencja w kilku meczach kadry jest znakiem, że „lider się zużył i się nie nadaje” i trzeba go wykopać, najlepiej tak, żeby nie wiedział, kto za tym stoi oraz zrobić to podczas jego chwilowej nieobecności. To jest żenujące. Ciekawe, jak się z tego będą tłumaczyć? A może po prostu nie będą…
Lewy też ma swoje grzeszki
Owszem, Robert jest w pewnym sensie „zakładnikiem PR-u”, ponieważ marka RL9 jest już na świecie znana i uznana. To nie jest tak, że sytuacja w kadrze nie ma przełożenia na media światowe, sponsorów i followersów. Nie wiem na ile prawdziwa jest opowieść, że Lewy chciał, po zakomunikowaniu mu przez trenera „decyzji drużyny”, bo znamy i taką wersję, sam ogłosić rezygnację z funkcji. Gdyby tak faktycznie było, to czy nie należało mu tego ułatwić? Przecież efekt zostałby osiągnięty. Nie lubimy gościa, nie chcemy żeby był kapitanem, to się zrzekł funkcji i mamy to, o czym szeptaliśmy w ukryciu. Jasno widać, że nie w tym rzecz! Tutaj ewidentnie chodziło o upokorzenie zawodnika i dołożenie jeszcze kary dodatkowej, jaką niewątpliwie jest konieczność tłumaczenia się w mediach. Czy to ma w jakiś „magiczny” sposób pomóc drużynie? Nagle postanowili udowodnić, że „pod Zielińskim” odniosą sukcesy, w których Robert im tylko przeszkadzał? I trener się na takie szaleństwo zgodził?! Interesujące.
Przypominam sobie sytuację z Kubą Błaszczykowskim, którą tak chętnie przywołują teraz wszyscy, jako przykład lojalności wobec kadry, bo przecież grał u trenera, który mu opaskę zabrał. Tylko że tam sytuacja wyglądała nieco inaczej. Nie było wprawdzie, jak twierdzi Zbigniew Boniek, nacisku prezesa PZPN, ale sugestia, którą trener Nawałka przyjął, co okazało się łatwiejsze, ponieważ Kuba był kontuzjowany, a Lewy miał już stosowną liczbę meczów rozegranych w drużynie narodowej. Tam nie było ingerencji zawodników, ale decyzja trenera, który miał własną wizję prowadzenia drużyny i tego, kto powinien być w niej postacią centralną. Stało się to być może za wcześnie i z pewnością było dla Błaszczykowskiego przykre i niesprawiedliwe, ale przyjął to dzielnie, bo miał coś do udowodnienia. Lewy nie musi już niczego nikomu udowadniać, a jego następca o takich statystykach będzie mógł co najwyżej pomarzyć. Czy ktoś inny będzie lepszym liderem? Śmiem wątpić. Zresztą jasno widać, że kompletnie nie o to chodziło. Być może drużyna chce mieć spokój i nie przyjmować na klatę cierpkich słów kapitana, zwłaszcza gdy trzeba się zmierzyć z krytyką mediów i kibiców. Po co ma jeszcze dokładać do pieca ktoś z drużyny? Zwłaszcza ten, któremu poszło lepiej i gra w nieco innej lidze…
Co dalej?
Zobaczymy, jak się rozwinie sytuacja i czy przypadkiem nie będzie tak, że o powrót do kadry będzie błagał Lewego kolejny trener. Czy wtedy Zielu, który tak pięknie mówi o „dobru reprezentacji i decyzji trenera”, chętnie tę opaskę odda? Zwłaszcza, jeśli skład rady zawodników się diametralnie zmieni. A to nieuniknione, bo Bednarek, Frankowski, czy Zieliński, nie utrzymają reprezentacyjnej formy na zawsze, chociaż życzę im jak najlepiej. Zdążyliśmy się już przekonać, jaki wpływ mogły mieć zmiany na drużynę. Oczywiście, wciąż będzie podtrzymywany mit, że wszystko co dobre, to zasługa całej ekipy, a to, co złe, wina Lewego, „który się nachapał i sodówka uderzyła mu do głowy”. Najgorsze, że w ten mit uwierzyło więcej, niż pół Polski. A Lewandowski? Chyba się nie zmieni. Spokojnie „odstrzeli” również czwartego trenera, o ile zajdzie taka potrzeba. Jest w tym równie skuteczny, jak w strzelaniu bramek. 😊
Tekst zacząłem pisać jeszcze przed meczem z Finlandią. Dziś już wynik jest znany. Kompletna kompromitacja. Oczywiście, ktoś powie, że 1:2 na boisku rywala, kiedy mogło być spokojnie 0:3, to i tak nieźle. Teoretycznie, jeśli nie urwiemy punktów Holendrom i Finowie coś zgubią po drodze, a pokonamy ich w rewanżu, zagramy w barażach. To wariant optymistyczny. Czy tego oczekiwaliśmy już po trzecim meczu? Nie sądzę. Okrzyki kibiców na stadionie, które, oględnie pisząc wyrażały ujemne opinie o trenerze kadry, sugerując dość jednoznacznie, co powinien teraz zrobić, były chyba odpowiednim podsumowaniem.
Co ciekawe, po meczu trener zaprzeczył, że rozważa podanie się do dymisji. Po rozmowie z prezesem PZPN również nie było takiego komunikatu, a sam Kulesza twierdził, że będzie chciał doprowadzić do spotkania z Robertem Lewandowskim i najlepiej rozwiązać problem w sześć oczu. Nic takiego się chyba nie zadziało, a Michał Probierz sam podał się do dymisji. Czy zaważyło jednoznaczne stanowisko sztabu Lewandowskiego, z którego płynął jasny przekaz, że raczej nie ma już o czym rozmawiać? Całkiem możliwe. Presja kibiców i dziennikarzy mogła wystraszyć prezesa, który nie chciałby na pewno „umierać” za Probierza.
Czy teraz obejmie ekipę Jan Urban, uważany przez wielu komentatorów i byłego prezesa Zbigniewa Bońka, za najlepszą kandydaturę na selekcjonera? Myślę, że tego nie dowiemy się jeszcze w tym tygodniu. Do kolejnego meczu eliminacji jest sporo czasu. Mecz z Holandią dopiero 4 września. Rzecz jasna, nowy selekcjoner musi mieć rozeznanie, co do możliwości polskich zawodników, bo nie da się takiej wiedzy „nabyć” nagle w czasie przerwy wakacyjnej, czy tuż po starcie rozgrywek. Dlatego sądzę, że następcą okaże się trener polski, a nie ktoś z zagranicy. Te próby były, jak pamiętamy, wyjątkowo nietrafione. Probierz, powołany w sytuacji „awaryjnej” nie może stanowić wzorca, choć gaszenie pożaru jeszcze potrwa…
Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu powrócą już kwestie bardziej poważne, choć trzeba pamiętać, że, jak to celnie ujął ponoć nasz papież Jan Paweł II, „spośród rzeczy kompletnie nieważnych, piłka nożna jest najważniejsza„. 😊
W kąciku żebraczym, dziękując za czytanie mojego bloga, będę prosił o wsparcie w każdej możliwej formie, zarówno mojej działalności publicystycznej, jak i innych projektów, zwłaszcza tych literackich. Nadal mam nadzieję, że prośba o kolejną kawę, nie będzie nadużyciem. Przypominam też, że książka „SPLOT”, której jedną z okładek widzisz poniżej, jest już dostępna również w formie e-booka, na stronie Rideró. Tam można też przeczytać kilka opowiadań i nabyć wersję drukowaną.

Jeśli jakiś tekst z powyższego zbioru przypadnie Ci do gustu i zdecydujesz się napisać krótką recenzję na stronie, pod zakupioną pozycją, wymyślę jeszcze jakiś dodatkowy gratis. Nieustająco dziękuję osobom, które zdecydowały się wspierać blog cyklicznie. To wiele dla mnie znaczy.
Aby wybrać formę stałego zlecenia, albo wpłaty jednorazowej podaję niżej numer konta oraz link:
44 1140 2017 0000 4502 0148 3714 czy za pośrednictwem Revoluta. Pozostałe opcje znajdują się w stopce.
Polecam też felietony: Nawet nie potrafili dosypać! Przestępca w fotelu? Wariant rumuński? Skandaliczne kłamstwo, Cierpliwość Brauna, Czas otrzeźwienia, Cenzura ignorantów, Sejmowa dintojra, Wszyscy będą siedzieć! Braun do Watykanu, Oklaski dla Brauna, Wielbłąd Kaczyńskiego, Przedwyborcza histeria pacynek, Podżeganie do pokoju, Elektryczne szaleństwo, Kaganiec oświaty, Antidotum na wirusy, Tydzień z hukiem, Ruskoonucyzm patriotyczny, Raszyńska masakra i czerwony diabeł, Obłędna miłość, Igrzyska śmierci w cieniu Pekinu, Klątwa Kurskiego i australijski skandal, Pudrowanie trupa i gry szpitalne, Strzały na granicy! Grobbing 2.0 i Halloween, Zjedz szczepionkę, Gladiator i dziewczyny, Turniej US Open Closed, Wymyk do podporu, Szczepionkowa propaganda nie działa! Szczepionkowe wakacje z QR kodem, Szczepionkowa schizofrenia, Największy przekręt i co dalej? Zabijamy ludzi, Złoty strzał dla seniora, To już nie teorie spiskowe! Uratowani przez Covid?
i artykuły: Debatanci w uśmiechniętej stacji, Wyłączą wszystko! Bezkarność morderców, Czas zadumy, Istnieją skuteczne terapie, Co z tym rakiem? A nasi mordercy milczą, Czy Kennedy obroni nasze dzieci? Czy to lek na wszystko? Dokładne wytyczne mordowania ludzi, Dowody ludobójstwa złożone w sądzie, Cenzura pozostanie bezkarna? Mitologia polio trwa, Uważajcie w Sylwestra! Mają nas za idiotów, PAN w służbie WHO, Hodowla mózgów i inne teorie, Tylko bez teorii spiskowych! Krzywdzenie dzieci, Byli w tym skuteczni, Terapia Daremna w natarciu, Ile lat więzienia? Sztuczny Inteligent, Zainfekowany mózg, I tylko dzieci żal, Zbrodnie medyczne trwają od lat! Szczepionki gorsze od choroby, Sanitarna bandyterka powraca, Strzelanie w stopę, Bezwarunkowy dochód podstawowy coraz bliżej! Oszuści, mordercy i EVC, Zapnijcie pasy! Etyka znika, Polimeryzacja ludzkości, Broń biologiczna w Polsce? Gumowe skrzepy we krwi, System zaczął przeciekać, Grypa szaleje? Powyborcza czkawka, Woda z mózgu, Prawdziwy MATRIX, To już jest koniec! Turborak i ratunek po szprycy, DNA zmienione szczepionkami, Nowotworów o 14000 procent więcej, Dzieci umierają coraz szybciej, Nikt nie umknie! Pałowanie z uśmiechem, Postępactwo naciska, Twój awatar przetrwa, Czas przebudzenia, Każdy ma wybór, W cieniu wojny, Chcą naszego dobra, Bandyckie metody, Świecenie oczami, Biorą się za niemowlaki, Rok kłamstw, Więzienie za prawdę o eliksirze, Covidowe srebrniki i WHO, Grillowanie lekarzy, Ponad 38 mln ofiar szczepień, Wielu rannych i będzie gorzej, Bandyci i mordercy się nie zatrzymują, Kontrakt z Pfizerem ujawniony! Pętla się zaciska, Kolejna pandemia lada moment, Czy Twoja komórka okaże się zabójcą? Już nic nie będzie tak samo, Potworna Sztuczna Inteligencja, Będą zabijać, czy tylko straszą? Właśnie to chcą ukryć! Gwałty i tortury, Pedofile z WHO, Tragedia kanadyjskich dzieci, Sztuczne mięso w Polsce?! O ponad 6300 procent więcej zgonów dzieci, WHO poza prawem, Kanibalizm u bram, Bawią się nami znakomicie, Zamordyści odbiorą nam mienie, Sportowcy marionetkami globalistów? Szczepionkowy dogmat i cenzura, Oddali życie za pracę, Smacznego mRNA, Grafen detoksykacja, Sztuczna inteligencja głupia, jak but? Kłamstwo musi runąć! Trzymanie za mordę, System się przewraca, Ryzyko śmierci większe o 276 procent, Piętnastominutowe więzienia, Czipowanie ludzi już wkrótce! Zjedz świerszcza, Szczepionkowe skandale, Odporność zabijana na raty, Grafen zamiast wirusa? Twoja praca zniknie, 500 szczepionek w ciągu 8 lat!, Czy to na pewno wirus? Kredyt społeczny wchodzi tylnymi drzwiami, Jak walczyć z WHO? Zabijanie odporności potwierdzone, A co na to Kościół? Udarów więcej o ponad 100 tysięcy procent! Pfizer obnażony, Krew zaszczepionych niebezpieczna? 14.650 rodzajów powikłań! Zaszczepione dzieci umierają 137 razy częściej, Koniec teorii spiskowych? Umiera o 691 procent więcej dzieci, O 10.660 procent więcej nowotworów, Jak kłamcy bronią morderczych szczepionek, Psychopaci wytworzyli HIV-1, Cała prawda o COVID-19, Co wzięli zamiast szczepionki? WHO w mętnej wodzie, Teoria spiskowa do korekty, Sprawdź szkodliwość swojej szczepionki, Niemal o 300% więcej diagnoz nowotworów, Szczepionki czy trutka na szczury? Co pływa we krwi zaszczepionych, Masowe zgony sportowców, Eliksir śmierci, Ofiary covidowych szczepień przemówiły, Norymberga 2.0 coraz bliżej, Działa tylko trzecia dawka! Magnetyczne szczepionki i depopulacja, Maseczki groźne dla życia, Śmierci, których nie było