
Za tydzień mam nadzieję wrócić do omawiania istotnych kwestii związanych ze zdrowiem. Tymczasem dziś, do przyjrzenia się bliżej kwestii, która niewątpliwie jest częścią programu nie tylko „uśmiechniętej koalicji chlorku potasu”, ale też zagadnieniem znacznie szerszym, skłonił mnie mail, który otrzymałem od Fundacji Pro-Prawo do Życia oraz programy Dawida Mysiora. Zacytuję fragment listu prezesa Fundacji Mariusza Dzierżawskiego:
Mama dwójki dzieci usłyszała sądowy wyrok ograniczenia wolności (!), gdyż doniósł na nią sąsiad, któremu przeszkadzał m.in. „hałas inhalatora” dziecka chorego na astmę. Z kolei Gazeta Wyborcza opublikowała reportaż na temat rodziny, która rozpadła się po tym, gdy urodziło im się drugie dziecko, co okazało się tak dużym obciążeniem dla rodziców, że aż musieli wziąć rozwód. Nasuwający się po lekturze wniosek – najlepiej dzieci nie mieć. Reklamowane są też kolejne miejsca takie jak „hotele bez dzieci”, gdzie zabrania się wstępu najmłodszym.
[…] Pani Dorota z miejscowości Golub-Dobrzyń usłyszała wyrok miesiąca ograniczenia wolności (!) za to, że jej dzieci po prostu żyły we własnym mieszkaniu. Na panią Dorotę doniósł sąsiad, któremu przeszkadzały rzekome „hałasy” dochodzące z mieszkania. Jednak według relacji pani Doroty, jak również wszystkich pozostałych sąsiadów z bloku, którzy murem stanęli za oskarżoną rodziną, w jej mieszkaniu nie działo się nic niepokojącego. Jak mówi skazana mama:
„Do tej pory żyliśmy z naszymi sąsiadami w zgodzie, pomagamy sobie, żyliśmy dobrze, dopóki nie wprowadzili się państwo K. My normalnie żyjemy. Dzieci biegają, bawią się klockami, samochodzikami, to jest normalna rzecz, którą robią dzieci. Nikomu na złość nie robimy. Rozłożyliśmy w mieszkaniu dywany, dzieci biegają w skarpetkach antypoślizgowych. żeby nic im nie spadło, nic im nie pukało. Staramy się, żeby było ciszej, ale to są codzienne czynności: spadnie łyżka w kuchni lub bije się schabowe. Chodzi też o hałas inhalatora mojego syna, bo jest astmatykiem. Jeśli jest chory, dusi się, to muszę mu zrobić inhalację, nie dam się dziecku udusić.”
Odgłosy normalnych zachowań dzieci tak bardzo przeszkadzały jednak sąsiadowi, że doniósł na panią Dorotę na policję, która wszczęła sprawę (!) i skierowała ją do sądu, który skazał panią Dorotę. Jak mówi jej mąż, pan Andrzej:
„Żona nigdy nie była karana, parę dni przepłakała. Starszy z synków potrafił nam się w nocy budzić z płaczem i płakał, że mamę zabiorą mu do więzienia. Tak się tego bał.”
Skąd to się bierze?!
Do dalszej części listu za chwilę jeszcze wrócę. Z własnego życia zapamiętałem różne historie „nerwowych” sąsiadów. Takich nigdy nie zabraknie. Może przesadzam, bo w istocie izolowanie się ludzi stało się już dawno normą i pewnie ten proces będzie się wyłącznie pogłębiał. Do fascynacji tabletami i smartfonami, w których niektórzy już w zasadzie „zamieszkali”, doszła jeszcze sztuczna inteligencja, więc samotność, mimo obecności najbliższych, rośnie z każdą chwilą. Sądzę, że już samo słowo „najbliższy”, nabrało zupełnie innego znaczenia. Skoro młody człowiek bardzo często wierzy, że w sieci ma dziesiątki, setki, a czasem tysiące przyjaciół, to widać z jaką dewaluacją znaczeń mamy dziś do czynienia…
Wracając do impulsywnych sąsiadów, zdarzały się czasem w trakcie jakiejś imprezy pukania w ścianę, czy sufit, kiedy rozbawieni goście przesadzili z muzyką. To nic oryginalnego. Z pewną patologią spotkał się mój, wówczas dwunastoletni syn, który bawił się po prostu z zaproszonymi kolegami i czasem ktoś nieco szybciej przeszedł, a ze dwa razy przebiegł, przez większy pokój, ale na pewno nie uzasadniało to gonienia młodych ludzi po schodach i podwórku z trzymanym w ręku tasakiem. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a nerwowy sąsiad, świeć Panie nad jego duszą, zmarł kilka lat później, co nie miało raczej nic wspólnego z incydentalnym hałasem piętro wyżej. Piszę o tym, żeby pokazać, że choć reakcje na „sąsiedzkie immisje”, rzeczywiste bądź urojone, mogą być niestandardowe, to jednak skazanie kogoś za to, że chore dziecko używa inhalatora, jest już jakimś kompletnym kuriozum. Niestety, obawiam się, że świat właśnie zmierza w kierunku „tolerancji represywnej” już nie tylko w przypadku zlewaczałej części społeczeństwa. Zakochani we własnych zwierzętach, stanowiących wygodniejszy zamiennik dzieci, właściciele, nie widzą do czego to wszystko prowadzi. Nie rozumieją też, że ktoś zadbał o to, aby taki model życia ukształtował się w ciągu kolejnych lat. Rzecz jasna, to nie była praca krótkoterminowa, ale obliczony na szereg dekad projekt, w którym w rzeczywistości pionkami są nie tylko sfrustrowani ludzie, których z równowagi może wyprowadzić już cokolwiek. W tej grze nie chodzi przecież o to, żeby jakiś naród się rozwijał, skoro narody mają z czasem zniknąć całkowicie. Marionetkami pozostają także sprzedajni politycy psujący prawo, urzędnicy państwowi i sędziowie, bo niby dlaczego mieliby stanowić wyjątek?
Wróćmy do listu prezesa Dzierżawskiego.:
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, gdy w czasach PRL budowano duże blokowiska z wielkiej płyty, a dzieci rodziło się kilkukrotnie więcej niż teraz, nikomu zwykłe życie z dziećmi nie przeszkadzało. Dzisiaj samo istnienie dzieci jest powodem do tego, aby donieść na sąsiadów na policję. Krzywda, która spotkała panią Dorotę i jej rodzinę, to część większego zjawiska.
Coraz bardziej intensywnie promowane są w mediach „miejsca bez dzieci”, takie jak np. hotele tylko dla dorosłych, do których najmłodsi mają zakaz wstępu. Jak napisała niedawno Gazeta Wyborcza: „Hotele bez dzieci coraz popularniejsze. To wpisuje się w szerszy kontekst”. Ten kontekst wyjaśniła „ekspertka” GW mówiąc:
„Poparcie dla miejsc, które nie przyjmują dzieci, wpisuje się w szerszy kontekst społecznych przewartościowań związanych z autonomią jednostki, redefinicją roli rodziny i wzrostem znaczenia potrzeb skierowanych na zapewnienie komfortu osobistego.”
Czym ta „autonomia jednostki” i konieczność zapewniania sobie nieustannego „komfortu osobistego” kończą się w praktyce, mogliśmy przekonać się z innego materiału, opublikowanego kilka dni temu w Gazecie Wyborczej. Reportaż zatytułowany „Drugiego dziecka nie przetrwali” opowiada o parach, które rozpadły się i rozwiodły z powodu narodzin drugiego dziecka. Jak możemy przeczytać w tekście:
„Posiadanie dwójki [dzieci] to jest hardkor.”
Z rozmów przeprowadzonych przez Wyborczą z kilkoma rodzinami, które „nie przetrwały drugiego dziecka” wynika, że miały one typowe trudności, naturalnie związane z posiadaniem małych dzieci. Jednak w rezultacie intensywnej promocji indywidualizmu i egoizmu, zwykła codzienność zaczęła urastać do rangi gigantycznych kłopotów, którym rzekomo nie da się sprostać. Źródłem tych problemów są dzieci, które przeszkadzają rodzicom w robieniu karier i oddawania się swoim hobby. Jak skomentowała to kolejna „ekspertka” na łamach GW:
„Pojawienie się dziecka jest zawsze formą kryzysu dla pary, nieważne, czy to pierwsze, drugie czy kolejne dziecko.”
Pojawienie się dziecka jest zdaniem Gazety Wyborczej formą kryzysu dla pary. Tymczasem pojawienie się kochanka… wzmacnia związek. Wyborcza opublikowała o tym tekst pod tytułem:
„Odkąd mam kochanka, w moim małżeństwie układa się lepiej.”
Materiał stanowi świadectwo kobiety i matki, której zdrady z kochankiem pozwalają „być bardziej wyrozumiałą” dla własnego męża.
Dzieci związki osłabiają, za to kochankowie wzmacniają. Oto przekaz, którym całe polskie społeczeństwo jest bombardowane każdego dnia ze wszystkich mediów głównego nurtu.
Dwa tygodnie temu w tekście „Nóż się otwiera” sporo uwagi poświęciłem kwestii „zwijania się” polskiego narodu . Przyczyn jest wiele i proste tłumaczenie zapaści przyrostu naturalnego czynnikami ekonomicznymi nie wytrzymuje krytyki. To akurat jeden z najmniej istotnych powodów. Natomiast niewątpliwie jest faktem zupełnie oczywistym, że zmiany w mentalności młodych ludzi, nie są żadnym przypadkiem. Nie są też jakimś „zwykłym efektem rozwoju społecznego”, czy zmian kulturowych. Dalej pan Mariusz pisze:
Dlaczego mówimy o tym w naszej Fundacji?
Ponieważ promocja skrajnego egoizmu oraz koncentracji na własnych zachciankach wynikających z nieuporządkowanych namiętności, to główny składnik (anty)moralnej rewolucji, której celem jest zniszczenie naszego narodu. Efektem tej rewolucji są deprawacja i aborcja.
Autor listu podkreśla w konkluzji, że po wakacjach dzieci zostaną poddane intensywnej „edukacji seksualnej” pod pozorem „edukacji zdrowotnej”, którą to nazwę nosić będzie nowy przedmiot, jeszcze „nieobowiązkowy”. Cudzysłów wyjaśnię na końcu tekstu.
Tutaj wypada jednak kolejny raz zacytować zagadkę, jaką kiedyś posłużył się w trakcie swojego wykładu Leszek Żebrowski. Sparafrazuję ją w ten sposób: Które z powstań okazało się w historii Polski najbardziej tragiczne?
Odpowiedź jest bardzo prosta, choć pewnie dla wielu Polaków byłaby zaskakująca. Otóż, chodzi o powstanie Gazety Wyborczej! W pełni zgadzam się, niestety, z oceną autora licznych książek i publikacji odkłamujących naszą historię. Ktoś mógłby powiedzieć, że to cynizm i brak szacunku dla ofiar polskich powstań narodowych. Uważam, że nie! Wręcz przeciwnie, większość poległych, przewraca się w grobie, (kolokwialnie pisząc), jeśli widzą co z rodakami zrobiła pedagogika wstydu uprawiana konsekwentnie przez, jak to ujęła „omyłkowo” pani Barbara Engelking, „Gazetę Żydowską”. Podobno z obfitości serca usta mówią… Grzegorz Braun i Stanisław Michalkiewicz zwykle dodają jeszcze do tego tytułu słowa „dla Polaków”, żeby było jasne komu stręczy się tę propagandę.
Fakty są takie, że lansowanie „nowoczesnego stylu życia” przez redaktorów Gazety i jej dodatku Wysokie Obcasy oraz portalu licznie odwiedzanego przez rzesze internautów, odnosi pożądany przez architektów depopulacji i przekreślenia prawdziwych wartości, katastrofalny skutek. Wstyd z powodu bycia Polakiem odczuwa pewnie znacznie większa część mieszkańców naszego nieszczęśliwego kraju, niż ci, którzy się do tego wprost przyznają, albo nawet są ze swej postawy dumni. Wszak, jak powiedział Donald Tusk, „polskość to nienormalność”. Ciekawe, co z niemieckością? Pytanie retoryczne.
Lasowanie mózgu
Właśnie tego typu media zlasowały kiedyś młodym ludziom mózgi do tego stopnia, żeby przekaz szedł dalej, także w coraz mniej liczne kolejne pokolenia. Gazeta nie przestała tego robić nigdy. Stąd właśnie jej czytelnicy mogą zawsze liczyć na artykuły podobne do tych, cytowanych przez Mariusza Dzierżawskiego. To jest swego rodzaju norma. Wynaturzenia podawane w sposób czasem mniej, a innym razem bardziej, nachalny. Problem w tym, że coraz więcej ludzi bombardowanych podobną narracją, naprawdę jest w stanie uwierzyć, że „dzieci są szkodliwe”, a „kochanek żony poprawi jakość związku”. Ba! Warto się pewnie z nim zaprzyjaźnić, albo wręcz spróbować coś żonie zorganizować, bo „wespół w zespół by rządz moc móc wzmóc”, jak pamiętamy z tekstu piosenki Kabaretu Starszych Panów, zawsze łatwiej… Odróżnianie niewybrednych, choć „estetycznie podanych” żarcików od prawdziwego życia może się stać znacznie trudniejsze, kiedy media piorą mózgi od dawna smażone dopaminą na wszelkie możliwe sposoby. Wyłamanie się z towarzystwa jawi się niektórym czymś na kształt wyskoczenia z pędzącego pociągu. Zresztą dla kariery, czy nawet zwykłego życia, jest zagrożeniem całkiem realnym. Ostracyzm? To by było pewnie jeszcze do zniesienia. Najgorszy jest hejt. Komuś, kto „przestał być nasz”, trzeba przecież zgotować piekło! O to zadbają już sami wierni czytelnicy, internauci. I nawet nie są niezbędne jakieś wielkie zmiany. Często wystarczy, że ktoś przyzna się do wiary katolickiej, albo publicznie skrytykuje określone środowiska, czy promocję ucinania sobie, albo przyszywania różnych organów i „nieszczęście” gotowe… Używam cudzysłowu nieprzypadkowo, ponieważ większość takich „nieszczęśliwych”, bo przecież odrzuconych przez mainstream osób, zwłaszcza celebrytów, nie zdaje sobie sprawy, że właśnie spotkał ich zaszczyt i można by rzec, że urwali się ze stryczka. Być może w ostatniej chwili. Służenie złu nigdy dobre nie jest, a przecież nie wiemy, jak długo Pan pozostawi nas na tym łez padole.
Dawid Mysior w jednym z odcinków programu „Sprawki okiem katolika rano”, zwrócił uwagę na proces humanizacji zwierząt, który w konsekwencji prowadzi do odhumanizowania człowieka. Niedawne kłótnie w mediach o sformułowanie, że „pies zdechł”, a nie „umarł”, to jeden z elementów tego procesu. Właśnie tak od dekad działała lewica. Poprzez zmianę pojęć i powszechne duraczenie, co opisywał i omawiał wielokrotnie nieoceniony Stanisław Michalkiewicz. Zgadzając się na dyktat poprawności politycznej, nie popełniamy błędu, bo to nie jest już błąd, ale „wielbłąd”!
Rak, który toczy nie tylko Polskę przecież, ale całą Europę i pewnie większą część świata, to właśnie „political correctness”. Czy po tylu latach można tego nie dostrzegać? To chyba niemożliwe. Jednak udawanie, że wszystko jest OK, jest jeszcze gorsze! Właśnie o to im chodziło. Autocenzura zamiast cenzury zewnętrznej. Szybciej, lepiej, taniej…
Tak działa świat. W zasadzie lepiej napisać, „działał”. Zmiana polega na tym, że zaufanie się skończyło. Władcy nie chcą ryzykować, że ktoś się wyłamie, zwłaszcza, że liczba „ktosiów” może okazać się znacznie niedoszacowana. I co wtedy? Dlatego lepiej mieć wszystko pod kontrolą. Nie tylko pieniądze i zdrowie światowej populacji. Trzeba w pełni kontrolować ich głowy! A nuż coś wymyślą, albo znajdą luki w systemie? Zacznijmy więc od kontroli tego, co mówią i piszą, zanim da się przeczytać zawartość mózgów i zapobiec straszliwym „myślozbrodniom”.
Nie jest za późno!
Zanim uda im się to zrobić, mamy jeszcze chwilę czasu, choć on coraz bardziej się kurczy… Wprawdzie wypadałoby poświęcić cały tekst zjawisku „edukacji zdrowotnej” w szkołach, choć wierzę, że rodzice już o tym słyszeli. Nie wiem, czy mają jednak świadomość, że ten „nieobowiązkowy” przedmiot pozostanie chwilowo właśnie takim, lecz pod jednym warunkiem! Otóż, nie jest prawdą, że na te lekcje musimy dziecko zapisać, a jeśli tego nie zrobimy, to po prostu szkoła da nam spokój, a dziecko nie będzie indoktrynowane. NIC Z TYCH RZECZY! Trzeba dopilnować, aby dziecko WYPISAĆ z tego przedmiotu, ponieważ ono zostaje uwzględnione jako uczestnik takich lekcji w sposób automatyczny. Zatem niezbędna będzie aktywność rodziców w tej kwestii. Oczywiście, potrzebna będzie także modlitwa za dzieci i za ich oprawców, którzy chcą wyrządzić im krzywdę. Czemu wdrażanie akurat takiego przedmiotu ma jeszcze służyć, pisałem na przykładzie Holandii i innych państw zachodnich, w tekstach: „Pedofile z WHO” oraz „Gwałty i tortury”.
Jak zawsze dziękuję, że czytasz mojego bloga. Będę wdzięczny jeśli zechcesz przeczytać też moje opowiadania oraz za wsparcie w każdej możliwej formie, zarówno działalności publicystycznej, jak i innych projektów. Mam nadzieję, że prośba o kolejną kawę, nie będzie, także w okresie wakacyjnym, jakimś straszliwym nadużyciem. 😉 Przypominam też, że książka „SPLOT”, której jedną z okładek widzisz poniżej, jest dostępna również w formie e-booka, na stronie Rideró, gdzie można też przeczytać kilka opowiadań i nabyć wersję drukowaną.

Jeśli jakiś tekst z powyższego zbioru przypadnie Ci do gustu i zdecydujesz się napisać krótką recenzję na stronie, pod zakupioną pozycją, wymyślę jeszcze jakiś dodatkowy gratis. Nieustająco dziękuję osobom, które zdecydowały się wspierać blog cyklicznie. To wiele dla mnie znaczy.
Aby wybrać formę stałego zlecenia, albo wpłaty jednorazowej podaję niżej numer konta oraz link:
44 1140 2017 0000 4502 0148 3714 czy za pośrednictwem Revoluta. Pozostałe opcje znajdują się w stopce.
Polecam też felietony: Nawet nie potrafili dosypać! Przestępca w fotelu? Wariant rumuński? Skandaliczne kłamstwo, Cierpliwość Brauna, Czas otrzeźwienia, Cenzura ignorantów, Sejmowa dintojra, Wszyscy będą siedzieć! Braun do Watykanu, Oklaski dla Brauna, Wielbłąd Kaczyńskiego, Przedwyborcza histeria pacynek, Podżeganie do pokoju, Elektryczne szaleństwo, Kaganiec oświaty, Antidotum na wirusy, Tydzień z hukiem, Ruskoonucyzm patriotyczny, Raszyńska masakra i czerwony diabeł, Obłędna miłość, Igrzyska śmierci w cieniu Pekinu, Klątwa Kurskiego i australijski skandal, Pudrowanie trupa i gry szpitalne, Strzały na granicy! Grobbing 2.0 i Halloween, Zjedz szczepionkę, Gladiator i dziewczyny, Turniej US Open Closed, Wymyk do podporu, Szczepionkowa propaganda nie działa! Szczepionkowe wakacje z QR kodem, Szczepionkowa schizofrenia, Największy przekręt i co dalej? Zabijamy ludzi, Złoty strzał dla seniora, To już nie teorie spiskowe! Uratowani przez Covid?
i artykuły: Chętniej dadzą Owsiakowi, To było słabe! Debatanci w uśmiechniętej stacji, Wyłączą wszystko! Bezkarność morderców, Czas zadumy, Istnieją skuteczne terapie, Co z tym rakiem? A nasi mordercy milczą, Czy Kennedy obroni nasze dzieci? Czy to lek na wszystko? Dokładne wytyczne mordowania ludzi, Dowody ludobójstwa złożone w sądzie, Cenzura pozostanie bezkarna? Mitologia polio trwa, Uważajcie w Sylwestra! Mają nas za idiotów, PAN w służbie WHO, Hodowla mózgów i inne teorie, Tylko bez teorii spiskowych! Krzywdzenie dzieci, Byli w tym skuteczni, Terapia Daremna w natarciu, Ile lat więzienia? Sztuczny Inteligent, Zainfekowany mózg, I tylko dzieci żal, Zbrodnie medyczne trwają od lat! Szczepionki gorsze od choroby, Sanitarna bandyterka powraca, Strzelanie w stopę, Bezwarunkowy dochód podstawowy coraz bliżej! Oszuści, mordercy i EVC, Zapnijcie pasy! Etyka znika, Polimeryzacja ludzkości, Broń biologiczna w Polsce? Gumowe skrzepy we krwi, System zaczął przeciekać, Grypa szaleje? Powyborcza czkawka, Woda z mózgu, Prawdziwy MATRIX, To już jest koniec! Turborak i ratunek po szprycy, DNA zmienione szczepionkami, Nowotworów o 14000 procent więcej, Dzieci umierają coraz szybciej, Nikt nie umknie! Pałowanie z uśmiechem, Postępactwo naciska, Twój awatar przetrwa, Czas przebudzenia, Każdy ma wybór, W cieniu wojny, Chcą naszego dobra, Bandyckie metody, Świecenie oczami, Biorą się za niemowlaki, Rok kłamstw, Więzienie za prawdę o eliksirze, Covidowe srebrniki i WHO, Grillowanie lekarzy, Ponad 38 mln ofiar szczepień, Wielu rannych i będzie gorzej, Bandyci i mordercy się nie zatrzymują, Kontrakt z Pfizerem ujawniony! Pętla się zaciska, Kolejna pandemia lada moment, Czy Twoja komórka okaże się zabójcą? Już nic nie będzie tak samo, Potworna Sztuczna Inteligencja, Będą zabijać, czy tylko straszą? Właśnie to chcą ukryć! Gwałty i tortury, Pedofile z WHO, Tragedia kanadyjskich dzieci, Sztuczne mięso w Polsce?! O ponad 6300 procent więcej zgonów dzieci, WHO poza prawem, Kanibalizm u bram, Bawią się nami znakomicie, Zamordyści odbiorą nam mienie, Sportowcy marionetkami globalistów? Szczepionkowy dogmat i cenzura, Oddali życie za pracę, Smacznego mRNA, Grafen detoksykacja, Sztuczna inteligencja głupia, jak but? Kłamstwo musi runąć! Trzymanie za mordę, System się przewraca, Ryzyko śmierci większe o 276 procent, Piętnastominutowe więzienia, Czipowanie ludzi już wkrótce! Zjedz świerszcza, Szczepionkowe skandale, Odporność zabijana na raty, Grafen zamiast wirusa? Twoja praca zniknie, 500 szczepionek w ciągu 8 lat!, Czy to na pewno wirus? Kredyt społeczny wchodzi tylnymi drzwiami, Jak walczyć z WHO? Zabijanie odporności potwierdzone, A co na to Kościół? Udarów więcej o ponad 100 tysięcy procent! Pfizer obnażony, Krew zaszczepionych niebezpieczna? 14.650 rodzajów powikłań! Zaszczepione dzieci umierają 137 razy częściej, Koniec teorii spiskowych? Umiera o 691 procent więcej dzieci, O 10.660 procent więcej nowotworów, Jak kłamcy bronią morderczych szczepionek, Psychopaci wytworzyli HIV-1, Cała prawda o COVID-19, Co wzięli zamiast szczepionki? WHO w mętnej wodzie, Teoria spiskowa do korekty, Sprawdź szkodliwość swojej szczepionki, Niemal o 300% więcej diagnoz nowotworów, Szczepionki czy trutka na szczury? Co pływa we krwi zaszczepionych, Masowe zgony sportowców, Eliksir śmierci, Ofiary covidowych szczepień przemówiły, Norymberga 2.0 coraz bliżej, Działa tylko trzecia dawka! Magnetyczne szczepionki i depopulacja, Maseczki groźne dla życia, Śmierci, których nie było