
W poprzednich tekstach przyjrzeliśmy się iluzjom, które politycy są w stanie wywołać kosztem życia i zdrowia ludzi, nie licząc gigantycznych środków finansowych. Wszystko po to, by zrealizować inne, czasem przerażające i nie do pojęcia przez przeciętnego człowieka, cele. Jednak nie można tego wszystkiego uzyskać bez eliminacji niezależnego myślenia, bez wtrącenia milionów, a czasem miliardów istot ludzkich w stan bezbronności. Jak to się robi? Sposobów, jak widać, może być wiele, ale mają jedną wspólną cechę.
Wszechogarniający strach
Tak! To właśnie lęk powoduje, że zmienia się nasza percepcja, że o wiele łatwiej zarządza się narodami, jeśli uda się je wystraszyć. Nie zawsze musi to być obawa o własne życie. Czasem wystarczą liczne problemy egzystencjalne. Trudno znaleźć czas na zajmowanie się takimi kwestiami, jak wolność, czy suwerenność, jeżeli nawet są właściwie rozumiane, kiedy kłopotem staje się przetrwanie do pierwszego, opłacenie rachunków, utrzymanie miejsca pracy itd. Stąd właśnie generowanie długu na każdym poziomie, stało się jednym ze sposób zniewolenia ludzi. To dlatego również sufluje im się „dbanie o środowisko”, wszelkie klimatyczne kretynizmy, zakazy i nakazy, które w konsekwencji sprawiają, że zasoby finansowe topnieją, a priorytetem staje się codzienna, często coraz bardziej szara, rzeczywistość.
No, ale przecież nie o tym chciałem dziś pisać, aczkolwiek o strachu będzie także sporo. Zacznę od tego, że kiedy „szalała pandemia” i miałem nieco więcej czasu na poszukiwanie prawdy dotyczącej różnych zagadnień medycznych, trafiłem na kanał Andy Choińskiego, który przetłumaczył wykład doktora Kaufmana, w którym pokazując zdjęcia spod mikroskopu elektronowego wykazywał, że to, co pokazują nam, jako „wirusy” w zasadzie jest nieodróżnialne od egzosomów. Czyli nie różnią się wyglądem od zewnątrzkomórkowych sferycznych pęcherzyków błonowych, wydzielanych przez większość komórek eukariotycznych.
Ich zawartość (ang. cargo) mogą stanowić różne cząsteczki biologiczne (białka, lipidy, DNA czy RNA). Odgrywają one istotną rolę zarówno w stanach fizjologicznych, jak i chorobowych (reakcje immunologiczne, czy nowotwory). Nie będę się zagłębiał w szczegóły, ale zainteresowanym polecam obejrzenie tego wykładu.
Czy nas okłamywano?
Zmierzam do tego, że miałem już świadomość, iż jest na świecie nawet kilku profesorów biologii, czy medycyny, którzy mają w kwestii wirusów, pisząc eufemistycznie, „nieco inne poglądy”, niż obowiązująca narracja medycyny rockefellerowskiej. Jakiś czas temu trafiłem na interesującą rozmowę z Danielem Roytasem, autorem książki „Can You Catch a Cold?”, czyli „Czy można złapać przeziębienie?”

Na „rozgrzewkę” proponuję obszerny cytat z początku tej rozmowy:
Zdecydowana większość ludzi podchodzi do rzeczywistości tak, jakby to był dobrze ugruntowany, niepodważalny fakt, że choroby rozprzestrzeniają się poprzez płyny ustrojowe chorej osoby. Od najmłodszych lat, praktycznie zawsze, mówi się nam, aby trzymać się z dala od innych, gdy są chorzy. Przestrzega się, że gdy ktoś kicha i kaszle, ma biegunkę, wymiotuje itd., może nam coś przekazać i my również możemy zachorować. […] Czy to prawda? Czy istnieją inne wyjaśnienia zjawiska, gdy dwie lub więcej osób choruje w tym samym miejscu i ma podobne objawy?
Daniel Roytas studiował by zostać naturopatą, dietetykiem, fizjoterapeutą i psychoterapeutą. Był wykładowcą i starszym wykładowcą medycyny żywieniowej na różnych uczelniach i uniwersytetach w całej Australii przez ponad dekadę. Po uświadomieniu sobie problemów z branżą medycyny naturalnej, Daniel zrezygnował w 2022 roku, aby skupić się na odkrywaniu prawdy o zdrowiu i dobrym samopoczuciu oraz edukowaniu ludzi na swojej platformie, na temat tego, co odkrył. […]
Daniel: Rodzimy się z tą ideą, że możesz złapać coś od kogoś innego, jeśli kicha lub kaszle, lepiej trzymaj się z daleka, ponieważ nie chcesz złapać jego grypy. Dorastaliśmy z tą ideą i wierzymy w nią. Całym sercem skupiono się na tej idei lub próbie wykazania izolacji wirusów tak, że musimy udowodnić, że te rzeczy istnieją, aby wykazać, że faktycznie robią to, co nam powiedziano, że powodują choroby i skupiam się na tym w książce, ale naprawdę chciałem wiedzieć, czy istnieją badania, czy istnieją twarde dowody empiryczne dowody obserwowalne, udowodnione, powtarzalne dowody pokazujące, że kiedy ludzie mają kontakt z chorymi ludźmi, chorują i te badania istnieją, zostały przeprowadzone i za każdym razem zasadniczo zawiodły.
Nie powiem, że zawiodły w każdym pojedynczym przypadku, ponieważ nie i w tych sytuacjach, w których nie zawiodły, a ludzie zachorowali, nie mogłem znaleźć dowodów na to, że przyczyną jest zarazek, chociaż szukałem, chociaż podszedłem do tego z otwartym umysłem i byłem chętny do rozważenia wszystkich pomysłów. Nie mogłem znaleźć na to dowodów, więc musiałem poszukać innych dowodów, które mogłyby wyjaśnić, dlaczego ludzie w tych sytuacjach zachorowali?
I mówię o tym, jakie są te powody w książce i nie są one moimi przekonaniami. To nie są moje spekulacje. Tak jak wszystkie rzeczy, które wymieniłem w książce, są cytowane w literaturze medycznej, wykazano, że powodują one choroby podobne do grypy, a gdy to zrozumiemy, podważa to ideę, że wirusy są przyczyną, ponieważ jeśli istnieje wiele innych powodów, dla których ludzie chorują poza wirusami, to nie można zrzucać winy za wszystko na wirusa, prawda?
Aby zrzucić winę za wszystko na wirusa, należy obalić wszystkie inne możliwe czynniki sprawcze, zanim przejdzie się do teorii przyczynowości wirusowej. Nie można po prostu od razu stwierdzić, że to wirus, skoro istnieje pół tuzina innych znanych przyczyn. […]
[…] na początku XX wieku zaczęto przeprowadzać pierwsze eksperymenty na ludziach nad grypą, w których pobierano płyny ustrojowe od chorych osób i wstrzykiwano je do oczu, nosa i gardła zdrowych osób. W tych eksperymentach ludzie chorowali, mieli objawy przeziębienia i grypy i zakładali, że to wirus, więc dokonali tego skoku logicznego, że u tej osoby jest wirus.
Znajduje się on w jej układzie oddechowym, kiedy pobieramy śluz i podajemy go zdrowej osobie i ona ma objawy, ponieważ przekazaliśmy wirusa. I do takiego wniosku doszli, ale nie wiedzieli, że w śluzie znajdują się inne rzeczy, takie jak substancje chemiczne powodujące stany zapalne, więc kiedy łapiesz przeziębienie lub grypę, to przyczyną tych objawów nie jest wirus, ale tak naprawdę twoje ciało, więc twoje ciało uwalnia te substancje chemiczne powodujące stany zapalne, aby wywołać kaszel, kichanie i produkcję śluzu jako sposób wydalenia wszelkich substancji drażniących, które dostałeś.
Wdychanie lub wystawienie na działanie, więc to jest podobny rodzaj rzeczy w przypadku alergii. Tak, gdy jesteś wystawiony na działanie pyłku, ciało uwalnia reakcję zapalną i dostajesz reakcję alergiczną, więc to samo dotyczy przeziębienia lub grypy, ciało uwalnia te mediatory zapalne i teraz masz objawy, w przeciwieństwie do wirusów, które naukowcy przyjmowali, więc mówią, że wyizolowali te substancje chemiczne wywołujące stany zapalne.
Może tak, może nie, nie wiem, mówią, że tak, w tych eksperymentach i wystawiali ludzi na działanie czystej próbki, powiedzmy, bryniny, histaminy lub prostaglandyny, różnych rodzajów prostaglandyn i niezawodnie powoduje to objawy przeziębienia lub grypy, więc mówimy o kichaniu, kaszlu, gorączki, bólu głowy, bólu gardła, dokładnie ten sam rodzaj objawów co grypa.
Kiedy zachorujesz, poziom tych mediatorów zapalnych w twoim śluzie wzrasta 30-krotnie, więc jeśli pobierasz śluz od chore i zdrowej osoby, musisz udowodnić, że to nie zwiększony poziom tych mediatorów zapalnych w śluzie jest przyczyną choroby. Jeśli chcesz powiedzieć, że to wirus, musisz obalić tę potencjalną zmienną zakłócającą. Są tam również inne rzeczy, które musisz wykazać, że nie powodują objawów, ale to tylko jeden przykład.
Nie wiedzieli o istnieniu takich rzeczy na początku XX wieku, więc po prostu doszli do wniosku, że to wirus. Gdyby wiedzieli, że śluz jest pełen tych mediatorów zapalnych, które przypadkowo powodują te same objawy, co przeziębienie i grypa, może nie byliby tak chętni do wyciągania tych błędnych wniosków. Ale mimo to w odniesieniu do tych przykładów, w których w płynach ustrojowych chorej osoby znajduje się substancja, która może potencjalnie wywołać chorobę u innej osoby, to jest nadal bardzo wiesz, stosunkowo niewielka liczba przypadków, w których pomyślnie wykazano, że w płynach ustrojowych osoby chorej znajduje się coś, co powoduje pojawienie się objawów po narażeniu na kontakt z inną osobą.
No, dobrze, powie pewnie niejeden z Czytelników, ale muszą być jakieś poważne badania, prawda? Skoro wiedza o przenoszeniu się chorób drogą kropelkową jest tak ugruntowana i powszechna, jest oczywiste, że wielokrotnie została potwierdzona na dużych grupach, gdzie liczby kłamać już nie mogą?
Owszem i to jak!
I tutaj muszę Cię rozczarować. Zacytujmy kolejny fragment rozmowy, w którym Daniel odpowiada na pytanie o wyniki ponad 200 eksperymentów, w których umieszczano osoby zdrowe z chorymi:
[…] w sumie, 70 artykułów, które znalazłem z ostatnich 100 lat, a w tych 70 artykułach są 204 eksperymenty, które zostały udokumentowane, większość z nich się nie powiodła, więc jednym z głównych odkryć, o których informujemy w książce jest to, że modalny wynik zarażenia […], mówimy o najczęstszym często występującym wyniku, więc najczęściej występującym wynikiem jest zero, przecinek zero zarażenia. Awięc oznacza to, że jeśli przeprowadziłbyś eksperyment, w którym umieściłbyś chorych ludzi w pomieszczeniu ze zdrowymi ludźmi, najbardziej prawdopodobnym wynikiem, jaki otrzymasz, jest to, że nikt nie zachoruje. Więc eksperymenty, które wykazały, że ludzie zachorowali, to była bardzo mała liczba eksperymentów i te eksperymenty nie były kontrolowane, więc myślę, że ze wszystkich tych eksperymentów, myślę, że była to jakaś śmiesznie niska liczba, może jak 17 lub 20 osób z tysięcy i tysięcy tysięcy ludzi, którzy byli narażeni w ten sposób w różnych badaniach, zachorowało na przeziębienie lub grypę.
[…] kolejne odkrycie książki, że całkowita liczba randomizowanych badań kontrolowanych placebo wykazujących transmisję z człowieka na człowieka wynosi zero, zero. Że te eksperymenty nie istnieją. […] dziesiątki z nas szukały bardzo ciężko, także ktoś, kogo znam, kto mi pomógł krytycznie zredagować tę książkę i skrytykował moją pracę jako biologa i mikrobiologa. Przyglądał się temu od 2014 roku i nie może niczego znaleźć, więc wielu z nas nie może znaleźć tych eksperymentów, a można by pomyśleć, że w przypadku tak powszechnie akceptowanego zjawiska ta informacja powinna być łatwo dostępna.
[…] Nie chcę wysuwać żadnych pozytywnych twierdzeń. Przedstawiam tylko informacje w książce w taki sposób, aby ludzie mogli ją przeczytać i wyrobić sobie własną opinię, ponieważ mogę się mylić Taki artykuł może istnieć i mogłem go przegapić, ale chodzi o to, że twierdzenie jest takie, że gdy jesteś w bliskim sąsiedztwie chorej osoby, zachorujesz. Próbowali tego i nie byli w stanie wykazać tego w sposób rozstrzygający. Zdarzały się przypadki, w których ludzie zachorowali, mając kontakt z chorą osobą, jednak nie uwzględnili efektu nocebo […]
Mówią nam, że jeśli jesteś blisko kogoś, kto jest chory, zarazisz się jego chorobą. A więc ludzie posiadający autorytet, tacy jak twoi rodzice, lekarze, nauczyciele, rząd, mówią ci, że to się zdarza i pewnego dnia nieuchronnie masz kontakt z kimś, kto jest chory, a potem sam zachorujesz i to jest samospełniająca się przepowiednia, która potwierdza twoje przekonanie, że to prawda.
I idziesz przez resztę swojego życia wierząc w to, więc kiedy wchodzisz w eksperymentalne środowisko i nawiązujesz kontakt z chorymi ludźmi i sam zachorujesz, musisz to kontrolować, aby wykazać, że siła wiary lub nocebo nie były podstawową przyczyną. I w większości tych eksperymentów, w których to się zdarzyło, ten efekt nie wystąpił powyżej i poza wskaźnikami szczepienia ludzi solą fizjologiczną.
Tak więc od około 10 do 30% ludzi zaszczepionych solą fizjologiczną nie wiedziało, na co są narażeni, czy to był śluz, sól fizjologiczna czy cokolwiek innego, 10 do 30% ludzi zachorowało i te, wskaźniki osób chorujących po kontakcie z chorymi nigdy nie przekroczyły tych liczb, więc nawet jeśli widzisz ten efekt, nie możesz powiedzieć, że to cokolwiek innego niż efekt nocebo, dopóki nie udowodnisz czegoś przeciwnego lub nie przeprowadzisz kontroli. A więc jednym ze sposobów, w jaki możesz to zrobić, jest umieszczenie zdrowych osób w pokoju z chorymi osobami, powiedzenie im, że druga grupa jest chora, a następnie obserwowanie, co się stanie.
Możesz przeprowadzić inne eksperymenty, w których ludzie przychodzą do Centrum Optymalnego Zdrowia i Dobrego Samopoczucia, gdzie fizycznie pobierasz katar od chorego pacjenta i mówisz: „zaszczepimy cię substancją prozdrowotną, która faktycznie poprawi funkcjonowanie dróg oddechowych”, a następnie szczepisz go tzw. zakażonymi płynami i sprawdzasz, czy się po tym rozchoruje. Oni nigdy nie przeprowadzali tych tzw. eksperymentów kontrolnych, a właściwie przeprowadzali eksperymenty wręcz odwrotne, w których ludzie w warunkach klinicznych mówili im: „hej, narazimy cię na działanie płynów chorej osoby”, podają im sól fizjologiczną i oni chorują, wierzą, że zostali narażeni na działanie płynów, łapią przeziębienie lub grypę, a następnego dnia przychodzą do pokoju i mówią: „oszukaliśmy cię, mamy cię, nie daliśmy ci kataru, zakażonego śluzu. Podaliśmy ci sól fizjologiczną, a osoba ta czuje się lepiej w ciągu godziny”. Tak więc te objawy manifestują się w ich umyśle, więc to samo w sobie umniejsza i tak niewielką liczbę pozytywnych wyników obserwowanych w tych eksperymentach.
Suma wszystkich strachów?
Ciekawy jest też fragment, w którym Daniel Roytas mówi o, chyba największym w historii, eksperymencie przeprowadzonym wspólnie przez Departament Zdrowia USA (obecnie CDC) i Marynarkę Wojenną USA:
[…] narażali zdrowych marynarzy na kontakt z osobami chorymi na grypę hiszpankę na wszelkie możliwe sposoby i nie mogli ich zarazić, więc tak, był dziwny brak tego efektu nocebo w tych eksperymentach. Ale faktycznie znalazłem artykuły w gazetach, w których przeprowadzono wywiady z lekarzami biorącymi udział w tych eksperymentach i eksperymencie Rosena.
I powiedzieli, że powodem, dla którego nie wystąpiły zarażenia było to, że żołnierze nie mogli dostać tego, czego się nie bali i dosłownie mówią w tych doniesieniach prasowych, że jeśli wyeliminujesz strach przed grypą lub strach przed zarażeniem, wyeliminujesz strach przed zachorowaniem.
Więc piszą to w tych artykułach prasowych, że ci żołnierze podeszli do tego bez strachu. „Robię to dla dobra ludzkości. Robię to, ponieważ pomoże to ludziom. Zamierzam pomóc tym lekarzom. Znajdziemy lekarstwo. Nie boję się, nie boję się, nie choruję„.
Wytłuściłem ostatnie zdanie celowo. To powinno być hasło, które każdy MUSI sobie przyswoić, najlepiej jeszcze zanim ulegnie jakiejś chorobie sezonowej.
Strach niewątpliwie, w sposób naukowo udowodniony, ma gigantyczny wpływ nie tylko na zwiększenie podatności na zachorowanie, ale też rokowania, co do samego przebiegu choroby i jej wyleczenia. Widzieliśmy to w pandemii, zwłaszcza w przypadku przerażonych osób w podeszłym wieku, ale przecież nie tylko. Ze strachu umierali również ludzie, którzy w normalnych warunkach przechorowaliby infekcję, jak zwykłą grypę. Ależ, co ty piszesz! – krzyknie być może ktoś, kto ciężko przeżył Kaszel-19. Będzie się upierał, że nigdy wcześniej tak nie chorował. I w rzeczy samej, to może być najprawdziwsza prawda. Jeśli jednak ponad wszelką wątpliwość udowodniono, o czym pisałem wielokrotnie, pokazując dane, choćby te gromadzone na przestrzeni ponad 3,5 roku przez zespół profesora Johna Ioannidisa z Uniwersytetu Stanforda, że wskaźnik IFR nie przekraczał dla Covid-19, średnio 0,07%, to co się nagle stało? Śmiertelność niższa od silnej grypy, nie oznacza, rzecz jasna, że objawy były identyczne u każdego pacjenta i że w większości przypadków kończyły się na lekkim katarze, bólu głowy, kaszlu i podwyższonej (czasem znacznie) temperaturze, przez około 2-3 dni.
Może jednak należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy przy wcześniejszych infekcjach, ktoś rozpętał taką medialną i rządową psychozę? Czy tworzono specjalne „polowe szpitale”, które zresztą zwykle pozostawały prawie puste, a niektórych nie uruchomiono wcale? Czy zamiast leków stosowano kolejne testy i odmawiano komuś podstawowej opieki medycznej? Nie? No, właśnie…
Choroby psychogenne
Dalej rozmowa dotknęła pandemii i chorób psychogennych.
[…] masowa choroba psychogenna, która jest zasadniczo rozprzestrzenianiem się choroby z brakiem znanej przyczyny. W historii ludzkości udokumentowano to 60 razy, może więcej, ale jest 60 dobrze udokumentowanych przypadków, w których ludzie zachorowali z tymi samymi objawami w tym samym czasie. Nie potrafiono wyjaśnić, co to było. Mówimy o takich rzeczach jak wybuch epidemii lub pandemia śmiechu Tangia, która miała miejsce w Afryce w latach 60. lub 70. […] miała miejsce w szkole w Afryce. Nie pamiętam dokładnie, w którym kraju, (Tanganika 1962 – przyp. K.S.), ale uczennice zaczęły się tam śmiać w niekontrolowany sposób do tego stopnia, że były fizycznie niezdolne do pracy. Czuły się, jakby ktoś je gonił i wybuchały napadami śmiechu, nie mogąc nic innego zrobić. Choroba zaczęła rozprzestrzeniać się z jednego dziecka na drugie. W ciągu tygodnia lub dwóch od tego zdarzenia szkoła musiała zostać zamknięta, ponieważ prawie wszyscy uczniowie lub ich duży odsetek, był dotknięty tą chorobą.
Gdy szkoła została zamknięta, uczniowie zostali wysłani z powrotem do ich rodzinnych miast lub plemion. Wiosek. Kiedy to się stało, choroba rozprzestrzeniła się na wioski, na inne wioski w okolicy i trwało to ponad rok i dotknęło tysiące ludzi. To nie była choroba wirusowa wyraźnie, ale widzimy coś rozprzestrzeniającego się między ludźmi.
Jaka była przyczyna? Nie mam pojęcia. Nie sądzę, żeby ktokolwiek wiedział. Możemy wysunąć hipotezę, jakie mogą być przyczyny ale jestem prawie pewien, że możemy śmiało powiedzieć, że to nie jest wirus, więc to pokazuje, że rzeczy mogą się rozprzestrzeniać, idee mogą rozprzestrzeniać, zachowania takie jak śmiech lub płacz lub ziewanie, gniew, frustracja, szczęście, radość te rzeczy mogą się rozprzestrzeniać. To jest zarażenie społeczne lub masowe.
[…] istnieją również udokumentowane przypadki w literaturze medycznej, gdzie media donosiły, w wiadomościach w telewizji, gazetach, magazynach, mediach społecznościowych, że było doświadczenie, na przykład w Nowej Zelandii, gdzie zasadniczo lek przeciwdepresyjny przestał być objęty rejestracją, a wszystkim ludziom, którzy przyjmowali ten markowy lek, zaproponowano podobny. Patent wygasł, a oni przeszli na ten generyczny lek markowy.
Media zaczęły donosić, że generyczny lek markowy jest powiązany ze wszystkimi tymi różnymi skutkami ubocznymi i myślę, że wymienili sześć lub siedem skutków. Lista skutków ubocznych faktycznie zawierała 20 lub 30 pozycji, ale wystąpił ogromny napływ zgłoszonych zdarzeń niepożądanych związanych z tym nowym lekiem o nazwie generycznej, który ludzie przyjmowali, zgłaszając tylko te objawy, o których donosiły wiadomości. Nie zgłaszali żadnych z 20 lub 30 innych skutków ubocznych wymienionych w ulotce dołączonej do opakowania tego leku. Co ciekawe, zgłaszali tylko te skutki uboczne, o których mówiły media, że wystąpią teraz.
Jeśli ekstrapolować to na pandemię, gdzie media rządowe i zawody medyczne działają w pełnej sile, w pełnym rozkwicie, w równym tempie, informując wszystkich na całym świecie o tej śmiertelnej pandemii: doświadczysz tych objawów w tym konkretnym czasie, uderza to w to miejsce, oto jak długo będziesz chory, oto czego się spodziewać.
Strach, strach, strach, strach, strach nadchodzi, nadchodzi, nadchodzi! Przygotuj się! Co się stanie?! Ludzie doświadczą tych samych objawów, ponieważ im to powiedziano. I to znowu jest zarażenie społeczne.
O efekcie tego zarażenia można mówić także w kontekście tego, co było nam dane przeżyć, (choć nie wszystkim), w trakcie ostatniej plandemii. Roytas podaje jeszcze inne ciekawe przykłady:
Siła umysłu!
[…] udokumentowałem te różne rzeczy w mojej książce, jak na przykład przypadki osób z nieoperacyjnymi guzami wielkości pomarańczy pokrywającymi całe ich ciało, którym podano lek, który ich zdaniem jest leczeniem przeciwnowotworowym, a guzy zmniejszyły się i zniknęły, a osoba ta poczuła się lepiej w ciągu miesiąca, co zostało udokumentowane w literaturze medycznej.
A więc siła umysłu jest niesamowicie potężna, nie dajemy sobie za to wystarczająco dużo uznania. No cóż, oto inny przykład, był taki profesor uniwersytetu w Turynie we Włoszech, który chciał zabrać swoich studentów na szczyt włoskich Alp i chciał przy tym przetestować efekt zarażenia społecznego. Myślę, że było około 60 lub 70 studentów, którzy chcieli z nim pojechać na tę wycieczkę. Powiedział jednemu studentowi, że kiedy wjedziesz na pewną wysokość w Alpach, pojawiają się objawy, takie jak ból głowy i nudności i tego typu rzeczy, i że jedynym sposobem na ich wyleczenie jest bardzo konkretna dawka aspiryny. Powiedział to tylko jednemu studentowi kilka tygodni przed ich wyjazdem.
Tuż przed wyjazdem, profesor miał bardzo duży odsetek zaniepokojonych studentów, którzy się z nim skontaktowali, mówiąc: „O mój Boże, naprawdę boję się zachorowania na tę chorobę, czy możesz mi powiedzieć, jaką dawkę aspiryny muszę wziąć, aby temu zapobiec?” Odkrył, że ci studenci, którzy się z nim skontaktowali, którym nie powiedział o tej tajemniczej chorobie wysokościowej, doświadczyli najgorszych objawów, kiedy wchodzili na górę i mieli (zbadano im krew pod kątem substancji chemicznych, zapalnych) i mieli znacznie wyższy poziom takich substancji zapalnych niż ktokolwiek inny w grupie, w porównaniu do studentów, którzy się z nim nie skontaktowali i nie byli tym zaniepokojeni.
Tak więc powiedział jednej osobie, a to rozprzestrzeniło się w całej społeczności i potem wywołało ciężką chorobę poprzez ich umysł. A więc tak, jeśli powiedziano ci, że istnieje ten syntetyczny wirus, istnieje ten wirus wycieku laboratoryjnego i będziesz miał te objawy, oczywiście możesz to spowodować swoim umysłem.
Interesujący jest też wątek chorób zakaźnych oraz tego, co miało miejsce w Wuhan:
Czynniki środowiskowe
[…] mniej więcej w tym samym czasie, gdy w 2020 roku w Wuhan w Chinach wybuchła grypa, wydarzyło się coś zwanego inwersją temperatury, […] to jest tam, gdzie zwykle w ciągu dnia słońce ogrzewa ziemię, a powietrze staje się ciepłe, a gorące powietrze unosi się i zabiera powietrze zanieczyszczone, więc jakość powietrza nie jest taka zła, ale kiedy następuje inwersja temperatury, tak naprawdę powstaje kieszeń chłodniejszego powietrza nad cieplejszym powietrzem i utrzymuje to cieplejsze, zanieczyszczone powietrze blisko ziemi.
Dzieje się tak, gdy występują zmiany wilgotności i temperatury. Zasadniczo istnieje coś takiego jak PM 2,5. Nie jestem pewien, czy słyszałeś o tych cząstkach stałych. PM 2,5 to najbardziej szkodliwe cząstki stałe w powietrzu. Są bardzo, bardzo małe, mówimy o pyle hamulcowym lub zanieczyszczeniach z fabryk i tego typu rzeczach. Pył opon ze spalin samochodowych i tego typu rzeczy. PM 2,5 jest bardzo, bardzo szkodliwy dla ludzkiego ciała, nawet jak pożary buszu i inne rzeczy, które wytwarzają dużo PM 2,5 w dymie.
Obecnie akceptowany poziom narażenia ludzi to pięć cząstek na milion lub mikrogramów na gram lub coś w tym stylu. Pięć części na milion nazwijmy to tak, wartość może być błędna, ale to dla dobra rozmowy przyjmijmy pięć części na milion. (W rzeczywistości wg WHO norma PM 2,5 wynosi obecnie 5 μg/m³, w Polsce to norma 20 μg/m³ – przyp. K.S.)
W Chinach, kiedy ludzie zaczęli mieć te objawy ze strony układu oddechowego nastąpiła inwersja temperatury i uwięziła dużo smogu nad miastami, które są już mocno zanieczyszczone mają już złą jakość powietrza i zwiększyło poziom zanieczyszczenia do ponad 700 części na milion więc akceptowalny poziom to pięć, średnia roczna średnia dzienna nie powinna przekraczać więcej niż 15, a mimo to mieliśmy ludzi chodzących w 700 częściach na milion.
Myślę, że gdzieś około kilkuset, może od 200 do 300 jest odpowiednikiem wypalania paczki papierosów dziennie (naprawdę jest to około 440 μg/m³ PM 2,5 – przyp. K.S.), więc jeśli chodzisz w takim powietrzu (700 części na milion), w takiej jakości powietrza, to oczywiście sprawi, że zachorujesz i tak stało się w 2019 roku, a także miało to miejsce podczas różnych innych pandemii na obszarach, gdzie ludzie zachorowali.
A więc ludzie mieszkający w centrum miast zaczęło mieć objawy ze strony układu oddechowego. Czy to naprawdę dlatego, że coś się między nimi rozprzestrzeniało? Czy to naprawdę dlatego, że mały Johnny poszedł do szkoły i coś złapał i przyniósł do domu i teraz wszyscy chorujecie, czy to dlatego, że wszyscy oddychacie toksycznym powietrzem?
Kolejny przykład powszechnego narażenia na działanie czynników środowiskowych, udokumentowałem to w książce. Nie pamiętam dokładnej daty może około 2017., jest tak wiele różnych dat i historii, o których piszę w książce, matka przywiozła swoje dzieci na oddział ratunkowy z objawami, u których zdiagnozowano anginę paciorkowcową i szkarlatynę więc lekarze uznali, że jest to zakaźna choroba wieku dziecięcego, która rozprzestrzeniła się między rodzeństwem.
To był brat i dwie siostry. Dali im antybiotyki i odesłali do domu, ale ich objawy zaczęły się pogarszać w ciągu następnych kilku dni i matka zabrała dzieci na inny oddział ratunkowy po kolejną diagnozę. Okazało się, że dzieci bawiły się fiolką rtęci. Upuścili ją na podłogę, pękła i matka przyszła z odkurzaczem i próbowała ją zebrać i to podgrzało rtęć i rozproszyło ją w powietrzu. Teraz małe dzieci, oczywiście, będąc niżej przy ziemi i mając mniejsze ciała, wdychały opary rtęci i zatruwały się. Matka jest oczywiście większa, może wdychać o wiele więcej rtęci i nie będzie to miało tak negatywnego wpływu, więc ona nie miała objawów, ale dzieci tak, i dlatego lekarz powiedział, że to zakaźna choroba wieku dziecięcego.
Ale lekarze z oddziału ratunkowego zorientowali się, co się dzieje i zdiagnozowali to jako zatrucie rtęcią. Przeszli przez to i zaczęli stosować terapię kationową, aby się pozbyć rtęci. Jedno z dzieci doznało trwałego uszkodzenia, ponieważ leczenie zostało opóźnione, ponieważ myśleli, że to choroba zakaźna.
A więc oto przykład, nawiasem mówiąc, w tym artykule wyraźnie piszą, jak narażenie na rtęć może naśladować objawy zakaźnej choroby wieku dziecięcego, nie potrafią odróżnić narażenia na rtęć od tych tak zwanych objawów szkarlatyny.
Czy zatem twoje dziecko naprawdę przyniosło coś do domu, czy było coś w twoim domu, na co wszyscy jesteście powszechnie narażeni, czy był tam wspólny czynnik stresogenny, czy był tam wspólny zanieczyszczenia powietrza, czy był tam wspólny czynnik środowiskowy, czy była zmiana wilgotności lub temperatury, które również są znane z wywoływania objawów przeziębienia i grypy, jest tak wiele innych rzeczy, które musisz wziąć pod uwagę, zanim przejdziesz do zakaźnej cząstki.
Trudne pytania?
Polecam, oczywiście wysłuchanie całej rozmowy, nawet z tłumaczeniem automatycznym, choć zawiera sporo błędów. Do Daniela Roytasa powrócę jeszcze na koniec, ale chciałem poświęcić kilka akapitów innym autorom, którzy w swoich pracach pokazują z jakim oszustwem mamy do czynienia.
Cząsteczka wirusa musi spełniać określone właściwości fizyczne i biologiczne, w tym być replikującym się pasożytem wewnątrzkomórkowym zdolnym do wywołania choroby u żywiciela, takiego jak człowiek. Jednak „wirusy”, takie jak SARS-CoV-2, to nic więcej niż fantomowe konstrukty, istniejące jedynie w wyobraźni i symulacjach komputerowych. W tym paradygmacie przypadki wymyślonych chorób, takich jak COVID-19, to nic więcej niż wykrycie wybranych sekwencji genów i białek rzekomo „wirusowych”. Istnienie wirusa nie jest wymagane w tej pętli błędnego koła, a zatem całe „pandemie” mogą być tworzone na podstawie cyfrowych kreacji i fałszywie podtrzymywane za pomocą reakcji molekularnych in vitro („probówkowych”). – pisze w streszczeniu pracy „A FAREWELL TO VIROLOGY” (Pożegnanie z wirusologią), dr Mark Bailey.
W eseju wykazuje, że żyjemy w iluzji. Karmią nas, o czym wiele mówił Daniel, farmazonami bez żadnego pokrycia w faktach. O tym, że wirus Sars-CoV-2 nigdy nie został wyizolowany zgodnie z zasadami Kocha – Rivera, choć podobno wyizolowano go w Wuhan, o czym pisałem w tekście „Koniec teorii spiskowych?”.
Początek eseju dr Marka Baileya jest także znamienny:
Być może głównym dowodem na problematyczność teorii patogennych wirusów jest fakt, że żadna opublikowana praca naukowa nie wykazała, aby cząsteczki spełniające definicję wirusów zostały bezpośrednio wyizolowane i oczyszczone z jakichkolwiek tkanek lub płynów ustrojowych jakiegokolwiek chorego człowieka lub zwierzęcia.
Odnosząc się do powszechnie akceptowanej definicji „izolacji”, która oznacza oddzielenie jednej rzeczy od wszystkich innych, panuje powszechna zgoda co do tego, że nigdy w historii wirusologii nie dokonano tego. — Dr Thomas Cowan i in., Oświadczenie „Rozstrzygnięcie debaty o wirusach”, 2022
Cały, podzielony na trzy części esej, jest trudną do podważenia argumentacją, że wirusologia nie spełnia własnych wymagań naukowych. Brakuje jej bezpośrednich dowodów, opiera się na pośrednich „dowodach”, które są nieważne z powodu braku kontroli w eksperymentach.
Ponadto wirusologia często tworzy hipotezy niefalsyfikowalne, posługuje się błędnym kołem rozumowania i brakuje jej rygorystycznych kontroli.
Istota błędnego koła, o którym pisze autor eseju, polega na tym, że:
- Metody uzupełniające mają „potwierdzać” wyniki izolacji w kulturach komórkowych
- Ale same te metody zostały opracowane i skalibrowane w oparciu o tę samą metodę kultury komórkowej
- Nie istnieje żadna niezależna metoda wykrywania wirusów, która nie byłaby zależna od kultury komórkowej
Innymi słowy, musimy uwierzyć, że po dodaniu do hodowli antybiotyków i innych składników, otrzymaliśmy wirusa. Problem w tym, że nie przez izolację, ale przez dodawanie. Oj tam, oj tam! Czepiasz się!
Z kolei dr Andrew Kaufman w tym filmie pokazał bardzo obrazowo w jakim miejscu jest wirusologia. Miałbym na to pewne określenie, ale się powstrzymam 😉.
Zestawiłem poniżej dwa zdjęcia spod mikroskopu elektronowego. To po lewej stronie pokazuje egzosomy, zaś obok widzimy zdjęcia wirusa Sars-CoV-2.

W innym filmie Andrew Kaufmana można było obejrzeć lepsze zestawienie, ale już YouTube film skasował. W każdym razie, kto chce wierzyć, że doktor się „pomylił”, ma do tego prawo. 😉
Dr Mark Bailey przywołuje też argumenty Christine Massey, której pracę opisała cytowana przeze mnie wielokrotnie, Makia Freeman. Pani Massey starała się uzyskać na zasadzie wolności prawa dostępu do informacji publicznej (FOI), od placówek naukowych, w tym najlepszych uniwersytetów na świecie, odpowiedź na proste pytania, które potwierdziłyby wyizolowanie „wirusa celebryty”. Może Cię to zaskoczy, ale żadna uczelnia, ani ministerstwo zdrowia, nie potwierdziło, że wirus został wyizolowany, choć wcześniej przecież anonsowały to wielokrotnie największe dzienniki i tygodniki na świecie. Możesz przeczytać o tej historii w moim artykule „Najlepsza szczepionka przeciw Covid-19”.
Mógłbym cytować więcej, ale widzę, że tekst „puchnie” niemiłosiernie, więc na koniec przytoczę jeszcze ostatni fragment wypowiedzi Daniela Roytasa:
Wspomniano o tym w książce, nawet jeśli istnieją zarazki, które wywołują chorobę, jeśli wierzysz, że z ich powodu zachorujesz, to zachorujesz. Jeśli wierzysz, że nie przyprawią cię o chorobę, nie zachorujesz. Niezależnie od tego, czy istnieją, czy nie, to kwestia dyskusyjna. Chodzi bardziej o to, co się dzieje tutaj i co to oznacza, że posiadasz kontrolę? Masz kontrolę nad tym, jak reagujesz na czynniki, na które jesteś narażony w swoim otoczeniu, czy to zarazek, myśl, substancja toksyczna, trucizna, jedzenie, cokolwiek.
Może to oznaczać, że masz nad tym kontrolę. Masz autonomię swojego ciała. Myślę, że możliwe jest, iż zarazki były wykorzystywane jako kozły ofiarne szkodliwych skutków narażenia na trucizny i zanieczyszczenia w naszym środowisku. Bez zarazków musiałbyś szukać prawdziwych przyczyn chorób, a kiedy ludzie zdadzą sobie sprawę, że tak naprawdę to trucizna w wodzie, trucizna w powietrzu, jedzeniu, w twoich myślach i mediach społecznościowych, po prostu trucizna we wszystkich aspektach nowoczesnego zachodniego społeczeństwa sprawia, że chorujesz, a nie zarazek, automatycznie oznacza to, że masz moc zminimalizowania narażenia na te rzeczy, a następnie podjęcia działań, aby pomóc wyeliminować te, na które byłeś narażony wprost ze swojego ciała, aby pomóc sobie w uzdrowieniu.
To niesamowicie wzmacniające, bo oznacza, że nie ma czegoś czyhającego w cieniu i tylko czekającego, aby się na Ciebie rzucić, a choroba po prostu się wydarza przez przypadek i to jest losowe zdarzenie. Albo że to kwestia genetyki i nie ma znaczenia, co jesz, co myślisz, co czujesz, czy co robisz, a i tak zachorujesz. W rzeczywistości jest odwrotnie. Po prostu zostaliśmy odłączeni. Kiedyś wiedzieliśmy te rzeczy, ale o nich zapomnieliśmy.
I mam nadzieję, że z czasem ludzie na nowo połączą się z tą informacją, od której zostaliśmy odłączeni i staną się zmotywowani, wzmocnieni i zainspirowani do odzyskania kontroli nad własnym zdrowiem.
Szczerze pisząc, ja też mam taką nadzieję, bo przecież to jest jeden z głównych motywów prowadzenia tego bloga. A jeżeli uznasz, że moja praca ma jednak jakiś sens, możesz, o co gorąco proszę, postawić mi kawę. Będę też zobowiązany, jeśli uda się nam wspólnie doprowadzić do finalizacji projektu „Ostatni oddech”. Natomiast książka „SPLOT”, której jedną z okładek widzisz poniżej, jest dostępna również w formie e-booka, na stronie Rideró, gdzie można także przeczytać kilka opowiadań i nabyć wersję drukowaną. Mam nadzieję, że wkrótce ukaże się kolejna pozycja i książka wreszcie „będzie miała towarzystwo”. 😉

Jeśli jakiś tekst z powyższego zbioru przypadnie Ci do gustu i zdecydujesz się napisać krótką recenzję na stronie, pod zakupioną pozycją, wymyślę jeszcze jakiś dodatkowy gratis. Nieustająco dziękuję osobom, które zdecydowały się wspierać blog cyklicznie. To wiele dla mnie znaczy.
Aby wybrać formę stałego zlecenia, albo wpłaty jednorazowej podaję niżej numer konta oraz link:
44 1140 2017 0000 4502 0148 3714 czy za pośrednictwem Revoluta. Pozostałe opcje znajdują się w stopce.
I jeszcze jedno. Być może po przeczytaniu tekstu masz lekki mętlik w głowie, albo chcąc od razu poznać zakończenie, Twój wzrok padł na te zdania, zatem daję Ci możliwość pobrania streszczenia argumentów, które przedstawił w swojej książce Daniel Roytas. Zestawienie zrobiła dla mnie nieoceniona w takich zadaniach, Perplexity. Jeśli nie korzystasz, to sprawdź, a wyrzucisz wszystkie wyszukiwarki do śmieci. Żartowałem. Czasem pewnie jednak siła przyzwyczajenia zwycięży. 😉
Polecam też felietony: Uchwała zamiast wolności badań, Nawet nie potrafili dosypać! Przestępca w fotelu? Wariant rumuński? Skandaliczne kłamstwo, Cierpliwość Brauna, Czas otrzeźwienia, Cenzura ignorantów, Sejmowa dintojra, Wszyscy będą siedzieć! Braun do Watykanu, Oklaski dla Brauna, Wielbłąd Kaczyńskiego, Przedwyborcza histeria pacynek, Podżeganie do pokoju, Elektryczne szaleństwo, Kaganiec oświaty, Antidotum na wirusy, Tydzień z hukiem, Ruskoonucyzm patriotyczny, Raszyńska masakra i czerwony diabeł, Obłędna miłość, Igrzyska śmierci w cieniu Pekinu, Klątwa Kurskiego i australijski skandal, Pudrowanie trupa i gry szpitalne, Strzały na granicy! Grobbing 2.0 i Halloween, Zjedz szczepionkę, Gladiator i dziewczyny, Turniej US Open Closed, Wymyk do podporu, Szczepionkowa propaganda nie działa! Szczepionkowe wakacje z QR kodem, Szczepionkowa schizofrenia, Największy przekręt i co dalej? Zabijamy ludzi, Złoty strzał dla seniora, To już nie teorie spiskowe! Uratowani przez Covid?
i artykuły: Wojny nuklearnej nie będzie, Banderyzacja i jacht dla każdego, Higiena plus i różne dewastacje, Coraz więcej dowodów, Tego nie wolno przeoczyć! Dzieciofobia w natarciu, Chętniej dadzą Owsiakowi, To było słabe! Debatanci w uśmiechniętej stacji, Wyłączą wszystko! Bezkarność morderców, Czas zadumy, Istnieją skuteczne terapie, Co z tym rakiem? A nasi mordercy milczą, Czy Kennedy obroni nasze dzieci? Czy to lek na wszystko? Dokładne wytyczne mordowania ludzi, Dowody ludobójstwa złożone w sądzie, Cenzura pozostanie bezkarna? Mitologia polio trwa, Uważajcie w Sylwestra! Mają nas za idiotów, PAN w służbie WHO, Hodowla mózgów i inne teorie, Tylko bez teorii spiskowych! Krzywdzenie dzieci, Byli w tym skuteczni, Terapia Daremna w natarciu, Ile lat więzienia? Sztuczny Inteligent, Zainfekowany mózg, I tylko dzieci żal, Zbrodnie medyczne trwają od lat! Szczepionki gorsze od choroby, Sanitarna bandyterka powraca, Strzelanie w stopę, Bezwarunkowy dochód podstawowy coraz bliżej! Oszuści, mordercy i EVC, Zapnijcie pasy! Etyka znika, Polimeryzacja ludzkości, Broń biologiczna w Polsce? Gumowe skrzepy we krwi, System zaczął przeciekać, Grypa szaleje? Powyborcza czkawka, Woda z mózgu, Prawdziwy MATRIX, To już jest koniec! Turborak i ratunek po szprycy, DNA zmienione szczepionkami, Nowotworów o 14000 procent więcej, Dzieci umierają coraz szybciej, Nikt nie umknie! Pałowanie z uśmiechem, Postępactwo naciska, Twój awatar przetrwa, Czas przebudzenia, Każdy ma wybór, W cieniu wojny, Chcą naszego dobra, Bandyckie metody, Świecenie oczami, Biorą się za niemowlaki, Rok kłamstw, Więzienie za prawdę o eliksirze, Covidowe srebrniki i WHO, Grillowanie lekarzy, Ponad 38 mln ofiar szczepień, Wielu rannych i będzie gorzej, Bandyci i mordercy się nie zatrzymują, Kontrakt z Pfizerem ujawniony! Pętla się zaciska, Kolejna pandemia lada moment, Czy Twoja komórka okaże się zabójcą? Już nic nie będzie tak samo, Potworna Sztuczna Inteligencja, Będą zabijać, czy tylko straszą? Właśnie to chcą ukryć! Gwałty i tortury, Pedofile z WHO, Tragedia kanadyjskich dzieci, Sztuczne mięso w Polsce?! O ponad 6300 procent więcej zgonów dzieci, WHO poza prawem, Kanibalizm u bram, Bawią się nami znakomicie, Zamordyści odbiorą nam mienie, Sportowcy marionetkami globalistów? Szczepionkowy dogmat i cenzura, Oddali życie za pracę, Smacznego mRNA, Grafen detoksykacja, Sztuczna inteligencja głupia, jak but? Kłamstwo musi runąć! Trzymanie za mordę, System się przewraca, Ryzyko śmierci większe o 276 procent, Piętnastominutowe więzienia, Czipowanie ludzi już wkrótce! Zjedz świerszcza, Szczepionkowe skandale, Odporność zabijana na raty, Grafen zamiast wirusa? Twoja praca zniknie, 500 szczepionek w ciągu 8 lat!, Czy to na pewno wirus? Kredyt społeczny wchodzi tylnymi drzwiami, Jak walczyć z WHO? Zabijanie odporności potwierdzone, A co na to Kościół? Udarów więcej o ponad 100 tysięcy procent! Pfizer obnażony, Krew zaszczepionych niebezpieczna? 14.650 rodzajów powikłań! Zaszczepione dzieci umierają 137 razy częściej, Koniec teorii spiskowych? Umiera o 691 procent więcej dzieci, O 10.660 procent więcej nowotworów, Jak kłamcy bronią morderczych szczepionek, Psychopaci wytworzyli HIV-1, Cała prawda o COVID-19, Co wzięli zamiast szczepionki? WHO w mętnej wodzie, Teoria spiskowa do korekty, Sprawdź szkodliwość swojej szczepionki, Niemal o 300% więcej diagnoz nowotworów, Szczepionki czy trutka na szczury? Co pływa we krwi zaszczepionych, Masowe zgony sportowców, Eliksir śmierci, Ofiary covidowych szczepień przemówiły, Norymberga 2.0 coraz bliżej, Działa tylko trzecia dawka! Magnetyczne szczepionki i depopulacja, Maseczki groźne dla życia, Śmierci, których nie było